O prof. Claudii Goldin z Uniwersytetu Harvarda zrobiło się teraz bardzo głośno. Wiadomo, Nobla z ekonomii nie dostaje się codziennie, a na dodatek – niestety – wciąż nie są nimi zbyt często nagradzane kobiety.
O tym, dlaczego Goldin otrzymała Nobla, napisali już zapewne wszyscy. Ja chcę przybliżyć jej prace, w których objaśnia różnice między kobietami a mężczyznami na rynku pracy oraz poszukuje odpowiedzi na pytanie, co można zmienić, aby je zmniejszyć.
Zacznijmy od różnic płacowych. Goldin zaobserwowała, że wśród absolwentów studiów licencjackich (college), kobiety w pierwszych latach po zakończeniu nauki zarabiają ok. 90 proc. tego, co koledzy z tych samych kierunków. Przez kolejne lata ten udział spada o ponad 1 pkt proc. rocznie, osiągając 70–72 proc. w wieku ok. 45 lat. Pocieszające było tylko to, że każdy kolejny rocznik objęty badaniem nieco zmniejszał tę różnicę, co nie zmienia tego, że koszty alternatywne związane z posiadaniem dzieci są dla kobiet ogromne. Badaczka wielokrotnie wskazywała, że są to koszty elastycznych godzin pracy, bo właśnie na takie aktywności zawodowe decydowały się kobiety – by móc opiekować się dziećmi. Z kolei zajęcia, w których wynagrodzenie efektywnie rośnie wraz z liczbą przepracowanych godzin, są wyborem mężczyzn. Gdyby struktury wynagrodzeń między płciami były podobne, nie byłoby tak oczywiste, że to kobieta pędzi do szkoły po chorujące dziecko po telefonie od wychowawcy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.