TSUE uznał za bezprawne kary nakładane przez URE za nieumorzenie świadectw pochodzenia energii lub brak opłaty zastępczej do 2016 r. Chodzić może o setki milionów złotych.

Łączna wartość kar nałożonych za brak realizacji tzw. obowiązku umorzeniowego lub nieuiszczenie opłaty zastępczej wyniosła ponad 134 mln zł. Po dodaniu do tego sankcji za niewykonanie obowiązków sprawozdawczych otrzymamy 665 decyzji i kwotę sięgającą prawie 260 mln zł. Poszkodowani mogą też czuć się przedsiębiorcy, którzy wnosili tzw. opłaty zastępcze na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

– W 2022 r. wymierzane były ostatnie kary za brak realizacji obowiązku umorzeniowego czy nieuiszczenie opłaty zastępczej za 2016 r., tj. przed upływem terminu przedawnienia. Urząd Regulacji Energetyki, egzekwując realizację obowiązków przedsiębiorców, działa na podstawie ustawy. Naszym obowiązkiem było kontrolowanie, jak te obowiązki są realizowane. Nie mogliśmy też dopuścić do przedawnienia spraw, aby nie narazić się na zarzut niedopełnienia obowiązków – mówi Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy URE.

– Znamy postanowienie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To jest świeża sprawa. Analizujemy to rozstrzygnięcie pod kątem jego skutków prawnych – dodaje.

Chodzi o postanowienie TSUE z 11 stycznia 2024 r. w sprawie C-220/23. Zapadło ono na skutek pytania prejudycjalnego zadanego przez Sąd Apelacyjny w Warszawie. Przedmiotem sporu sądowego jest kara w wysokości prawie 20 mln zł, którą prezes URE wymierzył przedsiębiorcy za naruszenie obowiązku umorzenia świadectw pochodzenia lub uiszczenia opłaty zastępczej. Prawnicy z kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak, którzy reprezentują firmę, podnieśli, że obowiązek, za którego naruszenie nałożył karę prezes URE, został wprowadzony do prawa polskiego, bez uprzedniej notyfikacji Komisji Europejskiej.

Sprzeczne z prawem UE

Rozpoznający sprawę w pierwszej instancji Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podzielił argumenty prawników kancelarii SKS i karę uchylił. Sąd Apelacyjny w Warszawie, do którego odwołał się prezes URE, zdecydował się skierować w tej sprawie pytanie prejudycjalne do TSUE.

– TSUE w swoim postanowieniu uznał za oczywiste, że nałożenie kary za naruszenie obowiązku OZE za okres przed ogłoszeniem decyzji KE o zatwierdzeniu systemu wsparcia było sprzeczne z prawem europejskim i niedopuszczalne. I nie ma tu znaczenia okoliczność, że KE ostatecznie zatwierdziła system pomocy publicznej. O bezprawności jego funkcjonowania do 2016 r. przesądza sam fakt wprowadzenia go przed wymaganą decyzją Komisji Europejskiej – wyjaśnia prof. Marek Kolasiński, partner w kancelarii SKS.

Postanowienie TSUE może mieć skutki dalece wykraczające poza spór między ukaranym przedsiębiorcą a prezesem URE.

– Ta sprawa ma charakter precedensowy. Postanowienie trybunału zostało wydane w konkretnym postępowaniu, ale ma znaczenie dla wielu przedsiębiorców. Jego treść daje podstawy do wzruszenia wszystkich kar za naruszenie obowiązku umorzenia świadectw pochodzenia i świadectw pochodzenia z kogeneracji lub brak opłaty zastępczej za okres do 2016 r. – zaznacza prof. Kolasiński.

Firmy, które znalazły się w analogicznej sytuacji jak ta rozstrzygnięta przez TSUE, mają kilka możliwości działania, w zależności od ich indywidualnej sytuacji.

– Przedsiębiorcy, którym prezes URE wymierzył karę pieniężną, a którzy nie odwołali się od decyzji karnej i zapłacili karę, mogą złożyć wniosek o wznowienie postępowania w trybie właściwym dla postępowania administracyjnego. Natomiast ci, którzy złożyli odwołanie, ale sąd uznał je za bezzasadne, wniosek o wznowienie postępowania powinni złożyć w trybie właściwym dla postępowania cywilnego. Odrębną grupą pozostają ci, którzy uiścili opłaty zastępcze na konto NFOŚiGW. W świetle postanowienia TSUE nie istniały również podstawy prawne do uiszczania opłat zastępczych, wnoszonych za okres do 2016 r. Dlatego ta grupa może występować do NFOŚiGW o zwrot nadpłaconych opłat – wyjaśnia radca prawny Tomasz Młodawski, partner w kancelarii SKS.

Lepiej nie zwlekać

Eksperci zwracają uwagę, że dla podjęcia decyzji o wznowieniu postępowania istotna jest nie data decyzji prezesa URE, tylko czas, którego ona dotyczy. Z przesłanej przez URE informacji wynika, że decyzje dotyczące czasu, co do którego wypowiedział się TSUE, były wydawane jeszcze w 2022 r.

– Odzyskanie pieniędzy wymaga jednak natychmiastowego działania, gdyż prawo polskie przewiduje bardzo krótkie, miesięczne, terminy na zainicjowanie stosownych działań prawnych – dodaje prof. Marek Kolasiński.

Jak liczyć termin

– Nowością w postanowieniu TSUE jest stwierdzenie, że kary za niewywiązywanie się z obowiązku OZE były oczywiście nielegalne. Przeciwnik sądowy, który będzie reprezentował Skarb Państwa, może podnosić, że skoro nielegalność tych kar była oczywista, to nie było potrzeby, by TSUE o tym przesądził. Na tym tle mogą się pojawić spory o to, jak liczyć bieg terminu na wniesienie wniosku o wznowienie sprawy. Organy mogą podnosić, że termin minął. Są jednak podstawy do przyjęcia, że termin upłynie miesiąc po ogłoszeniu postanowienia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE, co jeszcze nie nastąpiło. Biorąc powyższe pod uwagę, rekomendujemy zainteresowanym przedsiębiorcom podjęcie działań już w tej chwili, by ograniczyć ryzyko zarzutu spóźnionych działań – mówi Tomasz Młodawski.

Odrębnym problemem wywołanym postanowieniem TSUE, na który zwracają uwagę obaj eksperci, jest odpowiedzialność odszkodowawcza państwa wobec wszystkich, którzy na skutek funkcjonowania w Polsce bezprawnego systemu wsparcia zapłacili za energię więcej, niż powinni. Od 1 października 2005 r. w cenie zakupu energii przez odbiorców końcowych był zawarty koszt realizacji obowiązku nabycia świadectw pochodzenia i przedstawienia ich prezesowi URE w celu umorzenia. W kontekście postanowienia TSUE poniesienie tych kosztów, z uwagi na egzekwowanie przez państwo nielegalnej pomocy, może być kwalifikowane jako szkoda spowodowana bezprawiem legislacyjnym. ©℗

Dziesiątki milionów kar rocznie / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe