Dane dotyczące problemu pedofilii w internecie są zatrważające (patrz: grafika). Z roku na rok jest coraz gorzej - amerykańskie Narodowe Centrum ds. Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci (NCMEC) w 2021 r. przyjęło prawie 30 mln zgłoszeń nadużyć dotyczących nieletnich, podczas gdy rok wcześniej 21 mln. Nie powinno więc dziwić, że Komisja Europejska podejmuje działania mające zwiększyć bezpieczeństwo w sieci. Przedstawiona właśnie propozycja rozporządzenia dotyczącego zapobiegania wykorzystywaniu seksualnemu budzi jednak powszechne kontrowersje, gdyż w praktyce wymaga od dostawców skanowania korespondencji przesyłanej przez użytkowników pod kątem materiałów z pornografią dziecięcą czy też prób nagabywania nieletnich.

- Plany zapobiegawczego, czyli bez jakichkolwiek podejrzeń, prześwietlania całej komunikacji uderzają w nasze prawa podstawowe. W praktyce nowe obowiązki oznaczałyby nieustanne przeszukiwanie w czasie rzeczywistym wszystkich treści na urządzeniach końcowych. W oczywisty sposób uderza to w tajemnicę telekomunikacyjną i integralność systemów informatycznych. Zagrożona byłaby poufność chronionej dotąd komunikacji dziennikarzy z sygnalistami, umów między prawnikami a ich klientami czy komunikacji medycznej - ostrzega Tomasz Borys, ekspert zajmujący się ochroną danych osobowych.