Trzy dekady wyzwań, trudności i… bardzo dynamicznego rozwoju. Spółka Marma Polskie Folie dorastała wraz z całą polską gospodarką - od raczkującego kapitalizmu, w którym przyszło jej powstawać, poprzez burzliwe ekonomicznie lata 90., wejście do Unii Europejskiej i ekspansję zagraniczną aż po dziś dzień, gdy firma jest jednym z najsilniejszych podmiotów w swojej branży.
Nikt spośród zgromadzonych na uroczystej gali odbywającej się w rzeszowskim hotelu Hilton Garden Inn nie miał wątpliwości, że 30 lat funkcjonowania Marmy można ocenić jednoznacznie pozytywnie. Przez ten czas firma zdążyła na stałe wpisać się w podkarpacki krajobraz gospodarczy. Najlepszym dowodem na to, jaką reputację udało się jej zbudować, była liczna obecność zaproszonych gości. Nie zabrakło wśród nich zaufanych kontrahentów, którym współpraca z Marmą pozwoliła na rozwój własnego asortymentu i rośnięcie wraz z jubilatką.
foto: materiały prasowe
Na rocznicowym spotkaniu zjawili się też liderzy opinii, przedstawiciele świata biznesu, nauki, a także politycy.
Jak mówili przemawiający goście - wśród których byli m.in. marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl czy prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek, Marma to połączenie wysokich, europejskich aspiracji rozwijającego się rodzinnego przedsiębiorstwa z wrażliwością na losy regionu. Dowód na to, że w Polsce biznes może szybko rosnąć i godzić to z realizacją celów społecznych. Firma bowiem nie tylko od lat inwestuje w regionie, zapewniając stabilne miejsca pracy, ale również podejmuje działania na rzecz lokalnej społeczności - czego przykładem jest wieloletnie wsparcie żużlowej drużyny Stal Rzeszów. Właściciele przedsiębiorstwa są także aktywnymi inwestorami modernizującymi miasto oraz region.
foto: materiały prasowe
Rocznica to nie tylko okazja do wspomnień i przypomnienia, jak wielką rolę Marma Polskie Folie odgrywa w rodzinnym mieście i regionie. Nakreślone zostały nowe wyzwania i cele, bo firma nie ma zamiaru stać w miejscu i chce dalej umacniać swoją pozycję na europejskim rynku.
Jednym z najważniejszych wyzwań dla całej branży chemicznej będzie przestawienie sektora na bezemisyjne, neutralne dla klimatu tory. Temu właśnie poświęcone były poprzedzające uroczystość debaty, a także okrągły stół branży chemicznej odbywający się podczas wydarzenia.
foto: materiały prasowe
Marta Półtorak, prezes Marmy Polskich Folii, wielokrotnie przypominała, że firma nie boi się tego, co czeka ją w kolejnych latach w związku z nową polityką klimatyczną. I jak zapewniała, Marma nadal ma zamiar wyprzedzać nie tylko europejską konkurencję, ale też ogólnoświatowe trendy. Sama bowiem wyznacza ambitniejsze cele w zakresie odzyskiwania surowców czy technologii biodegradowalnych niż te wskazane przez krajowe regulacje. I jak zapewniała prezes, nadal będzie to robić - z korzyścią dla firmy, jej pracowników, klientów i polskiej gospodarki.

____________________________________________________

Plastik wciąż ma przed sobą przyszłość

Świat nie może już funkcjonować bez tworzyw sztucznych obecnych we wszystkich dziedzinach życia. „Zazielenienie” branży chemicznej zgodne z trendami klimatycznymi i regulacjami instytucji unijnych to ogromne wyzwanie, na które przedsiębiorstwa muszą odpowiedzieć inwestycjami w innowacje
Na początku filmu „Absolwent” młody Dustin Hoffman, świeżo z dyplomem w ręku zastanawia się, co zrobić ze swoją przyszłością. Na przyjęciu wydanym przez jego rodziców z okazji ukończenia studiów na bok porywa go ktoś z rodziny. – Mam dla ciebie tylko jedno słowo. Jedno słowo: plastik. W tym jest przyszłość. Pomyślisz o tym? – pada pytanie. Chociaż od premiery filmu minęło już ponad pół wieku, plastik to wciąż jest przyszłość. Oczywiście technologie wykorzystywane do obróbki tworzyw sztucznych zmieniły się przez tych kilka dekad nie do poznania, ale aspekt praktyczny pozostał ten sam: dlatego wciąż trudno wyobrazić sobie bez nich chociażby zakupów w sklepie. Nie zmienił się również fakt, że opakowania to problematyczny odpad – kwestia szczególnie ważna zwłaszcza w kontekście zielonej transformacji.
foto: materiały prasowe
Nie jesteśmy jednak bezradni wobec wyzwań przyszłości. O tym, jak branża opakowaniowa będzie sobie z nimi radzić, dyskutowano podczas 30-lecia firmy Marma Polskie Folie – liczącego się gracza w sektorze folii z tworzyw sztucznych dla rolnictwa i budownictwa, a także w branży opakowaniowej. W ramach jubileuszu odbyła się seria debat, których uczestnicy zastanawiali się, jak branża będzie sobie radzić przez najbliższe kilka-kilkanaście lat.

Branża ważna dla gospodarki

Jedną z możliwych odpowiedzi na wyzwania są innowacje. Marta Półtorak, współzałożycielka (wspólnie z mężem) i prezes Marmy Polskich Folii, wskazywała, że nakłady na działalność badawczo-rozwojową są wpisane w DNA jej firmy. Wynikają również ze specyfiki samej branży, gdzie park maszynowy wymienia się co kilka lat, aby dotrzymać kroku rynkowi i oczekiwaniom klientów. – Żyjemy w ciągłej zmianie. W tworzywach średnio raz na pięć lat zaczynamy od początku. Zmieniają się bowiem nie tylko tworzywa, ale też podejście do nich oraz cele, jakie sobie stawiamy – tłumaczyła.
Podkreśliła, że gdyby nie fakt, iż Marma świetnie odnajduje się w stawianiu czoła wyzwaniom, nie mogłaby osiągnąć przez minione trzy dekady takiego sukcesu na polskim i światowych rynkach. – Otoczenie biznesowe ma pewne wymogi. Marma funkcjonuje 30 lat na tym rynku w Polsce i na świecie. Jesteśmy firmą, która potrafi reagować na zmiany, wyprzedzamy rynek i jesteśmy w stanie funkcjonować tak nadal – mówiła.
Tomasz Zieliński, szef Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPC), zwrócił uwagę na fakt, że sektor chemiczny jest niezwykle rozległy – choć Polskę wyróżnia przede wszystkim wysokie zaawansowanie w kwestii tworzyw, to równie ważne są inne elementy – takie jak przetwórstwo czy wyroby gotowe. Fakt, że branża skupia tak wiele różnych przedsiębiorstw, determinuje jej wpływ na całą gospodarkę. – To od niej zależy, jak rozwijają się inne sektory takie jak budownictwo, motoryzacja czy produkcja sprzętu AGD – stwierdził.
Jak oceniał, szczególną rolę z racji swojej wielkości ma do odegrania właśnie rynek tworzyw współtworzony przez Marmę. – Chemia stoi w Polsce tworzywami sztucznymi. To od tworzyw sztucznych zależy, czy inne sektory gospodarki będą odpowiadały wyzwaniom regulacyjnym i trendom konsumenckim. Gospodarka bardzo mocno uzależniona jest od tego, jak stosujemy tworzywa – zaznaczył panelista.
Prezes Marta Półtorak zgodziła się z tym stwierdzeniem – wskazała, że firma przez lata wypracowała bliskie relacje z bardzo różnymi odnogami gospodarki. To choćby rolnictwo, budownictwo czy sektor spożywczy. – To, jakich produktów dostarczamy, zależy od klientów i ich potrzeb. Wachlarz jest bardzo szeroki. Jest masa pierwiastków i surowców, z których można korzystać by sprostać wymaganiom. Jesteśmy na to gotowi – zapewniała.

Racjonalna ekologia

Pytana o działalność proekologiczną Marta Półtorak podkreśliła, że zmiany zmierzające ku zielonej produkcji to jeden z głównych celów obecnego funkcjonowania przedsiębiorstwa. – Staramy się dążyć do struktur monowarstwowych, by łatwiej było prowadzić recykling. Podejście „zero waste” wpisuje się w strategię naszej firmy – deklarowała.
Wskazywała jednak, że podejście do ekologii powinno być racjonalne. Należy zmierzać do ograniczania śladu węglowego i odzyskiwania surowców, jednak trudno wyobrazić sobie świat bez tworzyw sztucznych. Opiera się o nie bowiem znaczna część codziennego życia milionów ludzi na całym świecie oraz sektorów gospodarki i miejsc pracy. – Nawet medycyna nie poradzi sobie bez tworzyw sztucznych. Naszym zadaniem jest kwestia, jak umiejętnie je wykorzystamy i nadamy im drugie czy trzecie życie – mówiła szefowa Marmy.
O tym, jak zmienia się branża, opowiadał również
dr inż. Kazimierz Borkowski, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju w fundacji PlasticsEurope Polska. Podkreślał, że wytworzenie każdego z tworzyw wymaga innowacyjnego podejścia. Tak działa bowiem ich rynek od samego powstania. – Żeby iść do przodu i walczyć z konkurencją, trzeba wymyślać coraz to nowsze metody, tak by zużywać mniej surowca, by produkt finalny był bardziej lub mniej trwały w zależności od potrzeb, a także pozostawał skuteczny w konkretnym zastosowaniu – mówił.
W wielu przypadkach matką wynalazków pozostaje potrzeba ze strony odbiorców. – Firmy zastanawiają się jak zrobić, by np. folia rozłożyła się na polu w ciągu trzech miesięcy – opowiadał. – Za próbą odpowiedzi na takie pytania musi iść kwestia wyboru technologii produkcji, zastosowania odpowiednich maszyn i surowców – wskazywał. Ocenił też, że w takiej branży trudno wyobrazić sobie jeden ośrodek opracowujący wszystkie nowe rozwiązania. – Inne będą zastosowania polimerów do opakowań, a inne do samochodów – argumentował.

Prawo musi nadążać za technologią

Jak wskazywali uczestnicy debat, same innowacje jednak nie wystarczą – potrzebne jest jeszcze właściwie otoczenie prawne, które stworzy ramy do bardziej ekologicznej działalności.
Na tym polu sytuacja jednak nie wygląda różowo, czego przykładem jest chociażby projekt ustawy wprowadzającej tzw. rozszerzoną odpowiedzialność producentów (w której z grubsza chodzi o to, żeby biznes więcej dorzucał się do kosztów związanych z utylizacją niektórych odpadów). Nie dość, że mieliśmy ją wprowadzić jeszcze w ub.r. (wynika to ze zobowiązań unijnych), to na przygotowanym przez resort klimatu projekcie środowiska branżowe nie zostawiły suchej nitki.
– Do projektu zgłoszono ponad tysiąc uwag. Wszystkie organizacje złożyły głosy krytyczne, a nawet miażdżące wraz z sugestią, żeby go napisać na nowo. Nie rozumiem, dlaczego chcemy tutaj wyważać otwarte drzwi, bo przecież wystarczyłoby sięgnąć po rozwiązania z krajów, gdzie to działa, np. z Holandii – powiedziała Anna Specht-Schampera, radca prawny, partner SDZLEGAL Schindhelm Kancelaria Prawna Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy sp. j.
Prawniczka wskazała również, że prawdziwe korzyści można w zakresie gospodarki odpadami osiągnąć, jeśli zacieśni się współpracę w trójkącie biznes, nauka i recyklerzy. – Jeśli nie narzuci się przedsiębiorcom określonych wymagań w zakresie tzw. ekoprojektowania [chodzi o to, żeby już na etapie wymyślania danego produktu wziąć pod uwagę, że kiedyś będzie odpadem i zaprojektować go tak, żeby odzysk czy utylizacja były możliwie najprostsze – przyp. red.], jeżeli nie będziemy łączyć tego, co się produkuje z tym, co ma trafić do recyklerów, to hasło „gospodarka obiegu zamkniętego” pozostanie tylko hasłem – stwierdziła Anna Specht-Schampera.
– Przepisy są wprowadzane bez konsultacji z branżą. Tymczasem to eksperci wiedzą najlepiej, co się sprawdzi w praktyce. Prawo, którego nie można przestrzegać, nie jest dobrym prawem – powiedziała prezes Marta Półtorak. – Nie chcemy być pod presją czasu, żeby ktoś za chwilę nam powiedział, że musimy coś zrobić na jutro. Tak nie da rady być krok przed konkurencją – dodała menedżerka.
– Branża chce, żeby władza weszła z nią w dialog. Przedsiębiorcy muszą wiedzieć, jak planować swoje inwestycje i jak planować swoje produkty. Polska chemia to 13 tys. podmiotów i 330 tys. miejsc pracy; tutaj już nie ma miejsca na to, żeby za kwartał coś się zmieniło w jakimś rozporządzeniu wykonawczym – mówił Tomasz Zieliński.
Wskazał również, że szeroko rozumiana branża mierzy się z rosnącymi kosztami produkcji. – Parę lat temu, kiedy zielone certyfikaty kosztowały 2 euro za tonę, to prognozowano, że przy 30 euro wszystkie plany inwestycyjne trzeba będzie odłożyć do archiwum. Teraz kosztują 60 euro. Nie jesteśmy już w stanie bardziej optymalizować naszych procesów technologicznych, doszliśmy do ściany – tłumaczył szef PIPC.
Oprac. JAK i GRK