Nawet jeśli sam prezydent nie ma pełnej wiedzy na temat działania ceł, to jego doradcy zdają sobie sprawę, że sięgnięcie po to narzędzie spowoduje określone negatywne konsekwencje także dla amerykańskiej gospodarki.
Wśród wielu rozporządzeń wykonawczych podpisanych przez Donalda Trumpa w pierwszym dniu urzędowania ani jedno nie dotyczyło ceł na produkty importowane do USA. To może być w pewnym stopniu zaskakujące. W trakcie kampanii republikanin werbalnie obłożył podwyższonymi taryfami prawdopodobnie wszystkie państwa świata. Cła mają być głównym narzędziem wywierania presji na inne kraje, żeby te działały w kierunku wyznaczonym przez Stany Zjednoczone. Zasada mechanizmu, który zamierza wprawić w ruch Donald Trump, wydaje się dość prosta. Jak wynika z ostatnich dostępnych danych, amerykańscy konsumenci wydają w ciągu roku ok. 20 bln dol., co czyni ze Stanów Zjednoczonych największy rynek zbytu dla produktów i usług na świecie. Chcesz mieć do tego rynku nieskrępowany dostęp? Zapłać. Ceną mogą być: zwiększenie zakupów amerykańskiego gazu, wyższe wydatki na zbrojenia, najlepiej realizowane w USA, czy uszczelnienie granic.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.