Szef ośrodka badań nad migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, Paweł Kaczmarczyk zaznacza, że obecna polityka wspólnoty wobec migracji ma w sobie wiele sprzeczności - na przykład polityka rolna UE pośrednio wypycha ludzi z krajów afrykańskich do Europy. Gospodarka rolna Unii jest konkurencyjna wobec tamtego rolnictwa, które upada, a ludzie emigrują do Europy i szukają zatrudnienia między innymi w rolnictwie. Doktor Paweł Kaczmarczyk uważa, że w europejskiej polityce migracyjnej należy nastawić się na działania długookresowe. 

"To co można zrobić, to przeprowadzić bilans kosztów i korzyści, zastanowić się, czy dotychczasowa restrykcyjna polityka względem imigrantów przyniosła dobre skutki. Należy też ożywić współpracę z krajami, z których pochodzą migranci, bo oni tak długo będą uciekać ze swoich krajów, jak długo nie poprawi się sytuacja , która ich zmusza do migracji" - powiedział Paweł Kaczmarczyk. 

Podobną opinię ma Rafał Baczyński-Sielaczek, koordynujący pomoc imigrantom w z Polskiej Akcji Humanitarnej. W jego ocenie, trzeba wspierać rozwój krajów, z których przybywa najwięcej ludzi, a nie koncentrować się na wzmacnianiu ochrony granic. Jego zdaniem - jeżeli Unia skupi się na granicach, stanie się oblężoną twierdzą i będzie to walka ze skutkami, a nie z przyczynami zjawiska. Jak podkreśla pracownik PAH- przyczyny leżą w bardzo niskim poziomie rozwoju państw pochodzenia migrantów. 

Według danych unijnej agencji Frontex, zajmującej się ochroną zewnętrznych granic wspólnoty, największy problem ze wzrastającą liczbą uchodźców mają Włochy. Tylko w tym roku do przybyło tam 31 tysięcy nielegalnych imigrantów. Wśród nich pojawili się uchodźcy syryjscy, natomiast najwięcej jest przybyszów z Afryki subsaharyjskiej, głownie z Somalii i Erytrei. Ludzie przypływają do na Sycylię, Lampeduzę, oraz do Kalabrii i Apuglii. U wybrzeży Lampedusy w dwóch katastrofach łodzi z imigrantami zginęło niedawno około 400 osób.