Wyciśnięcie ziemi to nie synonim nowoczesności

8 października 2019

Jan Ardanowski: Warto płacić, gdy ktoś dostarcza produkty poszukiwane przez konsumentów. Dopłacanie tylko do filozofii życia w zgodzie z naturą to absurd – chcesz, to żyj jak św. Franciszek, ale nie za publiczne pieniądze. Przez te błędne unijne rozwiązania dochodziło do sytuacji, w których na setkach hektarów powstawały słynne sady orzechowe

Panie ministrze, z jednej strony zmagamy się z trudnymi zjawiskami i procesami, takimi jak zmiany klimatu, nadmierny połów ryb, degradacja gleb czy deforestacja, a z drugiej – z rosnącymi oczekiwaniami konsumentów, którzy zwracają coraz większą uwagę na jakość, bezpieczeństwo i pochodzenie żywności, a także ekologiczny sposób jej wytworzenia. Jak pogodzić problem produkcji rolnej z troską o środowisko naturalne?

Podzielam pana przekonanie o tym, że następuje rabunkowe wykorzystywanie zasobów przyrody. Obecne zmiany klimatyczne mogą być również konsekwencją niewłaściwego wykorzystania tych dóbr w ostatnich dekadach. Ci, którzy kwestionują zmiany klimatyczne, a przecież taka grupa istnieje, twierdzą, że są one spontaniczne i człowiek nie ma na to większego wpływu. Zdaje się, że nie mają racji. Już prawie nikt na świecie, a przynajmniej w Europie, nie uważa, że maksymalizacja plonów i „wyciśnięcie z ziemi jak najwięcej” jest synonimem nowoczesności. To myślenie zmieniło się jednak dopiero przed kilkunastoma laty. Moje pokolenie było kształcone na studiach rolniczych w przekonaniu, że nowoczesność polega na maksymalnej eksploatacji zwierząt i pól uprawnych. Dziś ten paradygmat się zmienił i takiego podejścia nikt już nie traktuje poważnie. Fakt, że Europa stawia na zrównoważone rolnictwo, to duża szansa dla Polski. Model ten polega na tym, że owszem, staramy się uzyskać jak najlepsze efekty, stosując nowoczesne środki produkcji, ale jednocześnie dbamy o to, by nie pogorszyć środowiska, w którym żyjemy. To właśnie rolnictwo szanujące przyrodę jest dziś uważane za najnowocześniejsze. Cieszę się z tej zmiany podejścia. Polska ma mniej skażone środowisko od innych również dlatego, że w okresie realnego socjalizmu nie było nas stać na ówczesne metody polegające na masowym używaniu pestycydów i innych środków chemicznych. W czasach Gierka to, że Europa Zachodnia używała znacznie więcej nawozów sztucznych, było oceniane jako coś wstydliwego. Dziś widać, że to nasz atut. Być może to renta zapóźnienia, ale jeśli uda nam się przeskoczyć pewien etap, przez który przechodzili nasi zachodni partnerzy, m.in. Francja, to możemy szybciej wkroczyć na drogę naprawdę nowoczesnego rolnictwa i zostać nawet jednym z jego liderów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.