statystyki

Europranie. Oligarchia kwitnie w środku Europy

autor: Magdalena Cedro04.07.2020, 18:00
euro, pieniądze, monety

od koniec roku do pracy mają ruszyć też unijni prokuratorzy. Nawet jeśli nie uda im się pociągnąć do odpowiedzialności eurooligarchów, to jest nadzieja, że defraudowanie pieniędzy z UE w przyszłości stanie się trudniejsze, a opinia publiczna o przestępstwach finansowych dowie się więcej.źródło: ShutterStock

Co będzie dalej z unijnymi pieniędzmi? Kryzys wokół COVID-19 sprawił, że temat nadużyć finansowych znowu spadł z europejskiej agendy. Co prawda Unia wraca do rozmów na temat nowej siedmioletniej perspektywy budżetowej, ale priorytetem dzisiaj jest walka z gospodarczym spustoszeniem, jakie spowodował koronawirus. Chociaż teoretycznie trudno wyobrazić sobie lepszy moment do dyskusji o racjonalnym i praworządnym wydawaniu funduszy niż czas kryzysu.

C sakvar, Węgry. W czasach komunizmu na polach rozciągających się wokół tego położonego na zachód od Budapesztu miasteczka rolnicy zbierali pszenicę i kukurydzę dla władzy, która ukradła ich ziemię. Dzisiaj ich dzieci pracują dla nowych panów, grupy oligarchów i politycznych patronów, którzy zaanektowali grunty za sprawą niejasnych interesów z węgierskim rządem” – tak zaczynał się opublikowany w listopadzie zeszłego roku artykuł w „New York Timesie” na temat nadużywania europejskich dopłat dla rolników na Węgrzech. Publikacja materiału odbiła się w UE szerokim echem, chociaż nie jest całkiem jasne dlaczego. Tekst nie zawierał przełomowych ustaleń, a o tym, że fundusze unijne w krajach środkowo europejskich rozchodzą się w podejrzanych kierunkach, wiadomo od lat. Być może przyczyną było to, że negocjacje w sprawie nowego budżetu na kolejne siedem lat wchodziły wówczas w kluczową fazę i jego płatnicy zaczęli się zastanawiać, na co dokładnie wydają pieniądze. Ale niewykluczone, że powód był bardziej prozaiczny – do tej pory nikt szczególnie się tym nie interesował.

Trochę dla rodziny, trochę dla przyjaciół

Na Węgrzech system zawłaszczania euro funduszy powstał, jeszcze zanim Viktor Orbán i jego partia Fidesz w 2010 r. doszli do władzy. Obecny premier Węgier go tylko przejął i udoskonalił, tworząc grupę bogatych i uzależnionych od jego rządów oligarchów. Aby być precyzyjnym, to nie Orbán był architektem tego klientelistycznego systemu, lecz jego kolega ze szkoły Lajos Simicska. Przez lata odpowiadał on za partyjne finanse, a po zdobyciu władzy przez Fidesz awansował do grona najbogatszych ludzi na Węgrzech. Wkrótce jego rozległe wpływy zaczęły jednak niepokoić premiera i przyjaciele się skonfliktowali. Kiedy Simicska zrobił woltę, popierając radykalnie prawicowe ugrupowanie Jobbik, jego miejsce u boku Orbána zajął inny kolega z dzieciństwa polityka Lőrinc Mészáros.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie