statystyki

Im sytuacja epidemiczna gorsza, tym między ludźmi dzieje się lepiej. Czy to szansa na zmianę?

autor: Anna Wittenberg24.04.2020, 08:30; Aktualizacja: 24.04.2020, 08:30
Wiele osób myślało, że walka z koronawirusem to kwestia kilku tygodni i że na majówkę czy Boże Ciało już będzie można normalnie wyjechać, że dzieci wrócą do szkoły po Świętach Wielkanocnych. Teraz, co naturalne – przyjdzie czas na skupienie się na własnych problemach

Wiele osób myślało, że walka z koronawirusem to kwestia kilku tygodni i że na majówkę czy Boże Ciało już będzie można normalnie wyjechać, że dzieci wrócą do szkoły po Świętach Wielkanocnych. Teraz, co naturalne – przyjdzie czas na skupienie się na własnych problemachźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: MICHAEL DODGE

Wyjątkowa sytuacja znów uwolniła w nas pokłady dobra. Na jak długo?

L okalna gastronomia dostarcza nam obiady, a ostatnio kilkanaście zestawów przywiozła prywatna osoba. Ludzie produkują też przyłbice i nam je przekazują. Pierwszy raz od 10 lat czuję, że gramy w jednej drużynie – mówi mi lekarka, specjalistka od dziecięcej psychiatrii w warszawskim szpitalu.

Im sytuacja epidemiczna gorsza, tym między ludźmi – paradoksalnie – dzieje się lepiej. Czy to szansa na zmianę? A może to kolejny zryw, po którym będzie, jak było?

Poczucie kontroli

Uszycie jednej maseczki z fizeliny zajmuje ok. 3 minut – Przeszyć, poskładać, doszyć gumki – instruuje Magdalena Ziętek ze Strzeniówki (mazowieckie). Na co dzień jest menedżerką negocjującą kontrakty handlowe, mamą i instruktorką harcerską. Od wybuchu epidemii także szwaczką. Maseczki, które wychodzą spod jej ręki, trafiają do trzech szpitali w powiecie pruszkowskim. Mają chronić tych medyków, którzy nie są na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem – w izbach przyjęć, rejestracji, na niezakaźnych oddziałach.

– Na początku chciałam w czasie obostrzeń przeczytać zaległe książki, ale przyszedł mi do głowy pomysł z szyciem maseczek. Obdzwoniłam kilka znajomych mam i chwyciło. Zorganizowanie się zajęło nam trzy dni, w tym czasie pozyskaliśmy materiał, troczki, ustaliliśmy podział obowiązków. W szycie angażujemy rodziny – ktoś tnie tasiemki, ktoś fizelinę. Po północy wysyłamy sobie wiadomości, kto ile uszył – relacjonuje. – Oczywiście łatwo nie jest, bo mam swoje obowiązki zawodowe i domowe, uczę dzieci, a do maszyny siadam wieczorami. Mam jednak poczucie, że to bardzo potrzebne, to moja służba.


Pozostało jeszcze 89% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie