statystyki

Pobłocki: Kaczyńskiego nie ocenia się za to, co mówi, ale co dotychczas zrobił. Dlatego klasa ludowa jest w stanie PiS-owi tak wiele wybaczyć

autor: Kacper Leśniewicz22.09.2019, 17:00; Aktualizacja: 22.09.2019, 17:21
Kacper Pobłocki doktor habilitowany nauk humanistycznych, antropolog, adiunkt w Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych (EUROREG) Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania”, która została uznana przez kapitułę konkursu Economicus za ekonomiczną książkę roku. W przyszłym roku ukaże się jego nowa książka na temat ludowej historii Polski. Fot. Materiały prasowe

Kacper Pobłocki doktor habilitowany nauk humanistycznych, antropolog, adiunkt w Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych (EUROREG) Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania”, która została uznana przez kapitułę konkursu Economicus za ekonomiczną książkę roku. W przyszłym roku ukaże się jego nowa książka na temat ludowej historii Polski. Fot. Materiały prasoweźródło: DGP

- PiS jest wyjątkiem na tle pozostałych partii. To, co próbują teraz robić politycy tego ugrupowania, jest pewną próbą aliansu klasowego. Oczywiście Jarosław Kaczyński nie jest Andrzejem Lepperem, a jego zaplecze w dużej mierze składa się z osób mających inteligenckie korzenie. Ale to ci politycy najsprawniej posługują się językiem klasy ludowej. Polska nie jest Wielką Brytanią i u nas Jarosław Kaczyński nie musiał zmieniać imienia, tak jak Anthony Blair stał się Tonym Blairem, by być bardziej „ludowym” - mówi dr hab. Kacper Pobłocki

Większość z nas jest potomkami chłopów. Czy fakt ten powinien mieć dziś dla nas znaczenie?

Mamy tak naprawdę miejskie wyobrażenie o tym, czym jest i była wieś. Ukształtowało się ono na przełomie XIX i XX w., wraz z żywiołową urbanizacją i rozdzieleniem się przemysłowego miasta od rolniczej wsi. W czasach pańszczyźnianych nie było tego podziału. Myśląc o wsi, mamy przed oczami obraz Kargula i Pawlaka kłócących się na śmierć i życie o kawałek miedzy. To rzeczywistość popańszczyźniana, bo w czasach pańszczyzny chłop nie był właścicielem ziemi, a nawet gdyby był, to nie była ona wiele warta. Nikt więc wtedy nie latał z kosą za sąsiadem. Kos zresztą też nie było wiele. Świat pańszczyzny mocno odbiegał od tego, jak dziś wyobrażamy sobie tradycyjną wieś.

Po co nam historia ludowa?

Żeby zrozumieć naszą rzeczywistość. W książce „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania” stawiam tezę, że żyjemy w świecie, którym rządzi klasa transnarodowa – elita czerpiąca korzyści z globalizacji. Może pozwolić sobie na zagraniczne wakacje, w centrum handlowym nie musi zastanawiać się, czy ją na coś stać, jada w restauracjach na mieście i tak dalej. 10 proc. globalnego społeczeństwa ma w ręku 87 proc. całego majątku. W każdym społeczeństwie to 10 proc. nieco inaczej wygląda, ale istnieje ono także u nas. Być może polską specyfiką jest to, że spora część tej elity żyje z państwa. W zasadzie cała sfera publiczna – kultura, media, polityka – są podporządkowane potrzebom i stylom życia tej wąskiej grupy ludzi. Historia ludowa jest opowieścią o tych pozostałych 90 proc., o których nie przeczytamy w kolorowych gazetach, nie zobaczymy ich w telewizji.

Magazyn DGP 20 września 2019

Magazyn DGP 20 września 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Poproszę o jakieś twarde dowody na potęgę tych 10 proc.

W USA ten rozdźwięk między promowanym przez kulturę stylem życia a rzeczywistością widać m.in. w serialu „Seks w wielkim mieście”. Ktoś obliczył, że bohaterki, biorąc pod uwagę to, jakie zawody wykonywały, nie byłyby w stanie mieszkać tam, gdzie mieszkają i prowadzić takiego życia, jakie prowadzą. Tacy ludzie mogą żyć w Nowym Jorku tylko głównie dzięki wsparciu finansowemu rodziców – to jest cicha tajemnica nowojorskiej hipsterki. W serialu „Dziewczyny”, którego akcja także toczy się w tej metropolii, widać to już bardzo wyraźnie. A moment, w którym rodzice głównej bohaterki przestają dawać jej pieniądze, jest jednym z kluczowych wydarzeń. W Polsce większość ludzi nie ubiera się w markowych sklepach, ale raczej w lumpeksach. Tylko 15 proc. populacji może pozwolić sobie na regularne jedzenie na mieście. Według danych GUS 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków dostaje na rękę ok. 5 tys. zł miesięcznie. Nazywam to granicą Bieńkowskiej, gdyż, jak powiedziała kiedyś była minister, za mniej pracują tylko idioci lub złodzieje.

Te dysproporcje były u nas zawsze tak wyraźne?

Można powiedzieć, że górne 10 proc. zwykle sprawowało społeczną hegemonię – nadawało ton całej kulturze, polityce, życiu gospodarczemu. W polskiej historii taką funkcję spełniała szlachta. To właśnie o niej uczymy się w szkole. Nie dowiadujemy się tego, jak żyło pozostałe 90 proc. Co więcej, to pozostałe 90 proc. samo nauczyło się żyć sprawami elity. Dobrym współczesnym tego przykładem jest sprawa Katynia.

W jakim sensie?

Jest to – używając pojęcia antropologicznego – „wybrana trauma”. Oczywiście było to wydarzenie bolesne i okropne, ale dotknęło ono głównie rodziny elit. Niewielka kropla w skali całego cierpienia, z którym wiąże się II wojna światowa. Polska inteligencja nadała Katyniowi szczególne znaczenie, bo często była to historia ich przodków, ich własna rodzinna trauma. Dzięki temu, że mogli mówić o niej w radiu, telewizji czy prasie – nawet jeśli to były media emigracyjne – udało im się „stworzyć” traumę ogólnonarodową. Podobnie niewspółmierna jest kulturowa rola powstania warszawskiego. W takich regionach jak Wielkopolska jest ona zupełnie niezrozumiała: poznaniacy dziwią się, że stołeczne elity celebrują spektakularną klęskę militarną oraz rzeź ludności cywilnej. Miejsce powstania warszawskiego w naszym kulturowym imaginarium wynika z tego, że Warszawa absolutnie zdominowała całą polską gospodarkę i politykę.


Pozostało 74% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (6)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie