Jak ustaliliśmy w kręgach dyplomatycznych, skład i harmonogram prac tych grup zostanie zapisany we wspólnym polsko-amerykańskim stanowisku. Podpis pod nim będą mogły złożyć inne państwa biorące udział w warszawskim spotkaniu.

Konferencja rozpocznie się dzisiaj kolacją na Zamku Królewskim. Szykuje się wystawne przyjęcie, chociaż – jak podkreśla szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski – nie o jedzenie tu chodzi. – To nie będzie element celebracji, ale pierwsza sesja robocza – zaznaczył w rozmowie z DGP.

Jako pierwszy głos zabierze prezydent Andrzej Duda. Po nim przemówienie wygłosi wiceprezydent USA Mike Pence w roli współorganizatora konferencji. Potem uczestnicy spotkania rozpoczną wymianę poglądów. W imieniu Polski będzie mówił premier Mateusz Morawiecki. Największą uwagę przykuje z pewnością obecność przy stole przedstawicieli Izraela i Arabii Saudyjskiej. Jerozolimę będzie reprezentować premier i szef izraelskiej dyplomacji Binjamin Netanjahu. Z Rijadu przyjedzie wiceminister spraw zagranicznych Adil al-Dżubajr.

Łączą ich perspektywy

Wspólnego zdjęcia jednak raczej nie będzie. – Na to nie byłaby przede wszystkim gotowa arabska opinia publiczna – mówi DGP analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Bartosz Wiśniewski. Ale w jego ocenie na takim zdjęciu mogłoby zależeć Netanjahu, który w ten sposób pokazałby Palestyńczykom, że ich izolacja w regionie rośnie, a sprawa przestaje być osią podziałów na Bliskim Wschodzie.

Przed spotkaniem w Warszawie Rijad i Jerozolimę odwiedziła polska delegacja, której członkiem był Wiśniewski. Chociaż – jak podkreśla ekspert PISM – rozmówcy w saudyjskiej stolicy unikali tematu współpracy saudyjsko-izraelskiej, oba państwa łączy „wspólnota perspektyw”. – W żadnym z tych państw nie ma zbyt dużego przekonania co do tego, że Amerykanie wiedzą, co robią na Bliskim Wschodzie – zauważa analityk. Według niego Izraelczycy czują, że Amerykanie nie są zdeterminowani, by ich bronić.

Z kolei Saudyjczycy uważają, że USA popełniają błąd, wycofując się z roli uczciwego pośrednika w konflikcie izraelsko-palestyńskim. W ich ocenie plan Waszyngtonu przeniesienia stolicy do Jerozolimy czy wycofanie pomocy dla Palestyńczyków to trwonienie zaufania w relacjach z tymi ostatnimi. Dlatego Rijad nie spodziewa się, by przygotowywany przez Amerykanów plan stulecia był przełomowy, bo wszystko wskazuje na to, że będzie on korzystny dla Izraela, a nie dla Palestyńczyków.

Gościom bliskowschodniego spotkania prezydent Duda chce pokazać Polskę jako kraj doświadczony, który „zna cenę pokoju i wojny”. – Dlatego zawsze będziemy orędownikiem rozwiązań pokojowych. To jest fundamentem naszych działań i takie obowiązki narzuca na nas także niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – zapowiada dzisiejsze przemówienie Dudy Krzysztof Szczerski.

Prezydent przypomni też naszą aktywność na Bliskim Wschodzie – udział w misjach pokojowych i członkostwo w koalicji antyterrorystycznej. Będzie podkreślał dobre relacje dyplomatyczne z krajami regionu, bo – jak zaznaczył Szczerski – jesteśmy przez nie postrzegani jako państwo neutralne. – Prezydent będzie też mówić o swoich oczekiwaniach. Mamy nadzieję, że konferencja w Warszawie będzie początkiem bardziej intensywnych i trwałych rozmów między stronami konfliktów bliskowschodnich – dodał Szczerski.

Co po konferencji?

Z podobną inicjatywą ma wyjść także doradca i zięć prezydenta Donalda Trumpa Jared Kushner w czasie czwartkowych obrad na Stadionie Narodowym. Jego przemówienie, które jest traktowane jako gwóźdź programu, ma nawiązywać do planu pokojowego dla Izraela i Palestyny, nad którym pracuje administracja amerykańska. Ale konferencja zakończy się nie planem, lecz polsko-amerykańskim komunikatem, w którym mają zostać zapowiedziane kolejne kroki, w tym powołanie grup roboczych. Podczas spotkania w Warszawie ma zostać ustalony ich skład i harmonogram prac. Mogą zostać również ustalone data i miejsce kolejnej konferencji.

Do Warszawy mają przyjechać delegacje z całego świata. Wczoraj nie było jednak wiadomo, ile dokładnie. Nie dostaliśmy odpowiedzi z biura rzecznika resortu na pytanie o liczbę gości. Wiceminister Bartosz Cichocki na antenie RMF FM podkreślał, że „cały czas trwa proces potwierdzania i doprecyzowywania, kto konkretnie będzie reprezentować dane państwo”. Według niego na wczoraj „określiło się” 50 krajów. Większość z nich ma przysłać na spotkanie przedstawicieli w randze ministrów i wiceministrów. W poniedziałek szef resortu Jacek Czaputowicz poinformował PAP, że udział potwierdziło około 60 delegacji. Kilkanaście krajów nie odpowiedziało na zaproszenie, a kilka powiedziało „nie”.