statystyki

Wstrząs, który zawalił życie. Reportaż z tragedii w Zofiówce

autor: Karolina Baca-Pogorzelska11.05.2018, 19:00
Ratownicy wyjeżdżający spod ziemi mówią, że to jedna z najtrudniejszych akcji, w jakich brali udział. Kumulacja niemal wszystkich przeszkód, na jakie mogą natrafić. Niektórzy z nich sami są już na granicy wytrzymałości

Ratownicy wyjeżdżający spod ziemi mówią, że to jedna z najtrudniejszych akcji, w jakich brali udział. Kumulacja niemal wszystkich przeszkód, na jakie mogą natrafić. Niektórzy z nich sami są już na granicy wytrzymałościźródło: PAP
autor zdjęcia: Jacek Bednarczyk

To był wyjątkowo cichy koniec długiego majowego weekendu w Jastrzębiu-Zdroju. Piękna słoneczna sobota, a pod ziemią rozpoczął się dramat, który dla wielu rodzin jeszcze się nie skończył.

Po najsilniejszym wstrząsie podziemnym w historii kopalni Zofiówka pierwsze informacje były optymistyczne – uratowano dwóch górników. Ale dziś wiemy już, że dwóch kolejnych nie żyje, a trzech innych pozostaje pod ziemią. Szuka ich kilkuset ratowników górniczych pracujących na zmiany.

Kiedy przyjechałam w niedzielę, dzień po wypadku, przed bramą kopalni ludzie zaczęli palić znicze. Wtedy właśnie przyszła wiadomość o pierwszej ofierze śmiertelnej. Jedna z kobiet stoi i długo patrzy na palące się płomienie. – Wiecie coś nowego? – pyta cicho kręcących się wokół dziennikarzy. Nie wiemy. Czekamy. Wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, że godziny zamieniają się w doby.

Nieco dalej stoi głośna grupka górników z kopalni. Nerwowo palą papierosy i próbują ustalić, kto jeszcze jest na dole. „Ślusarz, elektryk...” – i tu padają imiona. Ale zaraz pojawiają się też nazwiska winnych tragedii, bo przy okazji takich wypadków rozgoryczenie górników sięga zenitu. Dziennikarzom również się obrywa. Kolega z telewizji podchodzi, by spytać, czy chcą porozmawiać o tym, co się mogło stać na dole. W odpowiedzi słyszy wiązankę przekleństw.

Ale poza tym wokół panuje specyficzna cisza. Może dlatego, że w niedzielę kopalnia i tak nie fedruje, więc wszystkie pobliskie kioski, sklepiki i biura są nieczynne, a na parkingu jest niewiele aut? A może to po prostu atmosfera przygnębienia.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (2)

  • Inspektor(2018-05-12 09:29) Zgłoś naruszenie 00

    Zastanaiwcie sie ,jak to się Cudownie dzieje ,że w całym przemysle spadł u Nas ststystyka wypadków. Może do KK nalezy wprowadzić zapis o karze za mobbing przez zmuszanie do zatajania?

    Odpowiedz
  • poeta(2018-05-12 08:13) Zgłoś naruszenie 01

    Kolizja przejechala dwa zycia.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie