O Mieszku kapitaliście. Recenzja książki „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania”

18.08.2017, 07:43; Aktualizacja: 18.08.2017, 08:05
książki

Autor ma renomę badacza patrzącego na kapitalizm ze szczególnej perspektywy.źródło: ShutterStock

W końcu lawina ruszyła. Coraz więcej mamy ważnych i krytycznych książek o kapitalizmie. I nie są to tylko tłumaczenia. Piszą też rodzimi autorzy.

wróć do artykułu

KioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowaKioskWersja cyfrowa
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

Komentarze (1)

  • Janek(2017-08-19 21:15) Zgłoś naruszenie 51

    Kapitalizm nie jest skoncentrowany na zaspokajaniu naturalnych ludzkich potrzeb, tylko na maksymalizacji zysku, czemu służy między innymi tworzenie sztucznych potrzeb i wmawianie ludziom poprzez ten cały reklamowy zgiełk, ze potrzebują czegoś, co tak naprawdę nie jest im potrzebne! Mnóstwo zasobów, ludzkiej pracy, czasu i energii zużywa się na produkcję różnych gadżetów, zbędnych usług, no i na działalność marketingową nakierowaną właśnie na zachęcanie ludzi (niekiedy bardzo nachalne) do konsumpcji. Gdyby ludzie poszli po rozum do głowy i kupowali tylko to, co jest rzeczywiście niezbędne, to... z pyszna by się miała napędzana u nas głównie popytem wewnętrznym, gospodarka! Siłą napędową systemu kapitalistycznego jest bowiem z jednej strony rozrzutność konsumentów, a z drugiej chciwość bogaczy, którzy zawsze chcą więcej. Gdybyśmy przestali kupować, albo gdyby bogaci nie chcieli się dalej bogacić, system by się zawalił! Mielibyśmy gigantyczne bezrobocie i ogromną recesję. W USA to podobno kupowanie jest czymś w rodzaju aktu patriotycznego, bo kupując nakręca się gospodarkę i stwarza miejsca pracy. A ja nie rozumiem, po jaką cholerę mamy kupować co kilka lat nową pralkę, lodówkę itp., bo stara się psuje i nie opłaca się naprawić. Nie rozumiem, dlaczego nie mogą nam służyć np. 20 lat?... Mogły by, ale... wtedy sporo ludzi zatrudnionych w fabrykach produkujących AGD straciłoby pracę, a ci, którzy tymi biznesami kręcą nie mieliby za co wymienić odrzutowców na lepszy model, czyli... katastrofa gospodarcza! Kapitalizm potrzebuje nieustannego popytu nawet na to, co nie jest do niczego nie potrzebne, ale co konsumentom wciśnie zręczny handlowiec. Dlatego jest to system do bani! Moim zdaniem pogoń za wszelką cenę za dobrami materialnymi tylko zubaża człowieka, w jego najgłębszym wymiarze, bo w życiu nie jest najważniejsze, żeby np. mieć złoty zegarek, albo jakąś super „brykę”, jacht, pałac, albo może nawet odrzutowca, tylko coś zupełnie innego. Ponadto kapitalizm w naszym, polskim wydaniu, aż się roi od zjawisk co najmniej wątpliwych etycznie. Do mnie np. wydzwaniają przedstawiciele organizatorów tzw. „pokazów” przeważnie „wyrobów zdrowotnych”. Moja mama chodziła na te pokazy i zostawiła mi w spadku stertę do niczego nie potrzebnych rzeczy kupionych na „pokazach” i... nie spłacony kredyt, bo jak tylko poszła na „pokaz”, to tak nią zamanipulowali, że kupiła coś absolutnie niepotrzebnego za kilka tys. zł. zaciągając kolejny kredyt. Oj, chyba nie jeden pałac został wybudowany za pieniądze zarobione na tych pokazach, ale... ci, którzy tym kręcą nie są w przeciwieństwie do mnie, pracującego na etacie, „nieudacznikami”, tylko wzięli sprawy w swoje ręce i doszli do wszystkiego „ciężką pracą”, no nie? Jeśli poprzednia władza stawiała nam za przykład do naśladowania osobników w typie bazarowego cwaniaczka, którzy sobie doskonale w III RP poradzili, to nie ma co się dziwić, że teraz rządzą populiści! Ale problem jest nie tylko Polski, bo cały kapitalistyczny świat chyba zabrnął w jakiś zaułek i nie wie, jak z tej matni wyjść, a obiecujący z kolei gruszki na wierzbie (bo oni wbrew pozorom wcale nie mają panaceum na te patologie!) będą... wygrywać następne wybory... Gdyby to całkiem inaczej zorganizować, moglibyśmy znacznie mniej pracować, więcej cieszyć się życiem, bo np. lodówka pracowałaby bez problemów 20 lat, a nikt przy zdrowych zmysłach nie kupowałby co rok nowego smartfona, bo niby po co? A więc potrzeba byłoby mniej wszystkiego, a tym samy mniej pracy. Mielibyśmy trochę starsze smartfony i długowieczne lodówki, a za to znacznie więcej czasu dla siebie i rodziny, mniej życia w biegu, mniej stresu, a więcej świętego spokoju, czyli wszystkim żyłoby się lepiej, ale... kapitalizm się do tego nie nadaje! Próby ograniczenia konsumpcji do rozsądnych rozmiarów (a już chyba Ameryki nie odkryję, jeśli powiem, że: kluczem do dobrobytu jest... ograniczenie konsumpcji!) doprowadziłyby niechybnie do recesji i wielkiego bezrobocia. Trzeba by najpierw zmienić cały ekonomiczny porządek świata, ale niestety: Ci, którzy tym światem rządzą są beneficjentami obecnego systemu! To dzięki temu, że ludzi wciąż coś kupują, oni, uzależnieni od chciwości (która paradoksalnie napędza gospodarkę!), jak od narkotyku, pomnażają swoje majątki, a mając ogromne wpływy mogą skutecznie zadbać o to, żeby żaden alternatywny system, nawet jeśli ktoś go wymyśli, nie miał prawa zaistnieć!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie