„Nie mam żadnej wody, nic do jedzenia i żadnych pieniędzy” - mówi austriackiej gazecie "Die Presse" 31-letni uchodźca z Iranu, któremu od sześciu dni nie udało się nawet dostać na teren przepełnionego do granic możliwości obozu. 

Obóz w Traiskirchen od dłuższego czasu pęka w szwach - według danych ministerstwa spraw wewnętrznych przebywa tam obecnie ponad cztery tysiące uchodźców, z czego ponad jedna trzecia nie ma stałego miejsca do spania. Na wstrzymanie przyjęć nowych osób do obozu zdecydowano się po zeszłotygodniowej kontroli, która wykazała braki w wyposażeniu sanitarnym. W obliczu ostrej krytyki także ze strony instytucji zajmującej się prawami obywatelskimi w Austrii, władze zdecydowały się na przeniesienie uchodźców do mniejszych ośrodków na terenie całego kraju. Najnowszym pomysłem jest zakwaterowanie części azylantów w przenośnych nadmuchiwanych halach, które według minister spraw wewnętrznych, Johanny Mikl-Leitner „powinny być bardzo dobrą alternatywą dla standardowych rozwiązań mieszkalnych”.