statystyki

Wersja Protasiewicza: Nie był pijany, strażnik powiedział do niego "raus", wszystko nagrał telefonem

27.02.2014, 09:20; Aktualizacja: 27.02.2014, 10:02
Jacek Protasiewicz

Jacek Protasiewiczźródło: newspix.pl

Wiceszef Parlamentu Europejskiego nie odpuści celnikom. Według dziennika "Bild", we wtorek Jacek Protasiewicz miał wyzywać obsługę lotniska we Frankfurcie nad Menem. Niemiecka bulwarówka twierdzi, że europoseł był pijany.

reklama


reklama


Protasiewicz uważa, że ci funkcjonariusze celni powinni być odsunięci od służby. Jak mówił, ma nagranie z zatrzymania na lotnisku i ma ono dowodzić, że doszło do nieprawidłowości. Poseł zamierza je upublicznić dziś w Parlamencie Europejskim. I dodaje, że niezależnie od konsekwencji politycznych, nie odpuści sprawy i nie pozwoli, by mundurowi posuwali się do takich praktyk wobec obcokrajowców. Tym bardziej, że jeden z nich miał się chwalić, że podobnie traktował Jurija Łucenkę - kandydata na premiera Ukrainy. O 9:00 Protasiewicz ma rozmawiać o sprawie z sekretarzem generalnym Parlamentu Europejskiego.

Jak relacjonuje w rozmowie z IAR, na lotnisku poszło o paszport dyplomatyczny. Protasiewicz twierdzi, że nie był pijany - jak sugerują media. Wypił jedynie "dwie porcje wina" na pokładzie samolotu, jednak nie zataczał się, ani nie "bełkotał". Przyznaje natomiast, że mógł być "rozemocjonowany".

Według relacji europosła, podczas przejścia przez kontrolę został zatrzymany z niewielkim bagażem. Po prośbie o pokazanie dokumentów pokazał paszport dyplomatyczny. To - jak relacjonuje - rozzłościło celnika, który był,zdaniem europosła, "ewidentnie źle nastawiony". Oddając mu paszport powiedział "raus". To z kolei zdenerwowało europosła, który zapytał czy zdaje sobie sprawę, że to słowo kojarzy się z określeniem "Heil Hitler!". Europoseł Protasiewicz relacjonuje, że został pchnięty. W odpowiedzi powiedział celnikowi, by jechał do Auschwitz i zobaczył jakie są skutki używania siły.

Zdaniem europosła, w dalszej kolejności celnik zaprowadził go w miejsce, gdzie nie było monitoringu i przekazał go funkcjonariuszowi policji. Europoseł znów pokazał paszport dyplomatyczny i zapowiedział, że będzie filmował interwencję. W odpowiedzi został skuty w kajdanki i poprowadzony do radiowozu. Wszystko nagrywał drugim telefonem, który miał w kieszeni. Protasiewicz mówił, że policjanci zachowywali się wobec niego "mało elegancko", szturchali go i popychali. Na pytanie europosła, czy mają zamiar go pobić, jeden miał odpowiedzieć: "Wystarczy, że pobiliśmy Łucenkę, ciebie nie będziemy".

W dalszej kolejności europoseł trafił na komisariat gdzie poprosił telefonicznie o pomoc konsula. Następnie wyszedł na wolność i - jak mówi - był przepraszany przez policję.

Jacek Protasiewicz powiadomił w tej sprawie sekretarza generalnego PO Pawła Grasia. Tymczasem rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła IAR, że europoseł będzie musiał wytłumaczyć się ze swojego zachowania. Dodała, że wyjaśnienia będą musiały być szybkie i złożone nie tylko w Polsce, ale także w Parlamencie Europejskim.

reklama


Źródło:IAR

reklama

  • UJ Krakow (unijna hunta,jej dyrektywy)(2014-02-27 10:17) Odpowiedz 00

    Teraz widzicie naiwni jak was beda traktowac w unijnej huncie,teraz widzicie jak bardzo trzeba sie troszczyc o wlasna Ojczyzne Polske,a nie o obrzydliwe totalitarne unijne bagno.Jeszcze teraz troche sie hamuja ale gdy juz calkowicie utracimy nasza suwerennosc,gdy zostanie utworzone tzw. "federalne unijne panstwo" jak zaprojektorowala masoneria,dopiero wtedy bedziecie slyszec "raus" i von ,tylko dokad ,gdy Polski juz nie bedzie.
    Myslicie naiwni,ze unia wam pomaga jak nazywaja "unijne dotacje"?
    Zaden bank na swiecie nikomu nie darowal zlotowki,czy dolara,a wy naiwnie myslicie,ze obcy unijni bandyci daruja wam to co daja,ze to nie jest celowe aby w niedlugim czasie zniewolic nas ?
    Nie bronie akurat POsla POlszewikow,bo to oni likwiduja Polske na rzecz totalitarnego unijnego bagna,w ktorym zostana POtopione suwerenne kraje ale gorzej beda sie odnosic potem do wszystkich slowami "raus" ale rowniez zabijac fizycznie nieposlusznych im euroniewolnikow,bezpanstwowych,beznarodowych,bezpanskich naiwnych psow.
    Wasz wybor,wasze sumienia,wasza przyszlsoc.
    Mozesz sie nawnie usmiechac ale z siebie sie smiejesz,a POtem placz nie pomoze.

  • swó(2014-02-27 10:27) Odpowiedz 00

    PIS zrobi nagonkę, że takich polityków nie traktuje się poważnie zagranicą, zapominając jak potraktowany został Hofman na Krymie - standard:)

  • Leo(2014-02-27 10:28) Odpowiedz 00

    Ot, taki tusko - obszczymurek. Nie warto takim zajmować się.

  • Wersja Protasiewicza?(2014-02-27 10:31) Odpowiedz 00

    Co kolwiek powie ten człowiek, to kłamstwo. On jak budzi się rano i mówi "dzień dobry" to kłamie. Podobnie jak jego pryncypał- wpisz kłaca w google.

  • Ted(2014-02-27 10:32) Odpowiedz 00

    Kolejny pijany parlamentarzysta przynosi wstyd Polsce! Pozbawić go mandatu i RAUS z polityki!!!

  • Jesteśmy przewrażliwieni....(2014-02-27 10:32) Odpowiedz 00

    Bo niektóre słówka wybiły się Nam w pamięć chociażby z filmów o II WŚ (w przypadku pokolenia powojennego).

    Takim słówkiem jest owe - Raus... które wbrew naszemu mniemaniu nie zawsze ma charakter negatywny i jest wieloznaczeniowe.

    Swoja drogą obsługa lotniska powinna mniej więcej rozumieć te kwestie i nieco dobierać słowa bo to juz n-ty przypadek.

  • taka jest prawda(2014-02-27 11:24) Odpowiedz 00

    Powinni opublikować w niemieckiej prasie taśmy jak kupczył stanowiskami, żeby wygryźć Schetynę, ale ma poparcie Tuska, kmiot kmiotem pogania w tej partii.

  • taka jest prawda(2014-02-27 11:28) Odpowiedz 00

    Wszyscy pasażerowie klasy business dostawali "drinki", ale UPIŁ SIĘ tylko
    JEDEN Protasiewicz z PO w myśl pazernej POwskiej zasady, że jak darmo dają - to trzeba z tego maksymalnie korzystać!!

  • haha(2014-02-27 12:10) Odpowiedz 00

    Ciekaw jestem w jakim jezyku Protasiewicz rozmawial z celnikami, prawdopdobnie po polsku. Ale chyle przed nim kapelusz, ze wie, co po niemiecku znaczy ' raus ' !

  • zibi(2014-02-27 12:20) Odpowiedz 00

    Kolejny polski polityk został skandalicznie potraktowany przez Niemców. Mam nadzieję, że teraz nie będzie jak w przypadku pana Marii Rokity i winni odpowiedzą karnie za znieważenie pana Protasiewicza. W życiu nie uwierzę w wersję Bilda. Oni niewątpliwie mają kompleksy wobec polskiej klasy politycznej i naszych polskich sukcesów. Apeluję do Polaków, aby nie pracowali na Niemców. W ramach solidarności z panem Protasiewiczem - zrujnujcie ich gospodarczo, zostańcie w Polsce, pracujcie dla naszego kraju. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.

  • KALIF(2014-02-27 12:01) Odpowiedz 00

    Jacek Protasiewicz powinien się dziwić, że młody funkcjonariusz niemieckiej służby celnej nie wie, z czym w Polsce kojarzy się słowo "raus"? Przecież ów młodzieniec obejrzał niedawno doskonały technicznie niemiecki serial pt. "Nasze matki, nasi ojcowie", w którym piękni młodzi Niemcy ruszają - wbrew swej woli - na Wschód, gdzie zderzają się z niewyobrażalną dzikością miejscowych plemion. Szczególnie dziko prezentują się Polacy, którzy - jak twierdzi serial - nie znajdują większej przyjemności niż mordowanie Żydów.
    Należy zaznaczyć, że serial "Nasze matki, nasi ojcowie" nie jest przypadkiem, ale kulminacją konsekwentnej, sprytnej i obficie finansowanej polityki historycznej, którą prowadzi państwo niemieckie, a której Platforma nie śmie się przeciwstawić choćby drobnym gestem, nie mówiąc już o koniecznej w takiej sytuacji kontrofensywie. Przecież to platformerskie władze TVP puściły "Nasze matki..." w Polsce, a tym samym wysłały w świat sygnał, że ta propagandowa produkcja nie spotka się ze sprzeciwem polskich ofiar Niemców z okresu II Wojny Światowej.

  • Marcin(2014-02-27 19:50) Odpowiedz 00

    Spotkałem się wielokrotnie z poniżającym traktowaniem Polaków w Niemczech,chodzi o pracę.Przyszedł szef i powiedział,że koniec pracy jeszcze nie jest a mieliśmy pracować do 17 stej.Była wtedy 17:15 i powiedziałem,że muszę z żoną do lekarza na 17:30 to ten szef faszysta powiedział Raus!Po tym tekście rzuciłem rączkę spawalniczą i powiedziałem do gnoja,że sram na jego pracę i wracam do kraju.Nie widziałem jeszcze takiego zdziwienia na twarzy u nikogo jak u niego,że Polak rzucił wszystko i nie będzie już pracował.Zaczął mnie wtedy przepraszać bo była kupa roboty a nie mógł znaleźć dobrego spawacza wśród swoich NYGUSÓW rodaków,którzy nic nie potrafią tylko szlifować płaskownik cały dzień,albo krzywo dociąć blachę.Wróciłem do Polski,pracuję wśród swoich,nieźle zarabiam,są wyjazdy do Norwegii i wcale nie żałuję swojej decyzji.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama