Jeśli premierem zostanie Jarosław Kaczyński, skala przemeblowania będzie duża. Jeśli na stanowisku pozostanie Beata Szydło, będziemy mogli mówić jedynie o korekcie.

Są takie osoby w rządzie, których odejście wydaje się pewne. To minister Andrzej Adamczyk, którego do tej pory broniła premier. Jednak wciąż wytyka mu się problemy w podległych mu spółkach kolejowych, słabe postępy w wydawaniu unijnych pieniędzy, a jego dotychczasowy zastępca Jerzy Szmit podał się do dymisji. Z kolei Annie Streżyńskiej, dobrze ocenianej jako minister, zarzuca się zbyt otwarte dystansowanie się od PiS. Z kolei w przypadku Witolda Waszczykowskiego krytyka dotyczy zbyt słabego tempa zmian kadrowych.

Część polityków PiS najchętniej pozbyłaby się ministra Jana Szyszki, który staje się obciążeniem również w wymiarze międzynarodowym. – On generuje kłopoty. Stwarza problemy tam, gdzie ich nie było. Tyle że ma silną pozycję w partii i wsparcie ojca Rydzyka – mówi nasze źródło w ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego.

Pytanie, co z ministrem Konstantym Radziwiłłem, który tradycyjnie jest wskazywany przez media jako kandydat do zmiany. Choć ma on wsparcie lidera PiS, jego odejście jest prawdopodobne, gdyby miało się okazać ceną za wygaszenie protestów w ochronie zdrowia. W kuluarach pojawiają się też informacje o możliwych konsolidacjach, np. połączeniu resortów zdrowia i pracy, likwidacji resortu cyfryzacji, podziale resortu infrastruktury czy powołaniu ministerstwa ochrony państwa.