Amerykański prezydent i jego urzędnicy udali się na Kapitol, żeby zachęcić republikańską większość do przyspieszenia prac nad pakietem regulacji dotyczącym polityki fiskalnej i podatków. To jeden z filarów polityki gospodarczej Donalda Trumpa, a zarazem realizacja jego kampanijnych obietnic.
Prezydent zamierza przedłużyć i nieco rozszerzyć ulgi podatkowe w podatkach osobistych, wprowadzone w 2017 r., podwyższyć przejściowo ulgę związaną z posiadaniem dzieci, znieść podatek od napiwków i nadgodzin czy podwyższyć limit odliczeń podatków stanowych i lokalnych. Po stronie przedsiębiorców mają z kolei pojawić się korzystniejsze z punktu widzenia podatków zasady rozliczania inwestycji.
Cła obniżą wzrost gospodarczy USA, podatki niewiele pomogą
Pakiet podatkowo-fiskalny jest dla Trumpa ważny także dlatego, że jego pozytywny wpływ na gospodarkę ma także zrekompensować szkody, jakie wyrządzą podwyższone cła na towary importowane do USA. Gdy obecna administracja obejmowała władzę, założyła, że pod jej rządami amerykańską gospodarkę będą opisywały liczby 3-3-3, gdzie jedna z trójek odnosi się do tempa wzrostu PKB. W zeszłym roku USA rozwijały się w tempie 2,8 proc., ale prognozy na bieżące 12 miesięcy nie przekraczają 2 proc. Hamowanie jest przede wszystkim następstwem wprowadzania ceł, które działają jak podatek, ograniczając dochody konsumentów. Administracja Trumpa liczy, że ulgi w podatkach, w połączeniu z deregulacją, na tyle poprawią stan gospodarki, by osiągnięcie 3-proc. wzrostu było możliwe w kolejnych latach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.