Czwartkowy szczyt UE będzie ostatnim przed rozpoczęciem polskiej prezydencji. Ma się ona skupić na bezpieczeństwie i przygotować Unię na Trumpa. Kluczowym tematem jest Ukraina, z którą Polska tylko pozornie ma poprawne relacje.
Koniec roku i zbliżająca się polska prezydencja zapowiadają przyspieszenie w polityce bezpieczeństwa wobec Ukrainy. Wczoraj w swoim pierwszym spotkaniu szefów unijnych MSZ brała udział Kaja Kallas odpowiadająca za unijną dyplomację. Estonka uznaje sprawy ukraińskie za priorytet. W środę szef NATO Mark Rutte ma rozmawiać z przedstawicielami państw zainteresowanych scenariuszami dla Ukrainy, w tym prezydentem Andrzejem Dudą. Dzień później w Brukseli odbędzie się ostatni w tym roku szczyt Unii Europejskiej, na który poleci premier Donald Tusk. Ma w nim również uczestniczyć (nie wiadomo, czy osobiście, czy online) Wołodymyr Zełenski.
Od kilku tygodni trwały przygotowania do zapowiadanej wymiany wizyt ukraińskiego prezydenta i polskiego premiera. Koncepcją kompromisową było spotkanie we Lwowie, które – jak słyszymy – ma się odbyć w tym tygodniu, być może już dzisiaj. Nieoficjalnie wiadomo, że – mimo ciepłych słów płynących z obu stolic – Polska i Ukraina wciąż mają do siebie całą listę pretensji. Szansą na ocieplenie stosunków byłaby realizacja złożonej przez szefa MSZ Andrija Sybihę deklaracji odblokowania poszukiwań ofiar kataklizmów dziejowych, w tym zbrodni wołyńskiej. Nasze źródło w ukraińskim rządzie zapewnia o szczerości intencji, ale po polskiej stronie słyszymy, że realny postęp będzie możliwy, gdy Kijów zacznie wydawać zgody na poszukiwania.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.