Magazyny gazu nad Dnieprem napełniają się wolniej, niż przewidywano.
Kraje i koncerny energetyczne z Unii Europejskiej nastawiają się na to, że zima w Ukrainie będzie co najmniej tak ciężka, jak dotychczasowe. Powód? Coraz silniejsze rosyjskie ostrzały infrastruktury energetycznej. Trwają przygotowania do zwiększenia przesyłu prądu nad Dniepr, a jednocześnie koncerny coraz mniej chętnie korzystają z największych w Europie ukraińskich magazynów gazu. Dodatkowy niepokój wywołało poniedziałkowe odwołanie pod naciskiem władz Wołodymyra Kudryckiego, dobrze ocenianego dyrektora spółki Ukrenerho, operatora systemu przesyłowego.
Zimowe wyłączenia mogą być dotkliwe
Obecnie dopuszczalna wielkość eksportu z państw UE do Ukrainy i Mołdawii wynosi 1700 MW. Zdolności są dzielone między Polskę, Rumunię, Słowację i Węgry oraz Ukrainę i Mołdawię na podstawie uzgodnionego klucza podziału. Jeżeli dostępne zdolności przesyłowe nie zostaną w pełni wykorzystane w ramach handlu, wówczas Ukrenerho może wystąpić z prośbą o pomoc awaryjną, która może być udzielana indywidualnie przez sąsiadujących operatorów systemów przesyłowych lub w ramach pomocy wielostronnej. Maciej Zaniewicz z Forum Energii mówi DGP, że w godzinach, gdy Ukraina miała największy deficyt, istniejące dotychczas moce przesyłowe prądu znad Wisły nad Dniepr były wykorzystywane niemal w całości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.