Część firm, które sprowadzały do Polski węgiel z okupowanego Donbasu, została porzucona przez właścicieli. Samo zagłębie umiera. Z 94 kopalń pozostało dziewięć.
Wojna rosyjsko-ukraińska zakończyła historię węgla sprowadzanego do Polski z okupowanego Donbasu. Część firm, które zajmowały się nad Wisłą handlem antracytem, została porzucona. Pomogło embargo na rosyjski węgiel oraz zaostrzenie unijnych sankcji wobec stworzonych w Zagłębiu Donieckim parapaństw, które Rosja anektowała w 2022 r.
O imporcie antracytu, najbardziej energetycznego rodzaju węgla, z okupowanych obszarów Ukrainy do Polski i innych państw Unii Europejskiej pisaliśmy w DGP od 2017 r. Kolejowe przejście na granicy polsko-białoruskiej w Terespolu było obok portów w Beneluksie i Rumunii główną bramą do UE. Choć po 2014 r. Bruksela objęła sankcjami samozwańcze Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe, to państwa członkowskie, odpowiedzialne za wdrażanie sankcji, uznawały w ślad za Komisją Europejską, że sankcje nie rozciągają się na firmy płacące podatki w DRL i ŁRL. W efekcie powiązani z okupacyjną administracją biznesmeni latami zarabiali miliony na handlu węglem z ukradzionych właścicielom kopalń. Eldorado skończyło się dla nich w lutym 2022 r., gdy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.