- Tam będzie montowany front nacisku na Rosję i front wsparcia dla Ukrainy – mówi Gazecie Prawnej były prezydent, Bronisław Komorowski w przeddzień szwajcarskiego szczytu pokojowego. Już w sobotę delegacje kilkudziesięciu państw świata mają zdecydować w Szwajcarii, w jakim kierunku potoczy się wojna na Ukrainie, a od ich zdania zależeń może przyszłe stanowisko Rosji.

W sobotę w Szwajcarii startuje międzynarodowa konferencja poświęcona przyszłości konfliktu na Ukrainie i choć wielu określa ją mianem „konferencji pokojowej”, wydaje się, iż z zawarciem pokoju na razie nie będzie miała wiele wspólnego.

W Szwajcarii o pokoju na Ukrainie

W ocenie komentatorów, główną przeszkodą na drodze do sformułowania w Szwajcarii założeń przyszłego pokoju jest brak zaproszenia na rozmowy strony rosyjskiej. Z inicjatywą spotkania wystąpiła bowiem Ukraina i już na samym początku zdecydowano, że spotkanie przywódców państw świata odbędzie się bez udziału agresora. Nie dziwi też, że taka formuła spowodowała, iż Rosjanie w sposób ironiczny traktują zbliżającą się konferencję.

- Przyglądamy się ze zdumieniem, jak dorośli ludzie angażują się w jawne bzdury, które nie mają przyszłości – skomentował spotkanie w Szwajcarii Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej.

Czy rzeczywiście spotkanie liderów nawet 90 państw świata nie ma sensu? W ocenie byłego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, nic bardziej mylnego. Tylko bowiem pokaz siły jest w stanie dać Rosji do myślenia.

- Dziś elementem skłaniającym Rosję do jakiegokolwiek myślenia o zaprzestaniu działań wojennych jest sytuacja zarówno na froncie z Ukrainą, czyli już chyba utracenie szansy na zajęcie Charkowa, a z drugiej strony narastające wsparcie zarówno finansowe, jak i zbrojeniowe świata zachodniego – mówi Gazecie Prawnej Bronisław Komorowski.

Jednocześnie były prezydent nie ma złudzeń, że ze strony świata zachodniego pobrzmiewają głosy mówiące, iż każda wojna kiedyś się skończy pokojem i że trzeba rozmawiać, ale nie uważa on, że to już ten czas.

- Ja absolutnie nie namawiam na zmianę tego dotychczasowego postępowania. Jest czas na twarde, zdecydowane wspieranie Ukrainy – mówi.

Powstaje front nacisku na Rosję. Jak zachowa się Polska?

Wśród delegacji nawet 90 państw świata, które spotkają się w sobotę w szwajcarskim kurorcie Bürgenstock, nie będzie między innymi delegacji z Chin, Arabii Saudyjskiej, czy Meksyku. Za to pojawią się liderzy państw, które w ostatnich miesiącach najmocniej wspierały Ukrainę w walce z agresorem, a wśród nich zasiądzie prezydent Andrzej Duda. Jakiego stanowiska należy spodziewać się po polskiej delegacji? W oczach byłego prezydenta, w obecnej sytuacji Polska nie powinna znajdować się po stronie tych, którzy będą ewentualnie namawiać do kompromisów.

- Kwestia określenia granic kompromisu jest sprawą Ukrainy, a nie Polski, więc my powinniśmy zachowywać się tak, jak tego od nas oczekują Ukraińcy w tym wypadku. Według mnie oczekują takiego twardego stanowiska, antyrosyjskiego. Więc zostawmy Ukraińcom określenie granic ewentualnego kompromisu i momentu, w który może się to dokonać – mówi była głowa państwa.

Zaznacza jednocześnie, że szwajcarski szczyt nie ma charakteru konferencji pokojowej i nie będą tam toczyły się żadne wiążące negocjacje. Cel spotkania ma być zupełnie inny.

- Tam będzie montowany front nacisku na Rosję i front wsparcia dla Ukrainy, więc według mnie byłoby rzeczą bardzo dziwną i niestosowną, gdybyśmy tam występowali w roli namawiającego Ukrainę do jakichkolwiek ustępstw – podkreśla Bronisław Komorowski.