Trudno nie odnieść wrażenia, że dominujące dotychczas i prawdopodobnie również po wyborach frakcje w Parlamencie Europejskim skupiają się głównie na kampanii negatywnej wymierzonej w prawicowe i skrajnie prawicowe ugrupowania.
Problemów przysparza już właściwie dokładne określenie, które partie i które frakcje europarlamentarne są traktowane jako „skrajna prawica” i/lub populiści, a które jako prawica. Choć środowisko Europejskich Konserwatystów i Reformatorów należy do bardziej umiarkowanych, a jeden z jej filarów – Bracia Włosi – są kuszeni przez Europejską Partię Ludową, to do tej frakcji wybiera się uchodząca za najbardziej radykalną formację z prawej strony francuskiej sceny – Rekonkwista. Z kolei Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen to czołowa partia Tożsamości i Demokracji, w której swoje miejsce znajduje też Alternatywa dla Niemiec (AfD).
Używając terminów „prawica” lub „skrajna prawica” piszemy o legalnie działających partiach politycznych. Polityków pokroju Maximiliana Kraha z AfD, którego asystent został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Chin, czy Petra Bystrona z tej samej partii, oskarżonego o przyjmowanie pieniędzy z Kremla, nie określiłbym ani jako prawicowych, ani skrajnie prawicowych, ani nawet populistycznych. To najzwyczajniej w świecie kanalie, które nie powinny nigdy zaistnieć w przestrzeni publicznej, a ich agenturalna działalność musi zostać rozpracowana przez krajowe służby tak samo jak każdego, kto kolaboruje z reżimem Władimira Putina. Sęk w tym, że nawet na nich obywatele chcą głosować, co może wydawać nam się dziwne, ale perspektywa geopolityczna większości Polaków wciąż nie jest w żadnym wymiarze dominująca w europejskich społeczeństwach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.