Miasto cierpiące na PTSD. Korespondencja z Charkowa

Charków, Ukraina. Zniszczony budynek przy ul. Natalii Użwii
Charków, Ukraina. Zniszczony budynek przy ul. Natalii Użwiishutterstock
14 stycznia 2024

To się pojawiło jakieś trzy, cztery miesiące po zakończeniu rosyjskiej okupacji. Kiedy wyszły na jaw te okrucieństwa, te gwałty, w tym na dzieciach, te tortury.

Dmytro Manhubi ma wizytówkę jak serialowy dr House i jest – jak słyszę – najlepszym ukraińskim specjalistą od PTSD, zespołu stresu pourazowego. Tragiczna ironia historii sprawiła, że praktykuje w najbardziej straumatyzowanym wielkim mieście Europy – Charkowie. Przed wojną lekarz spotykał się z kilkoma przypadkami PTSD rocznie. Po wojnie, ocenia ukraiński resort zdrowia, pomocy psychologicznej i psychiatrycznej może potrzebować nawet 10 mln osób. To prawie co czwarty Ukrainiec. Choć nie wszyscy oni doświadczą PTSD; spektrum możliwych problemów związanych ze zdrowiem psychicznym jest znacznie szersze.

Pięknie tu! – mówi idący w moją stronę mężczyzna w mundurze. Ma kilkudniowy zarost, ogorzałą twarz i kaukaską urodę. – Słucham? – dopytuję, bo stwierdzenie wybija mnie z rytmu. Brnę przez świeży śnieg po ogromnym terytorium szpitala psychiatrycznego numer trzy w Charkowie, szukając właściwego skrzydła. Brak jakichkolwiek kierunkowskazów nie ułatwia sprawy. – No, pięknie jest! – uśmiecha się i gestem pokazuje wokół. Teraz rozumiem. Wszechobecna jasność bijąca od śniegu, stare drzewa uginające się pod jego ciężarem, krążące wokół wrony. Żołnierz jest tu z grupką kolegów. Podobnie jak oni boryka się z problemami, z którymi pomóc mogą mu zatrudnieni tu fachowcy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.