Węgrzy blokują wsparcie dla Ukrainy

Viktor Orban, premier Węgier, przemawia na Konserwatywnej Konferencji Działań Politycznych (CPAC) w Dallas, USA, 4 sierpnia. Fotograf: Dylan Hollingsworth/Bloomberg
Viktor Orban, premier Węgier, przemawia na Konserwatywnej Konferencji Działań Politycznych (CPAC) w Dallas, USA, 4 sierpnia. Fotograf: Dylan Hollingsworth/BloombergBloomberg / Dylan Hollingsworth
6 września 2023

Historia węgierskiego zaangażowania we wsparcie walczącej z rosyjską agresją Ukrainy mogłaby się zaczynać od słów „Węgry znów grożą, że…”. I w swoich groźbach, których siłę zawdzięczają wyłącznie konieczności jednomyślnego podejmowania decyzji w kluczowych sprawach w UE, pokazują, że nie cofną się absolutnie przed niczym. Pewnie w czasach pokoju można by uznać to za protekcjonistyczną, ale jednak strategię ochrony interesów własnego społeczeństwa i państwa. Sęk w tym, że czasy daleko odbiegają od pokoju, a Węgry uczyniły ze swojej taktyki wetowania jedyne narzędzie w relacjach z Brukselą i państwami członkowskimi.

Co nowego zatem wymyślił rząd Orbána? W pamiętniku budapeszteńskich absurdów złotymi zgłoskami z pewnością zapisze się minister Gergely Gulyás, który zaproponował w minioną niedzielę zapewnienie przez Zachód Rosji gwarancji bezpieczeństwa oraz zakazanie Ukrainie przystąpienia do NATO. To ostatnie trudno już traktować w kategoriach absurdu – zgoda Węgier byłaby bowiem konieczna w przypadku akcesji Ukrainy, a słowa Gulyása brzmią jak zapowiedź, że bez porozumienia Budapesztu i Kijowa w sprawie praw mniejszości węgierskiej w Ukrainie zgody na przystąpienie do Paktu nie będzie. Oczywiście na tym rząd Viktora Orbána nie poprzestaje. Obecnie blokuje m.in. ósmą transzę pomocy finansowej w ramach Instrumentu na rzecz Pokoju, z którego chętne państwa mogą otrzymywać refinansowanie zakupów zbrojeniowych przeznaczonych na wsparcie ukraińskiej armii. Choć Węgry od początku sprzeciwiają się wysyłaniu „śmiercionośnej broni” Ukrainie, to dziś – podobnie jak przez minione 1,5 roku – dodatkowo wstrzymują możliwość uzyskania unijnych pieniędzy przez państwa, które w pomoc Kijowowi się angażują. Kolejną okazją do zamanifestowania swojej odrębności będzie potencjalne zablokowanie nowelizacji unijnego budżetu. KE domaga się bowiem około 66 mld euro dodatkowo od państw członkowskich, z czego 50 mld euro ma trafić na wsparcie Ukrainy, a pozostałe środki na politykę migracyjną. Choć wyjątkowo pomoc Ukrainie nie budzi sprzeciwu Węgier, to rządowi Orbána nie podoba się jednak, że wsparcie polityki migracyjnej uzyskają na mocy tej noweli głównie państwa południa Europy. A to już wystarczający powód do ponownej próby zablokowania całego pakietu pieniędzy.

Pozostało 41% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.