Wojna kosztuje. Moskwę też [ANALIZA]

Rosja wojna Ukraina gospodarka
<p>Kremlowi wreszcie zaczyna się palić grunt pod nogami. Kontynuowanie wojny będzie dla niego niezmiernie kosztowne.</p>ShutterStock
25 listopada 2022

Od początku wojny Moskwa zwiększyła dzienną sprzedaż paliw do Chin, Indii i Turcji o ok. 100 mln euro. Jej eksport paliw do UE spadł o trzy razy tyle. nie sprawdziły się jednak zapowiedzi kilkunastoprocentowej recesji.

Rosja zajęła się już terroryzmem na pełną skalę. Bombarduje cywilną infrastrukturę, ma zamiar pozbawić Ukraińców prądu w czasie zimy, licząc na to, że ulegną i jak najszybciej zasiądą do stołu rokowań, nie stawiając „wygórowanych” warunków. Wciąż wygląda jednak na to, że Ukraina zamierza grać o pełną pulę, czyli odzyskanie wszystkich okupowanych terytoriów z Krymem włącznie. Prezydent Zełenski podczas połączenia wideo ze szczytem G20 przedstawił 10-punktowy plan pokojowy, który zawierał m.in. pełne wycofanie się wojsk rosyjskich z terytoriów jego kraju.

Dlaczego Moskwa postawiła na tak desperackie działania, jak próba sterroryzowania kilkudziesięciu milionów cywilów? Rosjanie udowodnili już, że są zdolni do niewyobrażalnego, ale masowe ostrzeliwanie obiektów, które nie mają potencjału militarnego, z czysto wojskowego punktu widzenia musi wydawać się marnotrawstwem. Każda rakieta balistyczna to koszt przynajmniej kilkuset tysięcy dolarów, a niektóre są warte nawet kilka milionów. Z powodu sankcji Rosja nie będzie mogła łatwo i szybko ich wyprodukować, żeby uzupełnić magazyny.

Przyczyna jest prosta: Moskwie kończy się czas. Każdy kolejny miesiąc wojny będzie działał na jej niekorzyść, gdyż jej gospodarka i budżet federalny będą się znajdować pod coraz większą presją. Ukraina pod względem gospodarczym jest bez porównania bardziej zdemolowana, jednak może liczyć na w miarę regularne wsparcie finansowe ze strony sojuszników. Tymczasem z powodu sankcji Rosjanie mogą mieć problem nawet ze sprzedażą obligacji.

Bolesny rozwód z Europą

Październikowa aktualizacja raportu Center for Research on Energy and Clean Air (CREA), obrazującego handel rosyjskimi paliwami od początku wojny, dość wyraźnie pokazuje nienapawającą optymizmem przyszłość rosyjskich finansów. W pierwszych miesiącach wojny Moskwa mogła czerpać sowitą rentę z tytułu wzrostu cen surowców. W marcu codziennie kasowała za sprzedaż paliw kopalnych 1 mld dol., czyli o jedną trzecią więcej niż w styczniu. Ta hossa nie trwała jednak długo. Dotychczasowi kontrahenci stopniowo rezygnowali z dostaw. Spadający wolumen sprzedaży w coraz mniejszym stopniu był rekompensowany przez wysokie ceny. Już w czerwcu dzienne wpływy Rosji z paliw wróciły do poziomu sprzed wojny, czyli 750 mln euro. Ten poziom utrzymywał się do września. W październiku – po raz pierwszy od lutego – dzienne przychody Rosji spadły poniżej poziomu ze stycznia. Wyniosły ok. 700 mln euro.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.