Po decyzji krajów sojuszu OPEC+ o cięciu dostaw ropy w listopadzie o 2 mln baryłek dziennie Stany Zjednoczone – jak to ujmuje prezydent Joe Biden – dokonują przeglądu relacji z Saudyjczykami. Na razie jeszcze czas na dyplomację, poważniejsze decyzje zapadną w USA najwcześniej dopiero podczas następnej listopadowej sesji Kongresu, już po wyborach parlamentarnych. Mówił tak doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan, zapowiadając przy tym ścisłą koordynację między administracją a Kongresem. Najważniejszy punkt – czego nie ukrywają wściekli na Rijad Amerykanie – dotyczy potencjalnego ograniczenia współpracy wojskowej.
Obecnie w Arabii Saudyjskiej przebywa 3 tys. amerykańskich żołnierzy, a w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) 2 tys. Bronić infrastruktury naftowej bliskowschodnich sojuszników przed atakami rakietowymi i dronowymi pomagają baterie rakietowego systemu ziemia-powietrze Patriot i systemy Terminal High Altitude Area Defense (THAAD), zaprojektowane do zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Nie wiadomo jednak, jak długo.