Władze w Mińsku zorganizowały uroczystości z okazji Dnia Jedności Narodowej, wprowadzonego dla upamiętnienia radzieckiej agresji na Polskę, która w oficjalnej historiografii jest określana mianem zjednoczenia Białorusi. Alaksandr Łukaszenka wykorzystał obchody dla kontynuacji antypolskiej kampanii.
– Białorusini w sojuszu z innymi narodami radzieckimi nie tylko wygrali, lecz także – porzuciwszy dawne urazy – wyzwolili w 1945 r. Polskę od faszyzmu. Czym nam za to odpowiadają? Kartami Polaka, fejkami Biełsatu (białoruski kanał TVP – red.), programami Kalinowskiego (program stypendialny dla represjonowanych studentów – red.), centrami emigrantów politycznych i innymi ideologicznymi dywersjami – mówił białoruski przywódca podczas uroczystości w Mińsku. Łukaszenka zagroził rozlaniem wojny na resztę Europy, przy czym obwinił za to USA. – Dzisiaj Ukraina, jutro będzie Mołdawia i kraje bałtyckie, Polska albo Rumunia – mówił. Niewielką część półgodzinnego wystąpienia Łukaszenka wygłosił po białorusku, choć w Mińsku za rozmowy w tym języku znów można trafić na komisariat.