Format, początkowo znany jako 16+1, istnieje od 2012 r. Chiny zaangażowały we współpracę wszystkie postkomunistyczne państwa UE i Bałkanów Zachodnich – poza nieuznawanym przez siebie Kosowem – w tym Polskę. W 2019 r. dołączyła do nich Grecja jako 17. partner ChRL. W naszym regionie współpraca z Chinami bywała przedstawiana jako przydatne narzędzie umożliwiające pozyskiwanie kapitału zagranicznego. Pekin proponował kredyty, które przede wszystkim na Bałkanach wydawały się intratną ofertą umożliwiającą głównie rozbudowę infrastruktury.
Pekin jednak od początku traktował format 17+1 jako narzędzie rozbudowy wpływów w Europie i tworzenia alternatywy dla relacji regionu z USA i Unią Europejską. Wpływy te były rozwijane w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku. Michał Bogusz, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, wskazuje, że Chiny tworzyły wielonarodowe formaty, aby poszczególne państwa konkurowały między sobą o ich inwestycje i uwagę. W 17+1 chodziło nie tylko o wpływy gospodarcze, ale także polityczne. Inicjatywa służyła przede wszystkim wzrostowi chińskiego zaangażowania w regionie, głównie kapitałowego. Była przy tym asymetryczna; wartość eksportu tych państw do Chin była wielokrotnie niższa od importu, co nasiliło się jeszcze po wybuchu pandemii COVID-19.
– Format współpracy ChRL z państwami Europy Środkowej był i jest de facto martwy od dłuższego czasu. Współpraca wielostronna w zasadzie w ogóle nie zaistniała, poza symboliczną współpracą think tanków czy wymianą kulturalną, a ewentualne projekty sprowadzały się głównie do relacji dwustronnych pomiędzy Chinami a zainteresowanym państwem – mówi Marcin Przychodniak z Polskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych. Pierwszym symptomem kryzysu inicjatywy był szczyt, który odbył się w lutym 2021 r. Strona chińska była reprezentowana na najwyższym szczeblu politycznym. Po raz pierwszy obradom przewodniczył prezydent Xi Jinping. Jednak spośród 17 krajów europejskich reprezentację na podobnym poziomie wystawiło wyłącznie pięć państw. W regionie od pewnego czasu rósł sceptycyzm wobec relacji z Chinami.
Reklama
– Spodziewane korzyści nie nadchodziły, polityka zagraniczna ChRL stawała się coraz bardziej agresywna, a relacje z UE i USA coraz gorsze – zwraca uwagę dr Przychodniak. Trzy miesiące po szczycie w Chinach, w maju 2021 r., rząd w Wilnie podjął decyzję o wycofaniu się z tego formatu współpracy. – Wbrew pozorom nie był to romantyczny zryw, ale bardzo pragmatyczne działanie – mówi Dominik Wilczewski z „Przeglądu Bałtyckiego”. – Z jednej strony Wilno miało potrzebę zwrócenia uwagi USA, państwa, z którym sojusz stanowił fundament bezpieczeństwa Litwy. Z drugiej zaś zadecydowała kalkulacja zysków i strat, z której wynikało, że potencjalne koszty, jakie Litwa zapłaci za przeciwstawienie się Chinom, będzie można zbilansować zyskami z potencjalnej współpracy z Tajwanem – dodaje.
Litewskie elity przekonywały, że format 17+1 niewiele daje. Uznano, że potencjalny odwet Pekinu w niewielkim stopniu zaszkodzi Litwie. Taka kontrakcja miała miejsce kilka tygodni później. Konflikt między Chinami a Litwą w coraz większym stopniu wpływał na relacje UE i Pekinu, bo Bruksela poparła w tej sprawie Wilno. 11 sierpnia także rządy w Rydze i Tallinnie zdecydowały o opuszczeniu formatu. Następne w kolejce mogą być Czechy i Słowacja. Istotnym bodźcem jest chińskie wsparcie dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jak wskazują analitycy OSW i PISM, Pekin musi zdawać sobie sprawę, że powrotu do dawnego poziomu relacji nie będzie, jednak nie może tego przyznać, bo byłoby to równoważne z ogłoszeniem porażki wizerunkowej. Zwłaszcza że Chińczycy wciąż mogą liczyć na Serbów i Węgrów, którzy nadal podkreślają, jak ważne znaczenie mają relacje z Pekinem.
W ostatni piątek wiceminister spraw zagranicznych Węgier Levente Magyar poinformował, że po dwóch latach negocjacji chiński producent akumulatorów do aut elektrycznych CATL zbuduje w Debreczynie fabrykę, w której zatrudnienie znajdzie prawie 9000 osób. Wartość inwestycji opiewa na 7,5 mld euro. – W najbliższej przyszłości można się spodziewać stopniowego obniżania rangi inicjatywy przez Chińczyków, aż zrówna się ona ze standardową współpracą ChRL z zainteresowanymi podmiotami, bez propagandowej otoczki i akcentowania jej wielostronnego charakteru – puentuje dr Przychodniak. ©℗