Problemy dziewiczego rejsu ze zbożem. Liban nie chce ukraińskiej kukurydzy

Problemy dziewiczego rejsu ze zbożem. Liban nie chce ukraińskiej kukurydzy
EPA/PAP
9 sierpnia 2022

Pierwszy statek z ukraińskim zbożem, który wyszedł z portu w Odessie po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, najpóźniej wczoraj miał dopłynąć do libańskiego Trypolisu. Tak się jednak nie stało, bo – jak wynika z informacji DGP – odbiorca odmówił przyjęcia 26 tys. t kukurydzy, które znajdują się na pokładzie pływającego pod banderą Sierra Leone „Razoni”. Jak przekonują nasi rozmówcy, towar może trafić do innego kraju, a jednym z najbardziej prawdopodobnych kierunków jest… sprzymierzona z Rosją Syria Baszara al-Asada. Rejs jednostki miał być próbą generalną procedur i funkcjonowania łączności przed szerszym wznowieniem eksportu zbóż z ukraińskich portów czarnomorskich.

Przedwczoraj lub wczoraj do portu w libańskim Trypolisie miał dotrzeć przewożący 26 tys. ton ukraińskiej kukurydzy statek „Razoni”. Jednostka pływająca pod banderą Sierra Leone była pierwszym statkiem, który wypłynął z portu w Odessie po 24 lutego dzięki umowom z Rosją i Ukrainą wynegocjowanym przy pośrednictwie Organizacji Narodów Zjednoczonych i Turcji. W ostatniej chwili kapitan zmienił jednak status rejsu, usuwając z systemu port docelowy. O zmianie planów poinformował wczoraj libański minister transportu Ali Hamijja. – Dostępne dane wskazują, że statek oczekuje na nowe polecenie dotyczące określenia jego portu przeznaczenia – komentował.

Z informacji, które uzyskaliśmy w ambasadzie Ukrainy w Bejrucie, wynika, że do zamieszania doszło, bo przyjęcia ładunku odmówił jego libański nabywca. Zdaniem spedytora miał on zrezygnować z dostawy ze względu na ponadpięciomiesięczne opóźnienie w realizacji kontraktu, do którego doszło w wyniku rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. „Razoni”, jak i kilkadziesiąt innych zagranicznych jednostek, utknął wówczas w ukraińskim porcie z powodu działań wojennych i zaminowania części akwenu Morza Czarnego. Ukraińscy dyplomaci – podobnie jak libańscy urzędnicy – nie wiedzą jednak, o jakie przedsiębiorstwo chodzi. Miejscowa dziennikarka Reutersa Maja Dżibajli napisała na Twitterze, że rozmawiała z przedstawicielami kilkunastu firm agrospożywczych w Libanie i nikt nie potrafił wskazać, kto zamówił ładunek z Ukrainy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.