Prywatne firmy wojskowe finansowane przez powiązanego z Kremlem oligarchę Jewgienija Prigożyna – zainspirowane doświadczeniami w skutecznym omijaniu sankcji przez służby specjalne RPA z czasów apartheidu (CCB, Burgerlike Samewerkingsburo) – budują dla Rosji alternatywny system pozyskiwania dużych sum pieniędzy poprzez wydobycie surowców w państwach afrykańskich. Jeszcze przed inwazją na Ukrainę Grupa Wagnera wchodziła w układy z satrapami w Republice Środkowoafrykańskiej i Mali. W zamian za ich ochronę, szkolenie sił bezpieczeństwa oraz walkę z rebeliantami lub dżihadystami firma dostawała koncesje na eksploatowanie bogatych zasobów naturalnych tych fantomowych państw – m.in. złota, diamentów czy kwarcu. Ten pomysł przeniesiono jednak na znacznie wyższy poziom, a po nałożeniu na Rosję sankcji przez UE i USA przyśpieszono jego realizację. Jak podaje Dossier Center założone przez byłego oligarchę i byłego właściciela Jukosu – Michaiła Chodorkowskiego, i jak pisze „New York Times”, w Sudanie wagnerowcy zdobyli koncesje na wydobycie złota, którego wartość szacuje się na 130 mld. dol. To suma porównywalna do kwoty przeznaczonej przez UE na pierwszy program pomocowy dla Grecji, który miał uratować ją przed bankructwem. Dodatkowo Rosjanie mają zgodę Chartumu na zbudowanie bazy nad Morzem Czerwonym w 300-tysięcznym Port Sudan, co pozwoli im kontrolować szlaki, którymi do Europy płyną tankowce i gazowce z rejonu Zatoki Perskiej. Ma to ogromne znaczenie w sytuacji odcięcia się UE od rosyjskich surowców. Jeśli dołożyć do tego sprzedaż Afryce ukradzionego w Ukrainie zboża – o czym informuje administracja prezydenta USA Joego Bidena – „Projekt Kontynent”, jak określa go Kreml – może pozwolić Rosji na złagodzenie skutków sankcji.
Współpracę z Sudanem wagnerowcy rozpoczęli już w 2017 r. Bliskie relacje z osobą numer dwa w państwie – generałem Mohamedem Hamdanem Dagalo, przywódcą oskarżanych o zbrodnie wojenne dżandżawidów, muzułmańskiej milicji z okresu wojny w Darfurze – zbudowali jednak niedawno. Dagalo włada imperium kopalń złota w Sudanie, które są zarządzane poprzez kompanię al-Dżunaid. Wydobywany przez nią kruszec stanowi 40 proc. sudańskiego eksportu, a z generała czyni niemal właściciela państwa. Deal z nim wygląda na ruch przemyślany na potrzeby wojny w Ukrainie na długo przed jej rozpoczęciem. W pierwszych dniach inwazji Dagalo był w Moskwie, aby doprecyzować szczegóły rosyjskiego zaangażowania.
Reklama
Rosjanie są obecni w tym państwie poprzez firmę Meroe Gold, którą kontroluje Prigożyn. To schemat sprawdzony w RŚA i Mali. Firmy działają na słupy i mają dobrze zalegendowane i ukryte związki z oligarchą. Podobnie jak w czasach apartheidu tzw. blue plans CCB, czyli budowanie sieci firm do obchodzenia sankcji.
Rosjanie wprowadzają złoto do obrotu przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Do tranzytu wykorzystują bazę wojskową Humajmim w syryjskiej Latakii i rosyjską jednostkę sił powietrznych numer 223, która w rzeczywistości bierze udział w pospolitym przemycie. W tym roku Rosjanie zainteresowali się również uranem, którego bogate złoża znajdują się w Darfurze, regionie na zachodzie Sudanu. Podobnie jak w przypadku Mali i RŚA wagnerowcy pojawili się tam w towarzystwie rosyjskich geologów, którzy szacowali, jakie są realne zasoby bogactw naturalnych.
Oprócz Grupy Wagnera w Afryce działają jeszcze powiązane z Kremlem inne prywatne armie. To przede wszystkim Patriot, Sewa Security Service i RSB. Wszystkie tworzą konfederację firm wspierających interesy Rosji na tym kontynencie. W sumie pracownicy tych przedsiębiorstw obecni są w ponad 20 państwach afrykańskich.