Według informatora agencji, zaobserwowano "transfery z Syrii i Libii" do Donbasu we wschodniej Ukrainie, gdzie siły rosyjskie rozpoczęły nową ofensywę. Najemnicy "nie mają ani pojazdów, ani broni ciężkiej" i trudno dokładnie określić jaka ich część pochodzi z Bliskiego Wschodu, a jaka została zatrudniona przez grupę Wagnera - dodano.

Rozmówca AFP poinformował ponadto, że wojska rosyjskie prawdopodobnie opanują cześć Donbasu i korytarz lądowy na okupowany Krym "w ciągu czterech lub sześciu miesięcy". Zauważył też, że oblężony przez Rosję Mariupol, miasto położone nad Morzem Azowskim w południowo-wschodniej części Ukrainy, czeka "całkowita destrukcja".

"Obawiam się, że to będzie jeszcze gorsze niż Bucza" - powiedział nawiązując do tragicznych wydarzeń, do jakich doszło w Buczy, położonym niedaleko Kijowa mieście, w którym wojska rosyjskie miały dopuścić się masowych morderstw na cywilach.

Reklama

Zdaniem urzędnika możliwym terminem zakończenia negocjacji między Rosją a Ukrainą byłaby "jesień 2022", co umożliwiłoby znalezienie rozwiązania konfliktu przed zimą.

Pod koniec marca rzecznik Pentagonu John Kirby powiedział, że Rosja zintensyfikowała swoje działania w Donbasie ściągając tam posiłki, m.in. w postaci ok. 1000 najemników z grupy Wagnera. Firma prowadzi też rekrutację w Syrii, Libii i innych państwach Afryki.

Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana - według mediów - z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i Donbasie. O zbrodniach wagnerowców w Syrii informowała w Rosji niezależna "Nowaja Gazieta". Działalność najemnicza jest w Rosji zakazana. (PAP)