Deszczyca: Zabrałbym Orbana do Buczy, żeby zobaczył tych, którzy zginęli

Kumoch: Telefoniczna rozmowa prezydentów Polski i Ukrainy m.in. o zbrodni w Buczy

Niemiecki rząd rozważa dostawę kolejnych systemów obronnych na Ukrainę

Reklama

OSW: Wyzwolony obwód czernichowski, na północy kraju działają rosyjscy dywersanci

Rosja przedstawi „dowody empiryczne”, że nie zabija cywilów na Ukrainie

Reklama

"NYT": Zdjęcia satelitarne przeczą rosyjskiej propagandzie nt. Buczy

Dziesięć osób zabitych w wyniku ostrzału Mikołajowa

Dmytro Kułeba : Nie ma miejsca dla Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ

Zełenski wystąpi w Radzie Bezpieczeństwa ONZ

ONZ: Ukraina jednym z najbardziej zaminowanych krajów na świecie

W Popasnej i Rubiżnem trwają walki uliczne i ostrzały

Sullivan: Zbrodnie w Buczy są częścią rosyjskiego planu inwazji

Zbrodnie w Buczy są częścią rosyjskiego planu inwazji, o którym Stany Zjednoczone informowały jeszcze przed napaścią - powiedział w poniedziałek doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan. Jak dodał, wkrótce ogłoszona zostanie dodatkowa pomoc wojskowa dla Ukrainy.

Odnosząc się podczas konferencji prasowej do zbrodni w Buczy, Sullivan ocenił, że są one "szokujące, lecz nie zaskakujące", bo z informacji opublikowanych przez amerykańską administrację jeszcze przed inwazją wynikało, że Rosja planowała brutalne działania wobec cywilów, w tym celowe zabójstwa dysydentów.

"Uważamy, że to jest część planu, który teraz widzimy w akcji w postaci tych okropnych obrazów" - powiedział doradca prezydenta USA. Dodał, że mimo to zgromadzone dowody zbrodni nie urastają do rangi ludobójstwa, choć w miarę napływu informacji ta ocena może się zmienić.

Sullivan przekazał ponadto, że Rosja obecnie planuje przemieszczenie dziesiątek tysięcy żołnierzy spod Kijowa do Donbasu.

"Rosyjskie siły już są w drodze spod Kijowa na Białoruś, podczas gdy Rosja przygotowuje się do rozmieszczenia na froncie dziesiątek dodatkowych batalionowych grup taktycznych, złożonych z dziesiątków tysięcy żołnierzy" - powiedział Sullivan podczas konferencji prasowej. Jak dodał, Rosja planuje otoczyć i przytłoczyć siły ukraińskie w Donbasie. Zastrzegł, że choć Rosja będzie miała przewagę liczebną, to nie znaczy to, że jej ofensywa musi zakończyć się sukcesem, bo ukraińskie siły sprawowały się dotąd "nadzwyczajnie dobrze".

Sullivan powiedział również, że USA pracują w trybie całodobowym, by dostarczać broń na Ukrainę. Zapowiedział, że wkrótce zostaną ogłoszone dalsze informacje w tej sprawie. Potwierdził też, że USA współpracują z sojusznikami, by przekazać Ukrainie posowieckie uzbrojenie.

Odmówił jednak podania szczegółów na temat typu wysyłanej broni, powołując się na względy bezpieczeństwa. Odmówił też potwierdzenia, że w skład ewentualnych dostaw wchodzą czołgi, choć zaznaczył, że jedyną pozycją z długiej listy sprzętu, o który prosiła Ukraina, USA wykluczyły tylko przekazanie polskich MiG-ów-29 z amerykańskiej bazy Ramstein w Niemczech.

"Współpracujemy w sprawie szerokiego wachlarza zdolności wojskowych, w tym niektórych zdolności, o których zgromadzeni tu ludzie pisali, że nie jesteśmy skłonni ich dostarczyć" - dodał prezydencki doradca.

Deszczyca: Zabrałbym Orbana do Buczy, żeby zobaczył tych, którzy zginęli

Ukraiński ambasador został w poniedziałek w TVN24 zapytany o wypowiedź Orbana z niedzielnego wieczoru wyborczego, kiedy węgierski premier wśród przeciwników, nad którymi zwycięstwo odniosła jego partia Fidesz, wymienił m.in lewicową opozycję, "brukselskich biurokratów", a także prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Na tę wypowiedź zgromadzeni zwolennicy Orbana zareagowali śmiechem.

Deszczyca stwierdził, że zabrałby węgierskiego premiera do Buczy - podkijowskiej miejscowości, gdzie po wyzwoleniu przez ukraińskie wojska znaleziono setki ciał cywilnych ofiar zamordowanych przez wojska rosyjskie - by zobaczył tych, którzy tam zginęli. "Na siłę trzeba go zabrać i tam zawieźć, bo on nie chce tego wiedzieć" - mówił Deszczyca. "Naprawdę - trzeba go pociągnąć do odpowiedzialności razem z Putinem. Wspierając Putina nawet słowami - choć nie tylko - jest on także wspólnikiem w tych zbrodniach wojennych" - powiedział ambasador Ukrainy.

Stwierdził, że zbrodnie dokonywane przez Rosjan mają na celu zastraszanie. "Nie możemy się poddać, jak się poddamy, to dojdzie do innych Bucz. Wciąż nie wiemy, jaka jest sytuacja w innych miejscach, to dopiero jedna taka miejscowość wyzwolona przez ukraińskie wojska" - podkreślił.

"To są bestie. Jest takie ukraińskie słowo: +neliudy+ - oni nie są ludźmi. Zasługują na najgorsze co może być" - powiedział o sprawcach zbrodni.

Deszczyca odniósł się także do działań innych przywódców europejskich - w tym prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który kontynuuje rozmowy z Władimirem Putinem - wobec Rosji. Ambasador ocenił, że na tę chwilę z Putinem nie ma o czym rozmawiać, natomiast jak każda wojna, rosyjska inwazja na Ukrainę zakończyć się musi traktatem pokojowym, na który zgodzi się społeczność międzynarodowa.

Dodał, że bardzo dobrze, że Francja ogłosiła w poniedziałek decyzję o wydaleniu części dyplomatycznego personelu Rosji. "To szpiedzy, którzy pracowali, by destabilizować sytuację wewnętrzną Francji, podobnie zresztą, jak robili to w Polsce. Polska zrobiła to już parę tygodni temu i to był wzór dla innych" - powiedział Deszczyca.

Ambasador podkreślił, że Ukraińcy nie proszą o współczucie, tylko o broń, by mogli wypędzić najeźdźców ze swojego kraju. "My to sami zrobimy - tak, by uwolnić Ukrainę i dać pokój także Polsce i całemu światu" - stwierdził. Podkreślił, że potrzebne są czołgi, samoloty i odpowiednia amunicja, w tym także od Polski.

Po tym, gdy rosyjskie wojska zaczęły wycofywać się z północnej części obwodu kijowskiego na Białoruś, a do zajętych przez nich wcześniej miejscowości weszły siły ukraińskie, pojawiają się kolejne zdjęcia i nagrania, na których widać dziesiątki zabitych na ulicach, masowe groby, zastrzelonych ludzi ze związanymi rękami. W wyzwolonej przez ukraińskie wojska Buczy, na północny zachód od Kijowa, pochowano już ciała około 330-350 cywilów; dokładna liczba zamordowanych przez wojska rosyjskie osób wciąż jest ustalana.

Kumoch: Telefoniczna rozmowa prezydentów Polski i Ukrainy m.in. o zbrodni w Buczy

"Prezydenci Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski rozmawiali przed chwilą przez telefon. Polska jest wstrząśnięta zbrodnią w Buczy i domaga się postawienia jej sprawców i ich mocodawców przed sądem" - napisał Kumoch na Twitterze.

Jak podkreślił, aby "zapobiec kolejnej zbrodni Ukraina potrzebuje broni i twardej polityki wobec Rosji".

Niemiecki rząd rozważa dostawę kolejnych systemów obronnych na Ukrainę

Szefowa MSZ Annalena Baerbock poinformowała, że rząd Niemiec rozważa dostarczenie Ukrainie kolejnych systemów obronnych. Przyczyną było ujawnienie rosyjskich zbrodni wojennych w ukraińskim mieście Bucza – informuje portal N-TV.

„Po raz kolejny zwiększymy nasze poparcie dla obrony Ukrainy. To sprawa życia i śmierci dla milionów ludzi na Ukrainie” – powiedziała Baerbock w poniedziałek. „Dlatego przyglądamy się teraz również systemom uzbrojenia, których nie dostarczaliśmy do tej pory” – wyjaśniła. Nie podała, jakie systemy są brane pod uwagę.

Odnosząc się do okrucieństw wojennych w Buczy na przedmieściach Kijowa, Baerbock podkreśliła, że „te zbrodnie wojenne nie mogą pozostać bezkarne”.

Baerbock poinformowała, że Niemcy przeznaczą na rzecz Międzynarodowego Trybunału Karnego dodatkowy milion euro na zabezpieczenie dowodów i przesłuchanie świadków na miejscu. Rząd zaoferował też pomoc specjalistów w tej dziedzinie. Dodatkowo Niemcy wesprą też milionem euro niezależną komisję śledczą Rady Praw Człowieka ONZ – dodaje N-TV.

OSW: Wyzwolony obwód czernichowski, na północy kraju działają rosyjscy dywersanci

Siły rosyjskie opuściły obwody kijowski i czernihowski, rozpoczynają też wycofywanie się z obwodu sumskiego. Na północy kraju pozostały rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze mające na celu tropienie i likwidację ukraińskich oddziałów wojskowych - informują eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) po 39 dniach inwazji Rosji na Ukrainę.

Rezygnacja Rosjan z blokady i zajęcia stolicy ma charakter tymczasowy- zwracają uwagę Andrzej Wilk i Piotr Żochowski z OSW. Jak dodają, siły operujące dotychczas w rejonie Kijowa i Czernihowa przemieszczane są do graniczącego z obwodem charkowskim rosyjskiego obwodu biełgorodzkiego

Zdaniem ukraińskiego sztabu generalnego, Rosja ma problemy z uzupełnieniem strat i odmowami żołnierzy brania udziału w wojnie przeciwko Ukrainie. W Kraju Krasnodarskim, Dagestanie, Inguszetii i Kałmucji oraz w obwodzie permskim ma być prowadzona mobilizacja rezerwistów, którzy wyposażeni są w uzbrojenie magazynowane od ponad 30 lat. Jak zauważają eksperci OSW, podstawowym czynnikiem motywującym do służby są łupy wojenne, ponieważ w Rosji ma panować przekonanie, że uczestnicy wojny mogą poprawić swoją sytuację materialną.

Jak wyjaśniają analitycy, sytuacja militarna na południu i wschodzie kraju jest bez zmian. Trwają bombardowania i ostrzał obiektów cywilnych i wojskowych. Charków jest wciąż blokowany, przeciwnik podejmuje także próby natarcia na południe od Iziumu. W Donbasie obrońcy odbili siedem ataków, a głównymi rejonami starć są Rubiżne i Popasna w obwodzie ługańskim oraz Awdijiwka, Marjinka, Krasnohoriwka i Trojićke w obwodzie donieckim. Ponadto, według doniesień, przygotowywane jest wrogie natarcie na miejscowość Wełyka Nowosiłka na pograniczu z obwodami dniepropetrowskim i zaporoskim.

Obrońcy Mariupola utrzymują pozycje w centrum, rejonie przemysłowym i porcie. Lokalne administracje wojskowo-cywilne wzywają ludność do ewakuacji, przy czym apel dotyczy wszystkich mieszkańców obwodów donieckiego i ługańskiego, a w obwodzie charkowskim – węzła kolejowego Łozowa, zagrożonego atakami rakietowymi. Agresor nasilił ostrzał pozycji ukraińskich i obiektów cywilnych w obwodzie mikołajowskim oraz na pograniczu obwodów chersońskiego i dniepropetrowskiego.

Rosjanie zintensyfikowali ostrzał rakietowy obiektów infrastruktury strategicznej, częściowo powtarzając uderzenia na atakowane już wcześniej cele. Strona ukraińska ogranicza dostęp do szczegółowych informacji o celach i skutkach ataków. Potwierdzono jedynie, że były nimi nieczynna rafineria i magazyny ropy naftowej w Odessie oraz składy paliwa w Tarnopolu. Najprawdopodobniej podobne obiekty ostrzeliwano także w obwodach rówieńskim i mikołajowskim. Ponadto zaatakowano infrastrukturę wojskową w Wasylkowie w obwodzie kijowskim (prawdopodobnie chodzi o centrum dowodzenia obrony powietrznej przy tamtejszym lotnisku) oraz Mikołajowie (najpewniej wykorzystywane jako lądowisko dla śmigłowców lotnisko Bałowne) - tłumaczą analitycy.

Według mera Czernihowa ośrodek jest zniszczony w 70 proc. Mer Iziumu szacuje poziom zniszczeń na 80 proc. W mieście nie ma prądu, wody ani ogrzewania, nie można podać nawet przybliżonych szacunków dotyczących ofiar cywilnych. Liczbę osób, które utknęły w mieście i okolicznych wioskach szacuje się na 15–20 tys. Władze obwodu donieckiego zaapelowały do mieszkańców o ewakuację z regionu w związku z możliwą eskalacją działań wojennych w najbliższym czasie.

Państwowa Służba Łączności Specjalnej Ukrainy nie potwierdza doniesień, że okupanci podsłuchują rozmowy Ukraińców. Wszystkie oświadczenia okazały się fałszywe i są częścią operacji informacyjnych i psychologicznych - dodają eksperci OSW. Według analityków, miały one na celu zastraszenie obywateli, a także zmuszenie ich do zaprzestania przekazywania własnemu wojsku danych o miejscach przemieszczania się wrogiego sprzętu. Wcześniej mieszkańców fałszywie informowano z anonimowych numerów, że powinni wyłączyć telefony, ponieważ zwiększają one celność uderzeń rakietowych.

Na Ukrainie w wyniku działań wojennych zniszczono 23 tys. km dróg oraz 273 mosty i wiadukty. Straty szacuje się na 874 mld hrywien (30 mld dolarów). Największe zniszczenia odnotowano na wschodzie, południu i północy. Kontynuowane przez Rosjan ataki rakietowe nadal zwiększają straty w infrastrukturze drogowej. Ministerstwo Rozwoju Hromad ocenia, że w kraju zniszczono 6,8 tys. budynków mieszkalnych. Koszt odbudowy w początkowym okresie jest szacowany na dziesiątki miliardów, a całościowy na setki miliardów dolarów - podsumowują eksperci OSW. (PAP)

Rosja przedstawi „dowody empiryczne”, że nie zabija cywilów na Ukrainie

Rosja przedstawi Radzie Bezpieczeństwa ONZ „empiryczne dowody”, że jej siły nie zabijały cywilów na Ukrainie i nie brały udziału w wydarzeniach w Buczy, powiedział w poniedziałek stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia. „Mamy dowody empiryczne na poparcie tego”, powiedział w poniedziałek Nebenzia na konferencji prasowej. „Zamierzamy jak najszybciej przedstawić je Radzie Bezpieczeństwa, aby społeczność międzynarodowa nie została zwiedziona fałszywym spiskiem Kijowa i jego zachodnich sponsorów”.

"NYT": Zdjęcia satelitarne przeczą rosyjskiej propagandzie nt. Buczy

Zdjęcia satelitarne przeczą lansowanej przez Rosję teorii, że do zabójstw cywilów w Buczy doszło już po opuszczeniu miejscowości przez jej wojska - podaje "New York Times", powołując się na zdjęcia firmy Maxar. Fotografie pokazały, że ciała cywilów na ulicach Buczy leżały co najmniej od 11 marca. Przedstawione przez dziennik zdjęcia satelitarne z 11 marca pokazują 11 kształtów przypominających ludzkie ciała leżące na ulicy Jabłońskiej, znajdujące się w tych samych miejscach, w których znaleziono je już po wyzwoleniu podkijowskiej miejscowości 2 kwietnia, pokazanych w pierwszych filmach wideo opublikowanych tego samego dnia.

"Przyczyny śmierci są niejasne. Niektóre ciała były obok tego co przypomina krater uderzeniowy. Inne były przy opuszczonych samochodach. Trzy z ciał leżały obok rowerów. Niektóre miały związane z tyłu ręce białym materiałem" - opisuje gazeta.

Jak wskazuje "NYT", obrazy te przeczą wysuwanej przez Rosjan narracji, że do śmierci cywili doszło już po ich wycofaniu się, a widok ulicy, na której leżały zwłoki był zainscenizowany. By lansować te twierdzenia, Kreml zapowiedział zwołanie konferencji oraz domagał się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Dziesięć osób zabitych w wyniku ostrzału Mikołajowa

W wyniku ostrzału pociskami kasetowymi w Mikołajowie na południu Ukrainy zginęło 10 osób, w tym dziecko, a 46 zostało rannych – powiedział w poniedziałek szef administracji regionalnej Ołeksandr Senkiewicz.

Dmytro Kułeba : Nie ma miejsca dla Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ

Kułeba zapewnił, że „Ukraina wykorzysta wszystkie dostępne mechanizmy ONZ do zbierania dowodów i pociągania do odpowiedzialności rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Nie ma miejsca dla Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ”. Ambasador USA przy ONZ Linda Thomas-Greenfield poinformowała w poniedziałek, że Waszyngton zwróci się do Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z wnioskiem o zawieszenie członkostwa Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ. "Przynależność Rosji do Rady Praw Człowieka to farsa (...). I jest to złe, dlatego uważamy, że nadszedł moment, w którym Zgromadzenie Ogólne ONZ powinno zagłosować za jej usunięciem" - powiedziała Thomas-Greenfield, która w poniedziałek odwiedziła Bukareszt, by ocenić, jak Rumunia radzi sobie z napływem ukraińskich uchodźców.

Ambasador poinformowała agencję Reutera, że będzie się domagać, aby głosowanie w tej sprawie odbyło się jeszcze w tym tygodniu. Kraj należący do Rady Praw Człowieka może być z niej usunięty, jeśli opowiedzą się za tym dwie trzecie spośród 193 krajów członkowskich ONZ, a państwo to "systematycznie i poważnie łamie prawa człowieka" - przypomina Reuters. Thomas-Greenfield zaapelowała do 140 państw członkowskich ONZ, które już wcześniej przegłosowały rezolucję potępiającą inwazję Rosji na Ukrainę, aby biorąc pod uwagę "obrazy z Buczy i dewastację całej Ukrainy", podjęły działania, by zawiesić Rosję w Radzie.

Zełenski wystąpi w Radzie Bezpieczeństwa ONZ

„Chciałbym podkreślić, że jesteśmy zainteresowani w jak najbardziej kompletnym, przejrzystym śledztwie, którego wyniki będą znane i wyjaśnione całej społeczności międzynarodowej” – powiedział we wtorek we wczesnych godzinach rannych w swoim codziennym wystąpieniu Zełenski.

Wtorkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ma na celu rozpatrzenie ukraińskich zarzutów o zamordowanie cywilów przez rosyjskich żołnierzy w Buczy, na północny zachód od Kijowa, po odkryciu setek ciał, z których część była związana i rozstrzelana z bliskiej odległości.

„Teraz pojawiły się informacje, że w Borodiance i kilku innych wyzwolonych ukraińskich miastach liczba ofiar okupantów może być nawet znacznie wyższa”, powiedział Zełenski.

W okolicach Kijowa, Czernihowa i Sum, dalej na północ i wschód „okupanci zrobili coś, czego miejscowi mieszkańcy nawet nie byli świadkami podczas okupacji hitlerowskiej 80 lat temu”, powiedział Zełenski.

ONZ: Ukraina jednym z najbardziej zaminowanych krajów na świecie

Według ONZ „Ukraina jest jednym z najbardziej zaminowanych krajów na świecie. Jeszcze przed rosyjską inwazją ponad 1,8 miliona ludzi przez osiem lat żyło w otoczeniu min” - poinformowała we wtorek Ukraińska Prawda. Według wstępnych szacunków na terytorium Ukrainy zaminowanych jest obecnie około 80 tys. kilometrów kwadratowych, co jest jednym z najwyższych wskaźników na świecie.

W Popasnej i Rubiżnem trwają walki uliczne i ostrzały

W Popasnej i Rubiżnem, miastach obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy, trwają ostrzały i walki uliczne; służby ratownicze nie mogą się przedostać do niektórych dzielnic - poinformował we wtorek szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

"Do niektórych rejonów (dzielnic - PAP) Popasnej i Rubiżnego nie mogą dostać się ani ratownicy, ani lekarze pogotowia. Ostrzały są bardzo intensywne, trwają walki uliczne" - napisał Hajdaj na komunikatorze Telegramie. Szef obwodu poinformował, że w Rubiżnem "zabici chowani są na podwórzach". "Sytuacja jest trudna" - podkreślił Hajdaj.

Według porannego komunikatu sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy wojska rosyjskie przygotowują się teraz do ofensywy, której celem jest całkowite zajęcie obwodów ługańskiego i donieckiego.