Mark Kotlarski, izraelski rosyjskojęzyczny pisarz i publicysta / Wikipedia
Premier Izraela jako jedyny zachodni przywódca odwiedził Władimira Putina w Moskwie już po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Prasa pisała potem, że chciał przekonywać Wołodymyra Zełenskiego do kapitulacji. Nie dość, że Kijów te rewelacje zdementował, to jeszcze zaproponował, by prezydenci Rosji i Ukrainy spotkali się w Jerozolimie. W co gra Naftali Bennett?
To trudne pytanie. Faktycznie Bennett jest jednym z niewielu światowych przywódców, którzy utrzymują kontakt zarówno z Putinem, jak i z Zełenskim. To prowokuje różnego rodzaju spekulacje. Informacja o tym, jakoby premier Izraela nakłaniał Ukrainę do kapitulacji, pojawiła się pierwotnie w portalu Walla! Podał ją znany, choć nieco kontrowersyjny dziennikarz śledczy Barak Rawid, powołując się na anonimowe źródło. Cały artykuł był po hebrajsku, miał sensacyjny tytuł i nikt nie zwrócił uwagi, że w ostatnim akapicie Rawid napisał, iż kancelaria premiera w odpowiedzi na jego pytania kategorycznie zaprzeczyła tym informacjom. Ukraińcy też zaprzeczyli, a potem Zełenski zaproponował Izrael jako możliwe miejsce rokowań z Rosją. Gdyby Bennett do czegoś podobnego go przekonywał, taka propozycja by nie padła. Niestety w warunkach wojennych coraz częściej pojawiają się nieprawdziwe informacje, co bardzo utrudnia ocenę realnej sytuacji. Powstaje pytanie, kto to powiedział Rawidowi, który nie zna rosyjskiego ani ukraińskiego. W otoczeniu Zełenskiego jest kilku izraelskich doradców, sam znam jednego z nich. Jeśli stąd poszedł przeciek, mógł być próbą nacisku na władze Izraela, by silniej wsparły Ukrainę. To by korespondowało z nastrojami społecznymi, które są bardzo proukraińskie, i oskarżeniami, że państwo robi za mało. Choćby w zakresie dostaw broni, była mowa o Żelaznej Kopule (izraelskim systemie obrony powietrznej - red.).
Reklama
No właśnie, dlaczego Izrael nie przyłączył się do zachodnich sankcji? Jeszcze przed inwazją nie zgodził się na przekazanie Ukrainie elementów Żelaznej Kopuły, choć Amerykanie nie mieli nic przeciwko. Chodzi o zachowanie wiarygodności wobec obu stron, by próbować mediować, czy o niezgodę wewnątrz ośmiopartyjnej koalicji?
Sam pan odpowiedział na to pytanie. Jedno i drugie. Jedna sprawa to nastroje społeczne, a inna - interesy geopolityczne. Jest między nimi pewien dysonans, bo ludzie są nastawieni bardzo proukraińsko. Rząd reaguje, przekazując Ukrainie znaczącą pomoc humanitarną. Szef MSZ Ja’ir Lapid odwiedził w Rumunii, niedaleko ukraińskiej granicy, centrum recepcyjne dla potencjalnych uchodźców. Z drugiej strony pamiętajmy, czym jest Rosja. Moskwa odgrywa znaczącą rolę na Bliskim Wschodzie. Nie znamy wielu szczegółów tej kuluarowej rozgrywki. Dzięki kontaktom z Rosją Izrael może trzymać zamkniętą granicę na Wzgórzach Golan i na północy, która w innej sytuacji byłaby narażona na ataki szyickich bojówek czy Hezbollahu. Nie wiadomo, jak mogłyby się rozwinąć wydarzenia. Poprzedni premier Binjamin Netanjahu radził sobie z tym znacznie lepiej, umiał znakomicie lawirować. Przez cały czas jego rządów syryjska opozycja chciała nas wciągnąć w swoje konflikty. Dzięki Netanjahu to jej się nie udało. Nowy rząd wciąż nabiera doświadczenia i daleko mu do zręczności poprzedników, ale rezygnacja z takiej linii politycznej może mieć ogromne konsekwencje dla naszego kraju. A jeśli chodzi o Żelazną Kopułę, sam minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow powiedział, że niektóre jej parametry sprawiają, iż nie jest ona rozwiązaniem dla Kijowa. Prasa zrobiła z tego aferę. Jeśli komuś jest potrzebny skandal, to zawsze go znajdzie.

Reklama
Jaką rolę w tej polityce odgrywa czynnik Iranu? Rozmowy w sprawie powrotu do układu atomowego z Teheranem, wobec którego Izrael protestuje, są na ukończeniu.
Fakt, że Bennett, religijny Żyd, poleciał do Moskwy w sobotę, naruszając w ten sposób świętość szabatu, świadczy o tym, że miał ku temu bardzo poważne powody. Sytuację w Ukrainie można było omówić przez telefon. Dlatego wydaje mi się, że spektrum tematów było szersze, zwłaszcza że spotkanie trwało trzy, cztery godziny. To tylko domysły, ale dziwnym zrządzeniem losu kilka dni po spotkaniu Bennetta z Putinem Rosja zablokowała rozmowy z Iranem, żądając dodatkowych gwarancji, że porozumienie nie wpłynie na jej relacje handlowe z Teheranem. Iran zareagował atakiem rakietowym na przedstawicielstwo amerykańskie w Iraku. Ja bym się doszukiwał związku między tymi wydarzeniami.
Powiedział pan, że Izraelczycy popierają Ukrainę. A jak się rozkładają sympatie w rosyjskojęzycznej części społeczeństwa?
W społeczeństwie przeważają nastroje proukraińskie. Widać to po wielkości demonstracji ulicznych w Tel Awiwie albo Hajfie. Gminy zdobią budynki niebiesko-żółtymi barwami ukraińskiej flagi, ludzie zbierają pieniądze i inną pomoc materialną, zapraszają uchodźców do mieszkań. Można to ekstrapolować na aliję z byłego ZSRR. Wielu rosyjskojęzycznych Żydów ma krewnych i przyjaciół w Ukrainie. Rosja straciła ogromną część swoich zwolenników. Ci, którzy jej pozostali, starają się milczeć i unikają publicznych deklaracji poglądów. Rosyjskojęzyczni Żydzi zwykle trzymają stronę tych, których uznają za słabszych i prześladowanych. To także gra na korzyść Ukrainy.
Niemniej jednak także w Izraelu wybuchł spór o to, ilu i jakich uchodźców przyjmować.
Początkowo wpuszczano tylko ukraińskich Żydów, zgodnie z obowiązującymi od lat przepisami o repatriacji. Ale postawa Polski, która otworzyła granice i przyjęła ponad 1,5 mln uchodźców, zrobiła tu duże wrażenie. Zaczęto zadawać pytania, dlaczego przyjmujemy tylko Żydów i skąd limit 5000 osób, które rząd był gotowy przyjąć. Ostatecznie złagodzono te warunki.
Co mówią liderzy opinii, np. minister finansów Awigdor Liberman, najpopularniejszy polityk rosyjskojęzycznego Izraela? Jak opisują tę wojnę media?
Liberman bardzo pozytywnie odniósł się do przyjęcia uchodźców z Ukrainy. Mówi, że dopóki grzmią armaty, trzeba wpuścić tylu uchodźców, ilu zechce przyjechać. Ale warto pamiętać, że poza uchodźcami mamy też w Izraelu jakieś 18 tys. Ukraińców, którzy przebywają tu nielegalnie. Pracują, choć ich wiza się skończyła albo w ogóle przyjechali na wizie turystycznej. Resort spraw wewnątrznych zalecił, by ich na razie nie niepokoić. No i warto pamiętać, że Żydzi z Ukrainy, którzy przyjeżdżają na podstawie przepisów o repatriacji, też są uchodźcami. Przecież z jakichś powodów nie zdecydowali się na aliję, dopóki nie wybuchła wojna. Są głosy nawołujące do ostrożności w przyjmowaniu uchodźców, ale dominują głosy przypominające, że podczas II wojny światowej Żydzi odbijali się od granic europejskich państw, więc nie należy tych błędów powtarzać. Izraelskie media poświęcają wiele miejsca sytuacji w Ukrainie. Wszystkie inne tematy, także spory z Polską, zeszły na dalszy plan. Zresztą rząd dwa tygodnie temu po sześciu miesiącach zwłoki wysłał do Warszawy ambasadora Ja’akowa Liwnego. Przez Polskę ewakuują się także Izraelczycy, to nie czas na spory. Pytanie, jak długo potrwa wojna. Moje moskiewskie źródła mówią, że może nawet do lata.
Skąd ten termin?
W Syrii ruszyły centra werbunkowe. Zajmuje się tym 5. korpus stacjonujący w Aleppo. Oferują półroczne kontrakty, dają 250 dol. na miesiąc i pokrycie kosztów transportu, wyżywienia itd. Skoro podpisują umowy na sześć miesięcy, to wojna nie skończy się w marcu. To samo ruszyło w Libii, zwłaszcza dotyczy tych, którzy podczas wojny domowej walczyli u boku oddziałów rosyjskich.
To, co pan mówił o nastrojach, świadczyłoby o tym, że rosyjska propaganda, która twierdzi, że Kreml przeprowadza w Ukrainie operację denazyfikacyjną, nie działa. Wpływa na to fakt, że Zełenski ma żydowskie korzenie?
To kwestia sporna. Ten argument się pojawia. Tak, w Ukrainie zdarzają się przypadki nastrojów neonazistowskich. Są takie oskarżenia pod adresem pułku Azow i jego symboliki. Ale jak można na serio głosić, że to kraj antysemicki, skoro wybrał Żyda na swojego prezydenta? Z drugiej strony prezydent Zełenski nigdy nie afiszował się ze swoim żydostwem. Nieco głośniej zaczął o tym mówić w ostatnim czasie, zwracając się z prośbą o wsparcie do światowych środowisk żydowskich. Ukraina zaczęła też przedstawiać pretensje pod adresem Izraela o niewystarczające wsparcie. Ambasador Jewhen Kornijczuk stał się osobą publiczną, jednak jego pretensje bywają mocno przesadzone, czasem wręcz absurdalne. Zażądał zakazu transmisji rosyjskich kanałów telewizyjnych, zaskarżył do sądu decyzję o wprowadzeniu limitu 5000 uchodźców. Minister Reznikow skarżył się, że Izrael niewystarczająco wspiera Ukrainę. To dziwne pretensje, bo Izrael z humanitarnego punktu widzenia robi wszystko, co może. Premier Bennett prosił Zełenskiego w rozmowie telefonicznej, by ograniczyć tę krytykę, bo to nie pomaga. W naszych relacjach jest jeszcze jedna sprawa, o której trochę niezręcznie teraz mówić. W przeciwieństwie do Polski, która w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ głosuje przeciwko antyizraelskim rezolucjom, Ukraina zwykle je popierała. Dlatego sam zawsze opowiadałem się za ścisłą współpracą z Polską.
Ukraińska krytyka Izraela jest kontrproduktywna?
Tak, zwłaszcza biorąc pod uwagę proukraiński entuzjazm społeczeństwa. Nie nazwę jej inaczej, jak głupotą. Mam nadzieję, że rozmowa Bennetta z Zełenskim nieco go otrzeźwiła, choć też rozumiem emocjonalny stan, w jakim znajdują się ukraińskie władze. ©℗
Rozmawiał Michał Potocki