Władze obu państw podpisały dwa strategiczne porozumienia, dzięki którym emirat zostanie faktycznym reprezentantem interesów Stanów Zjednoczonych w Afganistanie. Dla Amerykanów, którzy nie nawiązali stosunków dyplomatycznych z rządem talibów, katarscy dyplomaci mają być przede wszystkim pośrednikiem w kontaktach z nowymi władzami w Kabulu. Dauha przyjmie funkcję podobną do tej, którą Szwajcarzy pełnią dla Stanów w Iranie.
Katar od 10 lat był zaangażowany w mediacje między USA a talibami, które ówczesnej administracji prezydenta Baracka Obamy były niezbędne do zakończenia przedłużającej się wojny. Dauha została gospodarzem rozmów pokojowych, dzięki czemu talibowie w 2013 r. otworzyli tam swoje stałe biuro polityczne. Zapewniając schronienie przywódcom talibów, Katar zaczął pełnić podwójną funkcję. Został oskarżony o podżeganie do międzynarodowego terroryzmu, a niektórzy komentatorzy argumentują, że bez jego wsparcia talibowie nie byliby w stanie odzyskać władzy w Afganistanie.
Księstwo odegrało jednak kluczową rolę w sierpniowej ewakuacji z Afganistanu. Dla niemal połowy spośród 120 tys. transportowanych osób, to właśnie lotnisko Al Udeid w Dausze było miejscem tranzytu. – Wydarzenia, do których doszło w ciągu ostatnich kilku miesięcy w Afganistanie, wzmocniły nasze partnerstwo nawet w najbardziej drażliwych kwestiach – powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas spotkania ze swoim katarskim odpowiednikiem, księciem Muhammadem ibn Abdulrahmanem Al Thanim.
Zgodnie z nową umową emirat ma z końcem grudnia przejąć niektóre amerykańskie funkcje dyplomatyczne w Afganistanie. Przedstawicielstwo USA w Kabulu zostało bowiem zamknięte wraz z wyjazdem ostatnich żołnierzy. – Katar utworzy specjalną sekcję w swojej ambasadzie, by świadczyć (w imieniu USA – red.) pewne usługi konsularne oraz monitorować stan i bezpieczeństwo naszych placówek dyplomatycznych w Afganistanie – powiedział Blinken.
Można więc założyć, że administracja prezydenta Joego Bidena nie planuje w najbliższej przyszłości ponownego otwarcia swojej misji. W poniedziałek specjalny przedstawiciel USA ds. Afganistanu Thomas West powiedział dziennikarzom, że w tej chwili Stany Zjednoczone „nie myślą poważnie” o takim rozwiązaniu. – Chcemy najpierw zobaczyć, czy talibowie zachowują się odpowiedzialnie i przewidywalnie. Dopiero wtedy ocenimy, jakie mamy potrzeby na froncie dyplomatycznym – stwierdził.
Drugie porozumienie zawarte z emiratem ma ułatwić podróżowanie Afgańczykom, którym Departament Stanu USA wystawił specjalne wizy imigracyjne. Katar ma w tej sytuacji ponownie posłużyć jako punkt tranzytowy. Władze w Dausze zobowiązały się również do tymczasowego przyjęcia 8 tys. szczególnie narażonych obywateli Afganistanu, którzy złożyli już wniosek o specjalne wizy imigracyjne dla siebie i kwalifikujących się członków rodziny.
Blinken ogłosił też, że wszyscy obywatele USA, którzy poprosili rząd amerykański o pomoc w opuszczeniu Afganistanu – i którzy mają niezbędne dokumenty podróży – otrzymają teraz taką możliwość. Rzecznik prasowy Departamentu Stanu Ned Price szacuje, że na terytorium kraju wciąż przebywa ok. 100–200 obywateli amerykańskich.
Porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Katarem pojawiają się w czasie, kiedy Afganistan mierzy się z potężnym kryzysem humanitarnym. Mieszkańcy kraju głodują. Panuje susza, a ceny żywności rosną. Problemy napędza kryzys gospodarczy związany z sankcjami nałożonymi na talibskich przywódców i zawieszeniem międzynarodowej pomocy finansowej. Wiele państw zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie będą musiały wkrótce skoordynować działania z radykałami, aby zapobiec dalszemu pogrążaniu się kraju w kryzysie. Między innymi o tym dyskutowali w ubiegły czwartek w Pakistanie przedstawiciele USA, Chin i Rosji. We wspólnym oświadczeniu wezwali talibów do „zapewnienia niezakłóconego dostępu pomocy humanitarnej”. Jednocześnie zaapelowali do Organizacji Narodów Zjednoczonych o objęcie przewodnictwa w koordynowaniu pomocy dla ludności afgańskiej.
– Musimy nieprzerwanie prowadzić rozmowy z talibami, by zapewnić, że pomoc humanitarna zostanie dostarczona do potrzebujących Afgańczyków – mówił podczas spotkania z Blinkenem minister Al Thani. – Uważamy, że porzucenie i ignorowanie Afganistanu byłoby dużym błędem. Izolacja nigdy nie była odpowiedzią na żaden problem – zaznaczył. ©℗