Reklama
Średnio 2 mln nowych miejsc pracy rocznie przez najbliższą dekadę – taki efekt według Białego Domu przyniesie wdrożenie wartego ponad bilion dolarów pakietu infrastrukturalnego, nad którym prace rozpoczął amerykański Senat. To kolejny w tym roku inicjowany przez Waszyngton rządowy program odbudowy gospodarczej. Na początku roku blisko 2 bln dol. wsparcia związanego z pandemią – prawie dwa razy tyle co w unijnym planie odbudowy – udało się przeforsować Joemu Bidenowi bez poparcia republikanów. Tym razem zdecydował się na ścieżkę ponadpartyjnego porozumienia. Jeśli projekt wejdzie w życie, wielkość uruchomionych w tym roku rządowych wydatków przekroczy poziom z roku 2020.
USA już dziś są światowym liderem covidowych wydatków antykryzysowych. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego od początku pandemii wpompowały do gospodarki środki o wartości ponad 25 proc. PKB. Dla porównania wydatki budżetowe Chin związane z COVID-19 szacowane są na niecałe 5 proc. PKB, a Polski niespełna 8 proc. Tymczasem pakiet infrastrukturalny to nie koniec ambicji amerykańskiego prezydenta, który zamierza forsować kolejny, największy z dotychczasowych, pakiet o wartości 3,5 bln dol.
W niedzielę przedstawiono szczegóły programu infrastrukturalnego. Są one wynikiem długich negocjacji pomiędzy administracją a grupą parlamentarzystów, w toku których zakres projektu skurczył się niemal o połowę. W podzielonej równo między demokratów a republikanów stuosobowej izbie wyższej pakiet uzyskał wstępne poparcie 67 senatorów. Demokratyczni negocjatorzy zachwalali program jako przykład ponadpartyjnego myślenia. Republikanie, którzy udzielili mu wstępnego poparcia, przekonują z kolei, że wzmocni on amerykańską gospodarkę, pomagając krajowi efektywniej rywalizować z Chinami. Sam prezydent podkreślił zaś w poniedziałek, że porozumienie to szansa na „pracowniczą odbudowę Ameryki” i przejście z obecnej fazy ożywienia gospodarczego do wieloletniego boomu. Senatorowie, którzy wkrótce powinni rozpocząć wakacje, mają przedtem doprowadzić prace nad programem do końca. Lider demokratów w Senacie Chuck Schumer zapowiedział, że jest gotowy zatrzymać parlamentarzystów w Waszyngtonie „tak długo, jak będzie to konieczne”. Ale zgodnie z zamierzeniami Schumera proces uchwalania ponad 2700-stronicowego projektu ma się zakończyć w ciągu kilku dni.
Największą pozycję wśród inwestycji planowanych w ramach pakietu stanowią drogi i mosty. Na ich modernizację popłynie łącznie 110 mld dol. Ten komponent programu może budzić kontrowersje w zielonym zapleczu Bidena o tyle, o ile – dopóki na jezdniach dominują auta z silnikami spalinowymi – będzie on się przyczyniał do wzrostu emisji z transportu. Był on jednak kluczowy z punktu widzenia uzyskania poparcia republikanów. Wśród „brudnych” beneficjentów planu Bidena znajdą się także lotniska (otrzymają 25 mld dol., ale część środków ma zostać przeznaczona na inwestycje skutkujące ograniczeniem emisji). Znaczące pieniądze popłyną też do przedsięwzięć pozytywnych z punktu widzenia klimatu. To m.in. inwestycje w transport publiczny (39 mld), kolej (66 mld) i infrastrukturę do ładowania e-pojazdów (7,5 mld). Dofinansowana zostanie modernizacja infrastruktury wodno-kanalizacyjnej (55 mld), rozwój OZE i inwestycje w sieć elektroenergetyczną (73 mld). Innym ważnym punktem programu jest rozszerzenie dostępu do internetu światłowodowego (65 mld). W planach jest zwiększenie wydatków na badania i rozwój kluczowych technologii, m.in. zielonego wodoru (8 mld), wyłapywania i magazynowania CO2 (12,5 mld) i baterii (3 mld). Wsparcie, na poziomie 6 mld dol., otrzyma także branża jądrowa. Dotyczyć ono będzie jednak tylko istniejących już reaktorów.
Niemal połowa zakładanych w programie inwestycji, ok. 550 mld dol., to całkowicie nowe pieniądze. Głównym źródłem finansowania uzgodnionym przez negocjatorów mają być przesunięcia z innych programów, m.in. z niewykorzystanych środków na pomoc dla poszkodowanych przez pandemię, a także z aukcji 5G oraz poprawy ściągalności podatków od kryptowalut.
Na razie trudno powiedzieć, czy w decydujących głosowaniach Bidenowi uda się utrzymać poparcie wystarczającej liczby senatorów – tak by za pakietem opowiedziało się co najmniej 60 deputowanych. Najbardziej kontrowersyjne dla republikanów rozwiązania z programu Bidena – zmiany w systemie podatkowym (w tym podwyżkę podatków dla firm i najwięcej zarabiających Amerykanów) czy rozwój usług publicznych – „wyprowadzono” do większego pakietu partyjnego. Ale wyzwaniem dla niego będą podziały w łonie Partii Demokratycznej. Uchwalenie go wymagać będzie mobilizacji wszystkich senatorów ugrupowania, a ci bardziej konserwatywni są sceptyczni wobec wielkich wydatków i ambitnych rozwiązań klimatycznych. Kongresmeni z lewego skrzydła sygnalizują z kolei, że brak poparcia kolegów dla „dużego” planu może wpłynąć na ich podejście do programu infrastrukturalnego. Uruchomienie prac nad dużym pakietem nastąpić ma jeszcze przed senackimi wakacjami. Ostateczne głosowania w jego sprawie odbędą się jednak już na jesieni.
Przyszłość planów inwestycyjnych Bidena zaważy na bilansie jego prezydentury. Już w przyszłym roku demokraci mogą stracić obecną większość w Kongresie. Sukces w sprawie przynajmniej jednego z programów poprawiłby jego rokowania. Tym bardziej że zwiększenie wydatków na infrastrukturę cieszy się, według sondaży, poparciem znaczącej większości Amerykanów.