Sommer: Spełnia się czarny sen republikanów [OPINIA]

Po następcy Donalda Trumpa nikt nie spodziewał się radykalnej polityki – ani zwolennicy, ani jego niedawni konkurenci z obozu Berniego Sandersa, ani konserwatywni publicyści z Fox News.

W rywalizacji o demokratyczną nominację Joe Biden reprezentował partyjny establishment. Nawet najbardziej spiskowe narracje zwolenników Trumpa koncentrowały się na roli, jaką w administracji wiekowego prezydenta odegrać miała jego zastępczyni Kamala Harris, a nie jego własnych „lewackich” inklinacji. Po zwycięstwie Bidena, także w Polsce, triumfowali głównie ci, którzy liczyli na „powrót do normalności” i oczekiwali kontynuacji ery Baracka Obamy, prezydenta, który – wbrew hasłom zmiany – nieśmiało odchodził od politycznego centrum. Zwolennicy Sandersa, gdy ten zaangażował się w kampanię Bidena i powołał grupy robocze pracujące nad wspólnym programem, raczej robili dobrą minę do złej gry niż wierzyli, że lewicy uda się wpłynąć na agendę przyszłej administracji.

Pozostało 40% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.