We wtorek rozpoczęła się kolejna runda rozmów o powrocie do umowy nuklearnej z Iranem, którą zerwał poprzedni prezydent USA Donald Trump. W ubiegłym tygodniu, kiedy zakończyła się poprzednia tura negocjacji, zebrane w Wiedniu delegacje oświadczyły, że widzą zdecydowany postęp w dążeniu do ożywienia paktu. Prezydent Iranu Hasan Rouhani stwierdził nawet, że porozumienie zostało osiągnięte w 60 proc.
Stany Zjednoczone zaprezentowały plan łagodzenia sankcji wobec republiki islamskiej. Administracja Joego Bidena podzieliła je na trzy kategorie. Do pierwszej zaliczyła te, które będą musiały zostać zniesione w pierwszej kolejności, bo są bezpośrednio związane z rozwojem programu nuklearnego. W drugiej kategorii znalazły się takie restrykcje, z których USA nie chcą rezygnować, bo nie wynikają ze zobowiązań nuklearnych. Trzecia kategoria to z kolei tzw. trudne przypadki, czyli m.in. kary, o których mówi się, że zostały nałożone przez administrację Trumpa wyłącznie w celu utrudnienia swojemu następcy powrotu do umowy.