Spór o wybory toczy się w Stanach Zjednoczonych od lat i dotyczy m.in. wymogu okazywania dowodu tożsamości w lokalu wyborczym, sposobu rejestracji na listach głosujących czy głosowania korespondencyjnego.
Problem jest poważny, bo niektóre przepisy tego typu są postrzegane jako wybieg mający na celu ograniczenie frekwencji. To zazwyczaj premiuje republikanów kosztem demokratów. Jak wyliczył lewicowy think tank Brennan Center for Justice, od początku tego roku republikanie w 45 stanowych kongresach wnieśli rekordową liczbę 235 projektów nowelizacji przepisów wyborczych. Najwięcej tego typu propozycji zostało złożonych w Arizonie, Georgii i Pensylwanii, które w 2016 r. zagłosowały na Donalda Trumpa, ale w 2020 r. dały zwycięstwo Joe Bidenowi.