– Powiedziałam kiedyś, że nie urodziłam się jako kanclerz i nigdy o tym nie zapomniałam – stwierdziła Angela Merkel w październiku 2018 r., tuż przed ogłoszeniem rezygnacji z ponownego kandydowania na stanowisko przewodniczącej CDU oraz szefowej niemieckiego rządu. Decyzja ówczesnej liderki ugrupowania nie była zaskoczeniem. Głosy o jej rezygnacji z funkcji przewodniczącej były tym częstsze, im bardziej spadały sondaże CDU i im dotkliwsze porażki odnosiła w wyborach landowych. Żółtą kartką dla Merkel była przegrana jej bliskiego współpracownika Volkera Kaudera w wyborach na przewodniczącego chadeckiej frakcji w Bundestagu, a o zejściu z partyjnego boiska liderka chadeków zdecydowała po wyborach w Hesji, gdzie CDU uzyskała najniższy wynik od 1966 r. Ci, którzy liczyli na nowe otwarcie po kongresie z 2018 r., musieli jednak uzbroić się w cierpliwość.
Wybór Annegret Kramp-Karrenbauer (AKK) na szefową partii stał się jedynie początkiem interregnum, które skończy się po zmianie w urzędzie kanclerskim. Następczyni Merkel nie udało się zbudować pozycji na tyle silnej, aby przetrwać kolejne porażki, w tym tę najdotkliwszą z maja 2019 r., gdy w wyborach do Parlamentu Europejskiego CDU zanotowała najniższy w historii wynik na szczeblu federalnym. Niemały udział miał w tym film vlogera Rezo, będący rachunkiem sumienia wystawionym przez reprezentanta młodego pokolenia. W materiale, który w czerwcu 2019 r. miał 15 mln odsłon, 27-latek zarzucał CDU hipokryzję, brak ambitnej polityki klimatycznej i niwelowania różnic społecznych. Chadecy odpowiedzieli jednostronicowym oświadczeniem, utwierdzając wizerunek skostniałej partii nieprzygotowanej do komunikacji z młodymi. Końcem ponadrocznej kadencji byłej premier Saary stał się kryzys w Turyngii, gdzie posłowie CDU do landtagu wspólnie ze skrajnie prawicową Alternatywą dla Niemiec (AfD) poparli kandydaturę Thomasa Kemmericha na stanowisko premiera landu, wbrew wytycznym zarządu federalnego.
Jakby tego mało, kilka tygodni po rezygnacji AKK, partia musiała stawić czoło największemu kryzysowi w historii powojennych Niemiec. Zamiast do kolejnego tąpnięcia w notowaniach chadecji, pandemia COVID-19 doprowadziła do ich odbicia, głównie za sprawą Merkel. Pani kanclerz nie tylko z powodzeniem weszła w rolę kryzysowej menedżerki, ale i wypełniła lukę jako liderka CDU. Chadeccy kandydaci na kanclerza stanęli przed trudnym zadaniem ustosunkowania się do dorobku Merkel. Kanclerz przesunęła partię w lewo, rozpoczynając zieloną transformację i odchodząc od obowiązkowej służby wojskowej, i do tego stopnia przekonała wyborców, że w 2013 r. otarła się o samodzielne rządy. Ceną strategii było jednak zniecierpliwienie konserwatywnych wyborców CDU, którzy przenieśli poparcie na AfD.
Rok wyborczy (sześć elekcji landowych i wybory do Bundestagu 26 września) to nie najlepszy moment na polityczny dryf, dlatego w sobotę 1001 delegatów CDU wybierze nie tylko nowego szefa partii, ale i kierunek, w którym chadecja będzie podążała przez najbliższe lata. Spośród trzech wizji najbliższa dotychczasowej jest ta reprezentowana przez Armina Lascheta. Premier Nadrenii Północnej-Westfalii proponuje „dekadę modernizacji” jako remedium na wyjście z pandemicznego kryzysu i zapewnienie spójności społecznej. O jego koncyliacyjnych zamiarach zmierzających do pogodzenia różnych środowisk wewnątrz partii świadczy pozyskanie poparcia ministra zdrowia Jensa Spahna, przedstawiciela konserwatystów młodego pokolenia, który w przypadku zwycięstwa Lascheta miałby zostać jej wiceprzewodniczącym.
Młodsza, bardziej sfeminizowana i ucyfrowiona CDU, „urealniająca” dotychczasową politykę migracyjną i klimatyczną, to wizja szefa komisji spraw zagranicznych Bundestagu i byłego ministra środowiska Norberta Röttgena. Polityk znany ze sprzeciwu wobec Nord Stream 2 i udziału chińskich koncernów w budowie sieci 5G obiecuje odnowę dzięki wejściu w dialog z wyborcami. Trzecia propozycja, utożsamiana z powrotem do konserwatywnej macierzy, to oferta byłego szefa klubu w Bundestagu Friedricha Merza. Polityk, który w 2018 r. przegrał rywalizację z AKK, jest przedstawicielem gospodarczych liberałów. Do historii przeszło jego stwierdzenie o umożliwieniu obliczenia podatku dochodowego na podkładce do piwa oraz dyskusje z ministrem finansów Oskarem Lafontaine’em w rządzie Gerharda Schödera.
Rezultat sobotniej części kongresu to zaledwie pierwszy etap układania partii po Merkel. Wiosną chadecja wskaże, kto we wrześniu będzie kandydatem na kanclerza i czy ugrupowanie zdecyduje się po raz kolejny zaryzykować rozdzielenie dwóch kluczowych funkcji, licząc, że polityk cieszący się wysokim zaufaniem publicznym pomoże i partii. Wśród kandydatów są wymieniani Spahn oraz szef siostrzanej Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii Markus Söder. Zmiany, które w tym roku czekają chadecję, nie ograniczają się do odpowiedzi na pytanie o jej nową tożsamość i o to, gdzie znajdzie się programowe jądro partii środka, za jaką chce uchodzić CDU. Kierunek ugrupowania pod nowym kierownictwem zdecyduje zarówno o kształcie sceny partyjnej, rozdrobnionej po wyborach z 2017 r., jak i postmerkelowskiej wizji Europy. Niewykluczone, że 2021 r. będzie momentem, gdy „niechętny hegemon”, jak bywają nazywane Niemcy, zacznie udzielać konkretniejszej odpowiedzi na to pytanie. ©℗