Za ostatnią falą wzrostową stoi przede wszystkim zwiększony popyt ze strony inwestorów indywidualnych, ale złoto wciąż kupują też banki centralne. Wartość kruszcu posiadanego przez NBP wzrosła w tym roku o ponad 80 mld zł
W środę notowania złota na nowojorskim rynku Comex wzrosły do 4070 dol. za uncję. Od początku roku kruszec podrożał już o ponad 50 proc. Po raz ostatni wzrost na większą skalę miał miejsce pod koniec lat 70., gdy światem wstrząsnął II kryzys naftowy. W opublikowanej w środę prognozie ekonomiści Goldman Sachs podnieśli prognozę ceny złota na koniec przyszłego roku z 4,3 do 4,9 tys. dol. za uncję.
FOMO napędza wzrost cen
Zwyżkę napędza w ostatnim czasie przede wszystkim rosnące zapotrzebowanie na złoto ze strony funduszy typu ETF, których zadaniem jest odzwierciedlanie zachowania cen określonych aktywów. Pieniądze do funduszy wpłacają przede wszystkim inwestorzy indywidualni, których motywację do lokowania kapitału eksperci określają jako FOMO (Fear of Missing Out). „Lęk przed przegapieniem” kolejnej fali wzrostowej ma jednak także racjonalne uzasadnienie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.