- Polaryzacja zmieniła nas w politycznych kibiców, a niektórych wręcz w partyjnych kiboli. Te emocje przyciągały ludzi do lokali wyborczych - mówi Przemysław Sadura, socjolog, profesor UW.
Anna Wittenberg: Jesteśmy zmęczeni wyborami?
Przemysław Sadura: Mamy do czynienia z wyborczym trójskokiem, więc faktycznie można odczuwać zmęczenie, zwłaszcza że pierwszy etap odbył się z ogromnym zaangażowaniem. Październikowe wybory były historyczne – towarzyszyło im poczucie powagi, chęć zmiany oraz irytacja rządem PiS, co szczególnie rezonowało wśród młodych wyborców. Wzrost frekwencji w tamtych wyborach wyśrubował oczekiwania, co sprawia, że obecna frekwencja może wydawać się rozczarowująca. Ale ja nie powiedziałbym, że taka jest.
W październiku poszło do wyborów 21 mln ludzi. W niedzielę – 11 mln.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.