248 posłów zagłosowało wczoraj wieczorem za wotum zaufania dla gabinetu Donalda Tuska. Zaprzysiężenie dziś o 9 rano.

Lider KO weźmie następnie udział w Kolegium ds. Służb Specjalnych. Według naszych informacji mogą tam zapaść decyzje o zdymisjonowaniu szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego (choć już wiadomo, że w przypadku tej ostatniej kierownictwo samo złoży wnioski o odejście).

Potem Donald Tusk wylatuje na rozpoczynający się jutro unijny szczyt. Ma to być okazja do kolejnych ustaleń z Brukselą w sprawie odblokowania pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. – Tak, przywiozę z Brukseli te upragnione, wyczekiwane przez przedsiębiorców i samorządy miliardy euro – zapewnił wskazany przez nową sejmową większość – „Koalicję 15 października” – premier.

Exposé

Exposé krótsze niż w 2007 r., ale mniej konkretne niż w 2011.

We wczorajszym exposé Donald Tusk zapowiedział kasowy PIT (płatny od przychodu, który faktycznie trafi do przedsiębiorcy), ulgi od składek dla mikrofirm, podwyżki dla nauczycieli (30-proc.) i budżetówki (20-proc.), babciowe (1500 zł miesięcznie dla pracujących mam do osiągnięcia przez dziecko wieku 3 lat) oraz zasadę dwukrotnej waloryzacji rent i emerytur w trakcie roku przy inflacji przekraczającej 5 proc.

Ale nie wszystkie kwestie zostały tak jednoznacznie przesądzone. Nowy premier stwierdził, że „przyszłość Centralnego Portu Komunikacyjnego rozstrzygnie się w sposób transparentny”; nie sprecyzował, czy i kiedy zostanie wprowadzona kwota wolna od podatku 60 tys. zł, a także co z rozdzieleniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego (na razie obie ma pełnić Adam Bodnar, według słów premiera Tuska „niezależny z natury”).

Poza zapowiedzią twardego i szybkiego rozliczenia rządów PiS, w przemówieniu znalazło się coś na kształt oferty pojednania w kluczowych kwestiach. – To, co naprawdę buduje wspólnotę, to rządy prawa, konstytucja, zasady demokracji, bezpieczna granica i bezpieczne terytorium. To nie są sprawy, o które powinniśmy się kłócić. Po to, aby móc bezpiecznie spierać się w innych tematach – stwierdził Tusk.

Spora część exposé to były mniej lub bardziej zawoalowane zapowiedzi „sprzątania po PiS”. Ważną rolę w tym procesie będzie odgrywać nowy minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Tusk podkreślił jego apartyjność, co ma być gwarantem przywrócenia niezależnej prokuratury. Co ciekawe, lider KO nie zapowiedział w sposób klarowny rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, choć może to wynikać nie tyle z wycofania się z kampanijnej obietnicy, ile z obawy, że to wymagałoby zmiany ustawowej, co mógłby zablokować Andrzej Duda.

Dziennik Gazeta Prawna / Fot. Wojtek Górski

W obszarze zmian w stanie praworządności Tusk przywołał słowa Romualda Traugutta: „Nie dojdziemy do wolności przez łamanie prawa, ale przez jego przestrzeganie”. Pytanie, na ile w tę myśl wpisywać się będą zapowiedziane przez koalicję działania, które mają m.in. usunąć trzech sędziów dublerów z TK, kilkunastu sędziów wybranych przez poprzedni Sejm do KRS czy szybko zreformować media publiczne. Sam Tusk zapewnił, że wszystko odbędzie się zgodnie z prawem, choć jednocześnie „w sposób szybki i bezwzględny”, natomiast transparentności procesu legislacyjnego ma przypilnować dwóch członków jego gabinetu: Maciej Berek, nowy minister członek Rady Ministrów i były szef Rządowego Centrum Legislacji, oraz nowy szef kancelarii premiera Jan Grabiec.

Szybkie i masywne decyzje

Ale porządki i rozliczenia po rządach PiS mają być prowadzone wielotorowo. Jeszcze przed wylotem na unijny szczyt 14–15 grudnia Donald Tusk wprowadzi swoich ministrów do resortów, a także weźmie udział w Kolegium ds. Służb Specjalnych. – Natura tych spraw wymaga dyskrecji, ale spodziewajcie się decyzji masywnych, szybkich i jednoznacznych – zapowiedział. Już dziś ma się spotkać Kolegium ds. Służb Specjalnych, wezmą w nim udział m.in. minister koordynator Tomasz Siemoniak oraz gen. Radosław Kujawa, który najpewniej będzie sekretarzem Kolegium ds. Służb Specjalnych. Najpewniej już dziś zostaną zdymisjonowani szefowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wiadomo, że przynajmniej w tej ostatniej kierownictwo samo złoży wnioski o odejście. Spotkanie może mieć m.in. związek z krytykowaną przez nowego premiera decyzją rządu Mateusza Morawieckiego, by zignorować negatywną opinię ABW dla atomowej spółki Orlenu i Michała Sołowowa – Orlen Synthos Green Energy. Tusk zapowiedział też, że nowy minister aktywów państwowych Borys Budka już szykuje „obszerny raport”, na podstawie którego zostanie przeprowadzony „błyskawiczny audyt” w spółkach Skarbu Państwa. Także w sprawie samorządów lokalnych Tusk zapowiedział odwrócenie centralistycznych tendencji PiS. – Koalicja będzie dzieliła się odpowiedzialnością, środkami, decyzjami, władzą z samorządem każdego szczebla – zapewnił nowy premier.

Obietnice wyborcze i finanse publiczne

Premier Tusk obiecał – zgodnie z zapowiedziami z kampanii wyborczej – że w kolejnym roku ma zostać wprowadzone babciowe, czyli 1500 zł miesięcznie dla młodych mam na opiekę nad dzieckiem. Ma również obowiązywać podwójna waloryzacja emerytur i rent w ciągu roku. – Prace na projektem rozpoczniemy wkrótce, jest kilka wariantów tego rozwiązania – mówi nam nowa minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Jeden z wariantów przewidywał, że waloryzacja nastąpi, jeśli inflacja przekroczy 5 proc. Ten pomysł oznacza wyższe koszty dla budżetu tylko w momencie wprowadzenia, bo w praktyce to przesunięcie części wydatków z marcowej waloryzacji w kolejnym roku.

Jak wynika z zapowiedzi Tuska, nauczyciele mają otrzymać 30-proc. podwyżkę, a reszta sfery budżetowej - 20-proc. Kolejne plany to urlop od składek w ZUS, kasowy PIT, czyli podatek od zapłaconych, a nie wystawionych faktur.

To wysoko stawia poprzeczkę dla nowego ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Bo samo babciowe to kilka miliardów złotych rocznie. Z kolei koszt wakacji kredytowych – 1,6 mld zł. Podwyżka dla budżetówki do 20 proc. to 9,6 mld zł.

Choć jak zapewniał Donald Tusk, te propozycje mają być wprowadzone przy zachowaniu stabilności finansów publicznych. – Nie szukając oszczędności w kieszeniach Polaków, będziemy skutecznie zabezpieczać potrzeby finansowe państwa i utrzymywać to w ryzach finansowego zdrowego rozsądku – mówił. Podtrzymał obietnice, że nic, co dane, nie będzie odebrane. Wydatki państwa opiniować ma specjalna Rada Fiskalna złożona z „ludzi neutralnych”. To jednak nie tyle autorska koncepcja Tuska, ile po prostu efekt nacisków Komisji Europejskiej – chodzi o nieobchodzenie unijnych reguł fiskalnych przy tworzeniu budżetów. Co ciekawe, pomysł powołania Rady Polityki Fiskalnej w 2015 r. zablokował minister finansów w rządzie PO-PSL Mateusz Szczurek.

Oszczędnie o zdrowiu

Dziennik Gazeta Prawna / Fot. Wojtek Górski

W odróżnieniu od premiera Morawieckiego, który w exposé z 2017 r. poświęcił temu wiele miejsca, w swoim exposé Tusk tylko trzy razy odniósł się do kwestii zdrowotnych. Dotyczyły in vitro, aborcji oraz pieniędzy. Słowo „szpital” padło jeden raz – kiedy mówił, że prawa kobiet będą również tutaj przestrzegane. Zaś kwestie zdrowia pojawiły się tylko przy mianowaniu Izabeli Leszczyny na fotel ministra zdrowia. Nawiązując do słów posłanki Joanny Muchy w wywiadzie dla DGP, zaprzeczał, jakoby szefowanie w resorcie zdrowia to misja straceńcza. – Dzięki [nowej minister] uda się mądrze i skutecznie wykorzystywać środki finansowe, żeby służyły pacjentom i pacjentkom – mówił premier. Bo jak tłumaczył: wiele osób sądziło, że pani minister Leszczyna będzie odpowiedzialna za finanse, i tak właśnie będzie. Bo pula pieniędzy zaangażowanych w ochronę zdrowia jest jak budżet średniego państwa w Europie, więc ich zarządzanie wymaga kompetencji, empatii i zrozumienia.

Współpraca zagraniczna i bezpieczeństwo

Polska jest i będzie kluczowym oraz silnym ogniwem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Lojalnym, stabilnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych – te słowa padły w kontekście wojny na Ukrainie, jako jedne z pierwszych deklaracji w exposé. Tusk kilkukrotnie podkreślił potrzebę ochrony granic i terytorium Polski (i całej UE). Po powrocie z Brukseli, do której dziś wylatuje, kolejną wizytą za granicą ma być odwiedzenie Tallina, gdzie polski premier spotka się z premierami Litwy, Łotwy i Estonii. Tematem rozmów ma być właśnie ochrona granic.

Donald Tusk zapewniał, że rozliczanie PiS odbędzie się zgodnie z prawem

W kontekście bezpieczeństwa istotna jest też deklaracja, że „będziemy głośno domagać się od wolnego świata pełnej mobilizacji na rzecz Ukrainy”. Premier dodawał także, że „nie może słuchać polityków zachodnich, którzy mówią, że są już zmęczeni konfliktem, wyczerpani”. Te słowa można traktować jako powrót do polityki rządu Prawa i Sprawiedliwości z pierwszych kilkunastu miesięcy wojny, gdy Polska była animatorem pomocy dla Ukrainy i przypominania na Zachodzie tego, że Ukraina musi wygrać, a Rosja tę wojnę przegrać. – To było mocne exposé i jestem wdzięczny premierowi za słowa pod adresem Ukrainy – komentował słowa premiera ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz. Tusk w swoim wystąpieniu mówił, że pełne zaangażowanie po stronie Ukrainy „nie może oznaczać braku serdecznej asertywności, jeśli chodzi o interesy polskich rolników i przewoźników”. – Najważniejsze, że jest chęć i wola do dialogu, a na tej drodze możemy rozwiązywać różne kwestie, nawet budzące wielkie emocje – powiedział ambasador Ukrainy.

Jeśli chodzi o zapowiedzi bezpieczeństwa zewnętrznego, to szef KO powtórzył, że zawarte już kontrakty zbrojeniowe nie będą zrywane, chyba że okaże się, iż mogło wokół nich dochodzić do korupcji.

List Szczęsnego

W pierwszej części wystąpienia Tusk przeczytał list pożegnalny Piotra Szczęsnego „Zwykłego, szarego człowieka”, który spalił się w 2017 r. protestując przeciwko polityce PiS. – Jestem przekonany, że większość z państwa, podobnie jak większość Polek i Polaków, chyba mogłoby się pod tym podpisać – powiedział premier. Ten fragment spotkał się z ostrą reakcją PiS. – Wykorzystywanie listu samobójcy, by uzasadnić swoją politykę, to najpodlejsze, co można zrobić. – stwierdził Błaszczak. Po czym sam przeczytał inny list, skierowany do Tuska, od mężczyzny, który podpalił się przed kancelarią premiera w 2011 r., gdy szefem rządu był Tusk. ©℗

OPINIE

Gospodarka nie będzie kluczowa

dr Janusz Wdzięczak Uczelnia Techniczno-Handlowa, Instytut Sobieskiego / Materiały prasowe

W exposé usłyszeliśmy niewiele na temat kwestii gospodarczych, ale nie jestem tym zdziwiony, bo wydaje mi się, że ten rząd nie będzie kładł nacisku na gospodarkę, bardziej na politykę i relacje międzynarodowe. Usłyszeliśmy obietnicę poprawy naszych stosunków z Brukselą, natomiast pytanie, w jakim stopniu to się przełoży na polską gospodarkę. Czy rząd Tuska będzie popierał dalszą integrację UE i wprowadzenie wspólnej polityki fiskalnej i wspólnego zadłużania? Tego nie wiemy.

Jestem zaskoczony, że rząd nowej koalicji nie wycofuje się ze szczodrej polityki społecznej prowadzonej przez PiS – Tusk powiedział, że „wszystko, co było dane, zostanie zachowane”. Miało być ograniczanie transferów społecznych, a – przynajmniej na poziomie orędzia – nie zanosi się na to.

Ciekawą koncepcją może być wprowadzenie PIT kasowego – to zostałoby dobrze odebrane przez sektor MŚP. Nową propozycją jest też powołanie rady fiskalnej. Na razie nie znamy szczegółów dotyczących tego, jak miałby ten organ funkcjonować i jak byłby umocowany legislacyjnie. Ma działać obok Ministerstwa Finansów i obok przyjmowanego przez parlament budżetu państwa? Akurat kwestie wydatków i dochodów są mocno osadzone w ustawach i w konstytucji, więc być może rada fiskalna będzie pełnić jedynie funkcję doradczą.

Usłyszeliśmy też zapowiedź waloryzacji wynagrodzeń w sektorze publicznym. Nie ma tu zaskoczenia, bo to podtrzymanie zapowiedzi przedwyborczych. By podsumować – o gospodarce było w tym exposé niewiele, co potwierdza, że to nie będzie kluczowy obszar działań nowego rządu. ©℗

Zabrakło strategicznego myślenia

Witold Michałek ekspert Business Centre Club / Materiały prasowe

To nie było typowe exposé. Zostały poruszone tylko wybrane aspekty i problemy gospodarcze, których rozwiązanie jest zapisane w znanych już dokumentach, takich jak umowa koalicyjna czy 100 konkretów. Z punktu widzenia przedsiębiorców premier Tusk wspomniał o kilku aspektach, które mogą zostać szybko wdrożone: kasowy PIT, ustawa wiatrakowa czy ograniczenie czasu kontroli przedsiębiorstw. To nie są rzeczy wielkie, to nie są rzeczy strukturalne, ale one są dolegliwe dla polskiego biznesu. Jednak nie usłyszeliśmy żadnych konkretów, które miałyby wygenerować szeroką falę nowych inwestycji czy wzrost obrotu gospodarczego – o tym na razie nie było mowy. Mamy nadzieję, że bardziej szczegółowy plan dla gospodarki dopiero poznamy.

Tuskowi można wypomnieć, że nie wspomniał o zbudowaniu ośrodka analitycznego w stylu Centrum Analiz Strategicznych. A byłby on bardzo pomocny do stworzenia wieloletniej strategii gospodarczej Polski, nie tylko dla tego rządu, lecz także dla kolejnych.

Duże nadzieje wiążemy z powołaniem do rządu, choć bez teki, Macieja Berka. Mamy z nim dobre doświadczenia z czasu, gdy kierował Rządowym Centrum Legislacji. Jest człowiekiem otwartym na dialog. Liczymy na uporządkowanie sfery legislacyjnej i procesów ustawodawczych w nowym rządzie, w szczególności na umożliwienie rzetelnego konsultowania projektów legislacyjnych zgłaszanych tak przez rząd, jak i w drodze inicjatyw poselskich.

Premier Tusk mówił też o powołaniu Rady Fiskalnej, która ma trzymać w ryzach wydatki publiczne i ograniczać politykę socjalną. Usłyszeliśmy także zapewnienia o prowadzeniu odpowiedzialnej polityki fiskalnej i o stabilizacji finansów. Konkretów zabrakło, ale dobrze, że w ogóle ten temat się pojawił. ©℗

A co z bardzo wysokim deficytem?

Marcin Zieliński główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju / Materiały prasowe

Zgodnie z tym, czego można było oczekiwać, w wystąpieniu nie padła zapowiedź radykalnej zmiany kursu, jeśli chodzi o politykę gospodarczą.

Dobrym pomysłem może być powołanie rady fiskalnej, aczkolwiek, żeby powiedzieć więcej, musimy poznać detale dotyczące jej funkcjonowania. Donald Tusk nie poświęcił jednak dość uwagi najważniejszym bolączkom polskiej gospodarki. Zabrakło większego nacisku chociażby na kwestię bardzo wysokiego deficytu finansów publicznych i ogromnego udziału sektora państwowego w gospodarce. Nie było też nawiązania do zbyt skomplikowanych regulacji prawnych, w tym podatkowych, które generują olbrzymie koszty dla przedsiębiorców. Jeśli chodzi o poprawę relacji z UE, to przypisywałbym duże znaczenie temu, że będziemy mieć większy wpływ na politykę regulacyjną Unii i możliwość ograniczania pewnych zapędów Brukseli.

Po exposé można odnieść wrażenie, że gospodarka pozostawała w cieniu innych spraw. Oczywiście poprawa działania wymiaru sprawiedliwości przełoży się na warunki gospodarowania, ale konieczne będzie też przeprowadzenie zmian w samej polityce gospodarczej. Bez rozwoju gospodarczego nie da się zapewnić chociażby bezpieczeństwa militarnego. ©℗

Miało być mało konkretnie, i było

dr hab. Bartłomiej Michalak, prof. UMK politolog z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu / Materiały prasowe

Mimo że wczorajsze przemówienie Donalda Tuska trwało dwie godziny i należało do najdłuższych exposé w historii III RP, uważam, że pod względem retorycznym oraz komunikacyjnym było dużo ciekawsze od poniedziałkowego wystąpienia Mateusza Morawieckiego.

W mediach społecznościowych pojawiły się już zarzuty, że Donald Tusk w swoim wystąpieniu nie zawarł zadań, które zamierza zrealizować jego nowy rząd. Wydaje się jednak, że był to celowy zabieg – trudno bowiem przedstawiać wiele konkretów, nie znając szczegółów budżetowych, zawartości szuflad w ministerstwach i całej kondycji polskiego państwa. Z braku realizacji złożonych obietnic premier zostałby już wkrótce rozliczony, niezależnie od zmieniających się okoliczności. Szczególnie że doświadczenie wskazuje na to, że konkretne propozycje z exposé poprzednich premierów – z różnych powodów – niekoniecznie przekładały się potem na realną politykę danego rządu. Donald Tusk zdecydował się więc na opcję bezpieczną i podczas przemówienia uderzył raczej w tony bardziej emocjonalne – starał się zbudować pewną narrację, opowiedzieć historię, zawrzeć ideę, która będzie przyświecać jego rządowi. Podczas tych dwóch godzin były gorsze i lepsze momenty, ale Tusk zaprezentował się jako sprawny mówca. Mówił o rzeczach, co do których panuje zgoda wśród koalicjantów – o relacjach z krajami Unii Europejskiej, odpolitycznieniu mediów, rozliczeniu działań Prawa i Sprawiedliwości.

To, czego mi zabrakło, to planu na pierwsze dni rządzenia. Nie tyle sto konkretów, co zapowiedź paru pierwszych decyzji, które w najbliższym czasie podejmie jego rząd. One oczywiście pojawiały się podczas kampanii wyborczej, ale wypadałoby, aby teraz zostały zebrane w exposé. Ich wyeksponowanie w sposób klarowny i uporządkowany zrobiłoby dobre wrażenie na opinii publicznej, a jednocześnie wytrąciłoby argument przeciwnikom politycznym o ogólnikowości przemówienia. ©℗

ZOBACZ TEŻ: KLĘSKA ZEŁENSKIEGO W KONGRESIE. PIENIĄDZE DLA UKRAINY DALEKO, BLIŻEJ WIDMO UTRATY TERYTORIÓW