Prezes PiS podkreślił, że opozycja nie ma racji hołdując przekonaniu, że już wygrała wybory. Bo czasem do ostatniej chwili nie można przewidzieć wyników.

"W 2007 roku wybory zostały co prawda przegrane, ale myśmy nadrobili w samej kampanii wyborczej 13 procent, z 19 do przeszło 32. W 2005 roku, w ciągu półtora miesiąca, podwoiliśmy nasz wynik z 12 do 24 procent" - przypominał prezes PiS.

"Mamy w tej chwili dobry punkt odbicia, z węglem się już - można powiedzieć - udało, węgla jest w bród. Trzeba się zastanowić, co zrobić z nadwyżkami, na pewno się nie zmarnują" - powiedział.

Reklama

"To jest dobry punkt startu, żeby te wybory po raz trzeci wygrać. Ale bez pracy nie ma kołaczy" - podsumował. (PAP)