47 proc. ankietowanych uważa, że temat reparacji jest słusznie podnoszony. Przy czym w tej grupie widoczny jest jeszcze podział na tych, którzy uważają, że da się je wyegzekwować (20 proc.), i tych, którzy w to nie wierzą (27 proc.).
Odsetek respondentów, których zdaniem temat jest podnoszony niesłusznie, wynosi w sumie niemal 37,6 proc. Także w tej grupie widać zróżnicowanie pod kątem tego, czy reparacje są egzekwowalne, czy nie. Dla 33 proc. osób nie są, a kolejnych 4,5 proc. jest innego zdania.
Reklama
Ponad 15 proc. ankietowanych nie ma w ogóle wyrobionej opinii w tej sprawie. Patrząc na elektoraty, największy odsetek tych, którzy uważają temat za uzasadniony, jest wśród wyborców PiS - łącznie to aż 83 proc. Przy czym w tej grupie 37 proc. sądzi, że reparacji wyegzekwować się już nie uda. Na drugim biegunie są wyborcy Koalicji Obywatelskiej, z których 81 proc. uważa dyskusje o tym za błąd, w tym 71 proc. dodatkowo ocenia, że tych pieniędzy i tak już nie uzyskamy.
- Jeśli niespełna połowa Polaków uważa, że postulat reparacji jest słuszny, to jest to wynik pokazujący zwycięstwo narracji niemieckiej i musimy to zmienić - komentuje wyniki sondażu poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Dziś Instytut Strat Wojennych ma pokazać raport na temat strat Polski w II wojnie światowej. - Celem naszych działań jest pokazanie światowej opinii publicznej, że straty polskie były najwyższe spośród państw, które uczestniczyły w II wojnie światowej. I że okupacja niemiecka była niezwykle brutalna - podkreśla poseł. W raporcie mają zostać pokazane szacunki strat wojennych Polski, ale także fakt, że gdyby nie one, Polska byłaby na innym poziomie rozwoju.
Kwestia reparacji pojawia się w narracji PiS, choć do tej pory postulat nie został oficjalnie postawiony i pojawiał się głównie w kampaniach wyborczych. - Mamy trzy kwestie: reparacji, odszkodowania dla ofiar i zadośćuczynienia materialnego dla Polaków. Sprawa reparacji na drodze prawnej jest zamknięta i podnoszenie jej to robienie ludziom wody z mózgu - podkreśla prof. Stanisław Żerko, historyk, znawca stosunków polsko-niemieckich. Jego zdaniem polski rząd powinien ubiegać się nie o reparacje, ale o zadośćuczynienie. - Wystarczyłaby nota złożona w Berlinie, która odwoływałaby się do polskiego poczucia krzywdy i postulowała materialne zadośćuczynienie przynajmniej dla żyjących ofiar II wojny światowej - podkreśla prof. Żerko.
Profesor Władysław Teofil Bartoszewski, poseł PSL, wskazuje, że mamy tu trzy aspekty: prawny, moralny i polityczny. - Z prawnego punktu widzenia nie ma żadnych szans na wyegzekwowanie tych reparacji, bo nie ma takiego trybunału, który byłby w stanie sądzić tego typu sprawę. Z punktu widzenia moralnego jakieś zadośćuczynienie, niekoniecznie reparacje, za potworne straty materialne nam się należy.
Czy Pani/Pana zdaniem temat reparacji od Niemiec jest słusznie podnoszony przez polski rząd? / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe