W toku procesu w sprawie III KK 404/21 Sądu Najwyższego (SN), którą w publikacjach prasowych określa się pierwszą sprawą, w której SN przeprowadził test bezstronności, z poszanowaniem reguł procesowych żaden z członków składu orzekającego nie wypowiadał się odnośnie tej sprawy.

Po jej zakończeniu przyczyny wydania wyroku były szeroko omawiane, dodatkowo każdy – np. pobierając to orzeczenie ze strony SN – może wyrobić sobie zdanie co do meritum tej sprawy.

Konieczność zabrania głosu wynika z wywiadu, którego udzieliła Pierwsza Prezes SN - Małgorzata Manowska (DGP z 8. sierpnia 2022 r.). W wywiadzie tym ocena sprawy została dokonana w sposób nierzetelny, a jedną z form tej nierzetelności było przywołanie mojego postępowania, jako sędziego w tej sprawie, w kontekście, który nastawiony jest na sugerowanie braku mojej bezstronności.

Reklama

Na wstępie muszę jednak wyrazić zdziwienie, że Pani Prezes wygłasza najpierw oceny bez – jak sama przyznaje – wnikliwego zapoznania się z uzasadnieniem wyroku, a dopiero kiedy przeprowadzający wywiad przytacza okoliczność znaną, stojącą w kontrze do postawionej warunkowo tezy, tj. jakoby wyrok ten zakwestionował status sędziego z uwagi na procedurę przed nową KRS, to pada stwierdzenie, iż musi „spokojnie zapoznać się z pełnym uzasadnieniem”.

Może najpierw powinna się Pani Prezes spokojnie zapoznać z uzasadnieniem, a potem wydawać oceny? Jeszcze bardziej ocena ta jest pochopna, gdy zważyć na to, że brak znajomości uzasadnienia wyroku nie przeszkadza w stwierdzeniu Pani Prezes, iż wyrok ten może kwalifikować się do stwierdzenia jego nieważności. Połączenie takiej oceny z rzekomą możliwością jego unieważnienia jest nastawione na obniżenie rangi wyroku. Pomijając, czy rzeczywiście procedura unieważnieniowa przewidziana w ustawie o SN może być wdrożona do orzeczeń SN, wystarczyłoby przeczytać tylko kilka pierwszych stron uzasadnienia, by dostrzec, że w składzie sądu odwoławczego był drugi sędzia powołany w tej procedurze, a co do niego żadnych podstaw do testu nie było.

Reklama

Uwaga druga musi dotyczyć kwestii fundamentalnej dla każdego sędziego. Orzekaliśmy w tym postępowaniu w składzie trzech sędziów, a zatem kierowanie wyłącznie do mnie uwag jest co najmniej niestosowne, bo marginalizuje równorzędny wkład pozostałych członków składu. Twierdzenie, że sędzia, który zastosował ten test „prosi się by stać się męczennikiem” (zdanie kierowane zapewne pod moim adresem, tylko moje nazwisko bowiem pada) jest także co najmniej niezrozumiałe, albowiem sugeruje jakieś intencje pozaprawne, których w sprawie nie było, no chyba, że jako możliwe męczeństwo postrzega Pani Prezes możliwość podjęcia wobec nas konsekwencji dyscyplinarnych za przestrzeganie uchwały 3 połączonych Izb SN z 2020 r. Zapewniam, że skład przestrzegając jej nie postrzegał tego postąpienia jako aktu męczeństwa.

I kwestia już ostatnia, ale jak się wydaje najważniejsza. Wydanie wyroku przez sędziego, co do którego są podejrzenia co do braku jego bezstronności, stanowi poważne uchybienie procesowe. Pani Prezes w swojej wypowiedzi czyni mi wprost taki zarzut. W tej sprawie Prokuratura Krajowa złożyła do akt sprawy wniosek o wyłączenie całego naszego składu, a we wniosku wskazano te same okoliczności, które podnosi w wywiadzie Prezes Manowska. Wniosek ten został rozpoznany przez SN, który w dniu 13 lipca 2022 r. wydał postanowienie o jego nieuwzględnieniu. Pomimo wydania postanowienia przez SN, Pani Prezes dalej sugeruje brak mojej bezstronności w tej sprawie.

Mógłbym na tym zakończyć, ale Czytelnikom należy się także kilka informacji, które dotyczą wprost rzekomego konfliktu, jaki miałbym mieć z sędzią J. Danilukiem. Mimo że od 14 lat jestem sędzią SN i sądzę wszystkie sprawy, również z Lublina - z okręgu tego sądu się wywodzę - i także te, w których orzekał zapewne swego czasu sędzia J. Daniluk, to nigdy wcześniej sędzia ten nie kierował żadnych skarg na mnie, nie żądał wszczęcia wobec mnie postępowania dyscyplinarnego, ani też nie sugerował w inny sposób jakoby między nami był jakiś konflikt. To zatem wcześniej miałem być obiektywnym sędzią, a w sprawie III KK 404/21 już nie? Gdybym dostrzegał jakiekolwiek podstawy do złożenia wniosku o wyłączenie mnie od rozpoznania tej sprawy, to bym go złożył, gdy przydzielono mi losowo tę sprawę. Takich podstaw nie było. Mogę już teraz – po zakończeniu procesu – podać, że: nie jestem i nie byłem w żadnym konflikcie z panem sędzią J. Danilukiem, znam się z nim, jak z co najmniej kilkudziesięcioma sędziami z okręgu lubelskiego, byłem z nim do czasu ostatniego spotkania na „ty” i nie pamiętam, abym kiedykolwiek miał z nim nawet jakąś przykrą rozmowę.

Nota bene, zapewne także skład z moim udziałem uchylił kiedyś jakieś orzeczenie sędziemu, którego znam, sędziemu z okręgu lubelskiego, ale to przecież jest normą - żaden sędzia wydając orzeczenia nie kieruje się znajomościami zawodowymi z sędziami, których orzeczenia kontroluje. Twierdzenia Prezes Manowskiej, że powinienem się wyłączyć, bo był osobisty konflikt, są więc chybione od strony faktycznej i prawnej. Istotne jest, że Pani Prezes nie podjęła nawet próby weryfikacji zarzutów zawartych w skardze sędziego J. Daniluka w stosunku do sędziego SN. Widocznie nie zasłużyłem sobie nawet na pytanie w drodze e-maila. Brakowi tej weryfikacji towarzyszył natomiast wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec mnie i reszty członków składu, oparty także o twierdzenia zawarte w skardze.

Już na zakończenie muszę zaś dodać, że trzeba odróżnić istnienie określonych informacji co do braku bezstronności sądu w odbiorze opinii społecznej - zazwyczaj w orzecznictwie sądowym opisywanej jako zbiór obiektywnych, mających podstawową wiedzę o regułach funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości obserwatorów procesu (nie stron) - od zarzutów kierowanych wobec sędziego, ale przez sędziego, który orzekał w składzie sądu, którego orzeczenie poddawane jest kontroli w postępowaniu nadzwyczajnym, a które to zarzuty są następnie powielane z budowaniem wokół nich tezy o istnieniu wątpliwości. Są to po prostu multiplikowane zarzuty sędziego, którego orzeczenie jest kontrolowane przez SN. Czy to jest ocena opinii społecznej, o której wspomina Pani Prezes? Sprowadzając rzecz do paradoksu, to gdybym jako sędzia był stroną procesu, wystarczyłoby napisać skargę na kolejnych sędziów wyznaczonych do rozpoznania mojej sprawy, postawić w niej tezę o skonfliktowaniu, by osiągnąć efekt, iż nie byłoby w Polsce sądu, który mógłby osądzić moją sprawę. Treść wywiadu dowodzi, że zupełnie inaczej niż Prezes Manowska postrzegam instytucję wyłączenia sędziego, zresztą chyba nie tylko tę instytucję prawa.

O co chodzi w tym sporze:
Sąd Najwyższy 26 lipca 2022 r. przeprowadził tzw. test niezawisłości wobec sędziego sądu apelacyjnego Jerzego Daniluka. SN stwierdził, że sędzia Daniluk nie spełniał warunku bezstronności i niezależności, i z tego powodu uchylił wydany przez SA wyrok.
• Uchwała trzech Izb SN z 23 stycznia 2020 r. otworzyła drogę do podważania w toku procesu bezstronności sędziów wskazanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa.
• I prezes SN prof. Małgorzata Manowska na łamach DGP powiedziała:
„Ja niezmiennie określam tę uchwałę (trzech Izb SN – red.) jako wydaną przez 2,5 Izby, bo część sędziów IC została bezprawnie, bez żadnego trybu z urzędu wyłączona od rozpoznania sprawy”.
„Bardzo wstępnie zapoznałam się z uzasadnieniem (wyroku SN – red.) w sprawie sędziego Daniluka. (…) gdyby to orzeczenie miało oznaczać, że powołanie przez obecną KRS jest eliminujące, to kwalifikuje się do stwierdzenia jego nieważności. Tak samo jeśli sąd kierował się doniesieniami medialnymi. Poza tym, z pism sędziego Daniluka, które były do mnie kierowane, wynikało, że jest osobisty konflikt między nim a sędzią Matrasem. Dlatego gdybym była sędzią Matrasem, tobym się wyłączyła ze składu orzekającego”. ©℗