Tusk został zapytany w czwartek w radiu TOK FM, czy będzie startował w wyborach do Sejmu w 2023 roku. "Nie dla przyjemności, ale oczywiście jak podjąłem się tego zadania, to nie mogę jako lider partii szukać łatwych rozwiązań" - odpowiedział szef PO.

Na pytanie, czy będzie lokomotywą wyborczą w Warszawie, Tusk odparł, że nie zostały podjęte jeszcze nawet rozmowy o kształcie list z oczywistego względu, że wciąż zagadką pozostaje stanowisko potencjalnych partnerów do budowania większej niż tylko KO listy wyborczej.

"Staram się konsekwentnie przekonywać, czy zapraszać do współpracy, nie do końca przynosi to efekty. Ale w związku z tym proszę mnie nie pytać, kto będzie na jakim miejscu, na jakiej liście, bo to będzie potraktowane jako wyraz arogancji" - zaznaczył polityk.

Reklama

Tusk był też pytany, czy jego zdaniem możliwe jest wcześniejsze odwrócenie większości parlamentarnej i na przykład scenariusz z rządem technicznym. "Demokracja polega na tym, że rządzi się wtedy, kiedy ma się poparcie większości i kiedy wygrywa się wybory. Ja nie raz byłem poddawany tego typu testom. Pamiętam rok 2007 na przykład, że 'a może zrobimy jakieś od lewa do prawa kombinacje w Sejmie, żeby tam zrobić rząd techniczny, mniejszościowy'" - mówił lider PO.

Według niego, "to są wszystko spekulacje pozbawione jakiegokolwiek znaczenia". "Nie będzie żadnego rządu technicznego, takiego o jakim myślą niektórzy PiS-owcy. To znaczy, że zrobi się taki rząd jedności narodowej, żeby oni uniknęli odpowiedzialności, bo tego typu spekulacje też się pojawiają. Moim zdaniem jest wykluczony scenariusz poskładania takiej niby większości w Sejmie przed wyborami z rządem technicznym, choćby z tego względu, że taka większość składałaby się z umownych 'Mejzów' i to nie jednego, tylko kilkunastu, czy kilkudziesięciu parlamentarzystów" - powiedział Tusk.

Jak podkreślił, chce odsunąć PiS od władzy poprzez wygraną w wyborach. "Polityka to jest poważna sprawa. Wymaga siły, determinacji, dobrego zorganizowania i wygrania wyborów, a nie ciągłego grymaszenia, że ten partner jest taki, a tamten inny. Czy wyborcy PO, czy KO przepadają za PSL-em czy za Hołownią? Nie jestem tego pewien, wydaje mi się, że są jakieś powody dla których wolą tę partię, a nie inną" - mówił szef Platformy.

"Ja chcę wygrać wybory; scena jest otwarta, każdy robi tyle, ile potrafi, ale na końcu będzie się liczył wynik. Jeśli jest tak, że z jakiś powodów, których ja nie rozumiem - muszę je uszanować, zawsze to podkreślam, że będę szanował partnerów chociaż nie zawsze rozumiem ich argumentację, ich postawę - jeśli nie będą gotowi do budowania wspólnego obozu politycznego, co by dało moim zdaniem gwarancję zwycięstwa, to będziemy my musieli tak, czy inaczej robić wszystko, żeby te wybory wygrać. Szczerze powiedziawszy albo z nimi, albo bez nich" - powiedział Tusk. (PAP)

autor: Edyta Roś