W obozie rządzącym słyszymy co najmniej dwa tłumaczenia, dlaczego ciągle trwa na stanowisku. Pierwszy rozmówca wskazuje, że dymisja jest prawdopodobna, ale dopiero po przegłosowaniu ważnych dla PiS ustaw, takich jak tarcza antyinflacyjna. Pytanie, czy dymisja nastąpi po zaplanowanych na ten tydzień głosowaniach w Sejmie, czy dopiero po rozpatrzeniu przez izbę niższą ewentualnych poprawek Senatu do tarczy. Bo do ich odrzucenia PiS będzie potrzebować większości bezwzględnej.
Inny rozmówca wskazuje na roboczy deadline dla Mejzy. – Skoro pojawiły się zarzuty i on uważa je za nieprawdziwe, to ma dowieść swojej niewinności. Od tego zależy jego przyszłość. Niektórzy dają mu czas do 14–16 grudnia, bo wtedy będzie procedowany wniosek o wotum nieufności w sprawie Bortniczuka. Minister raczej się wybroni, ale nie może sobie pozwolić na to, by był atakowany za błędy podwładnego – tłumaczy rozmówca DGP.