Kolejna specustawa lub nowy stan wyjątkowy – to dwa scenariusze, które rozważa rząd, aby zabezpieczyć wschodnią granicę.

2 grudnia przestanie obowiązywać aktualny stan nadzwyczajny. Co dalej? Na stole leży przede wszystkim projekt nowelizacji ustawy o ochronie granicy państwowej. Jego szczegóły są wciąż omawiane. Wiadomo jednak na przykład, że szef MSWiA będzie mógł wprowadzić rozporządzeniem - w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego - czasowy zakaz przebywania na określonym obszarze strefy nadgranicznej, z pewnymi wyjątkami. Ale rząd myśli także o bardziej elastycznych przepisach dotyczących strefy zakazu dostępu przy budowie muru. - Chodzi m.in. o te odcinki, gdzie zapora - z powodu np. zabagnienia - nie będzie stawiana - mówi osoba z rządu. Cały czas trwają też dyskusje nad formą dopuszczenia mediów na granicę.

Plan zakłada, że projekt ustawy zostanie rozpatrzony przez Sejm na posiedzeniu 16-17 listopada. Problem polega na tym, że potem musi ją rozpatrzyć Senat, a jeśli zajmie mu to regulaminowe 30 dni, to rząd czekałaby ponad dwutygodniowa przerwa w regulowaniu dostępu do strefy przygranicznej. - Trudno powiedzieć, jak zachowa się opozycja w izbie wyższej. Po przyjęciu ustawy przez Sejm i reakcji Senatu będzie decyzja, czy idziemy w ustawę, czy stan wyjątkowy - twierdzi osoba z rządu. Kolejne posiedzenie Senatu planowane jest na 24-25 listopada.

W razie komplikacji rząd chce ratować się nowym stanem wyjątkowym. - Cały czas jest to brane pod uwagę, w Pałacu Prezydenckim nie widzą przeszkód prawnych, tylko trzeba przejść całą procedurę - twierdzi osoba z otoczenia premiera Morawieckiego.

Rząd i prezydent niezmiennie stawiają na twardą politykę wobec prób białoruskiego reżimu otwarcia szlaku migracyjnego przez Białoruś.

Do pomocy stawili się żołnierze brytyjscy – politycznie to ważny sygnał

Projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie granicy państwowej w ogólnym zarysie powstał jeszcze przed długim weekendem. Szczegóły projektu są wciąż dyskutowane, ale pewne wydają się trzy elementy. Po pierwsze, to możliwość wydania rozporządzenia przez szefa MSWiA, na mocy którego zostanie ograniczony dostęp do strefy nadgranicznej – czasowo i z pewnymi wyjątkami. – Obawiamy się sytuacji, że będzie próba blokowania budowy muru granicznego. To nie będzie obszar kilometrów, ale bliski obszar przy samym murze, choć więcej niż 200 m, które zakłada ustawa o budowie muru. Chodzi o to, by służby miały prawo niepożądaną osobę wyprowadzić z tego terenu – wskazuje osoba z KPRM. Podawany jest przykład odcinka granicznego w okolicach Kuźnicy, gdzie jest wysoka skarpa. – Tam byłby wgląd w to, co się dzieje, nie mówiąc o tym, że można rzucić kamieniem na dół – dodaje inny z naszych rozmówców. Jest też problem odcinków granicy, na których zapora nie będzie stawiana, np. rzeki, które mogą zimą zamarznąć i mogą stać się miejscem przeprawy. Obecna specustawa mówi bowiem tylko o strefie buforowej wokół budowy, jednak tam żadnej budowy nie będzie, a rząd także w tym przypadku chciałby ograniczyć dostęp.
Jak słyszymy, przedmiotem sporu wewnątrz rządu jest dostęp do strefy dla dziennikarzy. Z jednej strony jest zapowiedź utworzenia centrum medialnego w jednej z przygranicznych miejscowości. Nie bez znaczenia jest to, że po białoruskiej stronie w ostatnich dniach pojawili się m.in. reporterzy BBC i CNN, co powoduje, że narracja reżimu białoruskiego ma większą siłę przebicia. Z drugiej strony są przeciwnicy dopuszczenia dziennikarzy do strefy. – Dziś redakcję można zarejestrować w tydzień, na tej podstawie domagać się akredytacji, a następnie próbować blokować budowę muru – argumentuje jeden z naszych rozmówców.
Drugi element ustawy dotyczy Straży Granicznej. Chodzi np. o przyznanie jej funkcjonariuszom możliwości korzystania z plecakowych miotaczy substancji obezwładniających czy zniesienie limitu wiekowego dla kandydatów do służby.
Trzeci element szykowanej ustawy to utrzymana możliwość uzyskania rekompensaty dla przedsiębiorców z terenów objętych zakazem wstępu.
Alternatywą dla ustawy jest wprowadzenie stanu wyjątkowego. To wariant nadal rozpatrywany przez rządzących. – Możliwe, że z jakimś odstępem od obecnie trwającego albo nawet bez – są różne opinie, konstytucję można różnie interpretować – zauważa osoba z rządu. Tyle że to może budzić wątpliwości prawników. Zdaniem konstytucjonalisty dr. hab Ryszarda Piotrowskiego ewentualny kolejny stan wyjątkowy nie mógłby być wprowadzony z tego samego powodu. Pytanie, na ile znacznie zwiększoną skalę zjawiska można uznać za nowy powód. Nowy stan wyjątkowy to ponowny wniosek rządu do prezydenta i potem możliwości odrzucenia przez Sejm decyzji prezydenta w tej sprawie.
Alternatywne koncepcje pokazują dylemat rządu, który chce utrzymać jakąś formę ograniczeń na granicy, ale zrobienie tego ustawą może być kwestionowane jako niezgodne z konstytucją ograniczenie praw i wolności. Z kolei wprowadzenie kolejnego stanu wyjątkowego, który akurat tę kwestię by pozwolił rozwiązać, może być traktowane jako obejście konstytucji.
Rządzący obawiają się zaangażowania Rosji. Tym bardziej, że jak wczoraj stwierdził prezydent tego kraju Władimir Putin, „Rosja jest gotowa pomóc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego na granicach Białorusi z UE”. – Pytanie, czy Rosja patrzy teraz na Białoruś, czy na Ukrainę. W ostatnich dniach był komunikat ze strony Łukaszenki, że rolą żołnierzy białoruskich jest to, by migranci nie dostali broni z Donbasu. Być może Rosjanie szukają powodów, dla których wytłumaczą światu, że musieli dokonać aneksji Donbasu, bo to uchroni sytuację na naszej granicy przed jeszcze większą eskalacją, jeśli stamtąd może iść przemyt broni – zastanawia się osoba z rządu.
W ostatnich dniach sytuacja na granicy wciąż jest bardzo napięta. Choć kolejne linie lotnicze przestają przewozić migrantów na Białoruś (m.in. Turkish Airlines), to ludzie już zgromadzeni w rejonie granicznym próbują się do Polski przedostać. Do jednej z większych prób szturmu na granicę może dojść dzisiaj, bo takie plotki były rozsiewane po białoruskiej stronie.
Ludzi koczujących przy granicy jest już co najmniej kilka tysięcy. Proces jest nadzorowany i sterowany przez białoruskich mundurowych, przy okazji dochodzi do kolejnych prowokacji. „W okolicach Szudziałowa funkcjonariusze białoruskich służb dwukrotnie obrzucili polskich żołnierzy kamieniami. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał” – poinformowało w niedzielę Ministerstwo Obrony Narodowej. Wciąż też dochodzi do prób sforsowania granicy przez większe i mniejsze grupy migrantów, części się to udaje. Trudno ocenić, jak duży jest to odsetek – jesteśmy zdani na oficjalne komunikaty, ponieważ dziennikarze nie są wpuszczani na granicę.
Do Polski w czwartek przyjechało dziesięciu żołnierzy brytyjskich z wojsk inżynieryjnych mających pomóc w zabezpieczeniu granicy. Choć biorąc pod uwagę, że wzdłuż granicy jest ponad 20 tys. polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej i policji, taka liczba nie czyni różnicy, to jest to jednak ważny sygnał polityczny. Działania Łukaszenki na granicy skrytykowali w ostatnich dniach m.in. przedstawiciele NATO, UE i USA. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki zadeklarował, że rozważamy konsultacje sojusznicze w ramach art. 4 traktatu waszyngtońskiego.

Gen. Wiesław Kukuła, dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej

Gen. Wiesław Kukuła, dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej / DWOT

Trwa klasyczny hybrydowy konflikt poniżej progu wojny. (…) Reżim Łukaszenki próbuje „strzelać” do nas imigrantami ekonomicznymi. (…) Jedynym skutecznym sposobem na to jest nasz trwały opór. Czytaj: Gen. Kukuła: Bezpiecznie już było [WYWIAD]

Jakub Kumoch, prezydencki minister ds. międzynarodowych

Jakub Kumoch / PAP Archiwalny / Radek Pietruszka

Nie odwołamy sankcji i nie będziemy tolerować prześladowania przez reżim tysięcy Białorusinów, nie przestaniemy przyjmować białoruskich uchodźców politycznych, nie uznamy Łukaszenki za wybranego prezydenta, ale też nie otworzymy granicy dla przemytników ludzi. Czytaj: Kumoch: Nie mamy jak się cofnąć. Stawiamy czoła reżimowi, a nie narodowi Białorusi [WYWIAD]