Reklama

"Zachowajmy spokój, to nie jest wojna" - powiedział we wtorek w Sejmie lider Polski2050 dodając, że jest to bardzo poważny lokalny konflikt wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który w sposób cyniczny i bezwzględny wykorzystuje żywych ludzi w roli amunicji. "Łukaszenka nie może z nami wygrać wojny psychologicznej" - podkreślał Hołownia.

Hołownia zapewniał też, że nasz kraj jest w stanie poradzić sobie z tym kryzysem. Jego zdaniem, priorytetami powinny być dzisiaj: zapewnienie bezpieczeństwa granicy państwowej, aby niemożliwe stało się jej nielegalne przekraczanie. "Po drugie, rząd i politycy sprawujący władzę w kraju, powinni zapewnić bezpieczeństwo i komfort mieszkańcom terenów przygranicznych, a po trzecie powinniśmy pamiętać o wsparciu i bezpieczeństwie naszych funkcjonariuszy" - powiedział lider Polski2050.

"Po czwarte, wreszcie, powinniśmy pamiętać, że bezpieczeństwo nie wyklucza człowieczeństwa i każdy człowiek, który staje na granicy RP jest człowiekiem, którego powinniśmy potraktować z godnością i szacunkiem, tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani" - podkreślił.

Hołownia zwrócił się także z apelem do premiera mówiąc, że w Polsce była tradycja, że w "sytuacjach trudnych, dziejących się za naszymi granicami, premier rządu zapraszał do stołu przedstawicieli wszystkich sił politycznych".

"Polska jest naszym wspólnym dobrem i my dzisiaj - deklaruję - jesteśmy gotowi, żeby usiąść (...) razem z innymi siłami politycznymi do stołu, tak, żeby ten kryzys wywołany przez Łukaszenkę nie zdestabilizował nam państwa" - powiedział Hołownia. Zaapelował do premiera o "jak najszybsze spotkanie w jak najszerszym forum przedstawicieli organizacji politycznych".

Poseł Paweł Zalewski, przedstawiając propozycje rozwiązania konfliktu na granicy, przekonywał, że Polska musi zmienić politykę zagraniczną, szczególnie politykę europejską. Wskazywał, że to UE ma odpowiednie instrumenty do tego, aby przerwać działania Łukaszenki.

"To są sankcje, które mogą być bardzo dotkliwe dla reżimu Łukaszenki i które mogą spowodować szybkie wycofanie się z tego, co Łukaszenka robi" - podkreślił zaznaczając jednak, że "to wymaga porozumienia w UE, z partnerami, z Komisją Europejską". Zalewski dodał, że wymaga to także "rezygnacji z izolowania się" i "spychania się na margines".

Jego zdaniem, aby zakończyć obecny konflikt, "nie ma innej drogi, jak przez Brukselę". "I to jest również nasza oferta, że w tej dziedzinie rząd będziemy popierać, wspierać i pomagać, po to, aby znaleźć takie rozwiązanie w UE, które ten konflikt rozwiążą" - zapowiedział Zalewski.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz - b. ambasador Polski w Rosji, działająca w związanym z Polską2050 Instytucie Strategie 2050 - podkreślała, że "Aleksander Łukaszenka chce wywołać lęk, strach, panikę w Polsce". "Chce nas podzielić wewnętrznie" - dodała zaznaczając, że chodzi także o podział wewnątrz UE. Ponadto, jak wskazała, Łukaszenka chce także odwrócić uwagę od represji, jakie mają miejsce na Białorusi.

W poniedziałek rano media obiegła informacja o dużej grupie migrantów idącej po stronie białoruskiej w kierunku granicy z Polską. Migranci zgromadzili się w okolicach Kuźnicy. Resort obrony narodowej poinformował po południu, że służbom MSWiA i żołnierzom udało się zatrzymać pierwszą masową próbę przekroczenia granicy. Obecnie migranci rozbili obóz w rejonie Kuźnicy, pilnują ich służby białoruskie.

W poniedziałek pod przewodnictwem premiera odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy, a następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego narada zwołana przez prezydenta Andrzeja Dudę w tej samej kwestii. We wtorek przed południem w BBN odbyło się kolejne spotkanie prezydenta ze sztabem kryzysowym z udziałem premiera, ministrów, szefów służb i najwyższych dowódców wojskowych.

Po spotkaniu prezydent powiedział m.in., że grupy migrantów, które szły w poniedziałek na granicę, są sterowane przez służby białoruskie i że to akcja hybrydowa prowadzona przez białoruski reżim przeciwko Polsce i UE. Prezydent zaapelował do wszystkich polskich polityków o odpowiedzialność, bo - jak mówił - sprawa jest zbyt poważna, żeby na tym robić sobie jakąś działalność propagandową, robić na tym politykę i prowadzić walkę polityczną.