Gliński został zapytany w Radiu Kraków, czy w obliczu wydarzeń w Afganistanie stajemy wobec potężnego kryzysu migracyjnego. Jak podkreślił, "jeszcze tego nie wiadomo, ale bardzo możliwe". "Nie wiem, czy on będzie potężniejszy niż ten wcześniejszy, bo zauważmy, że tamten obszar działań wojennych był bardzo zróżnicowany: cała północna Afryka, Syria, w zasadzie cała Afryka. Mam nadzieję, że to nie będzie taka silna presja jak poprzednio. Ale tak to niestety bywa, gdy nie potrafimy jako cywilizacja zachodnia rozwiązywać problemów, które są trudne do rozwiązania, bardzo kosztowne i wymagają także wiedzy i delikatności np. wiedzy antropologicznej, kulturowej" - powiedział.

Na uwagę dziennikarza, że Łukaszenka próbuje rozgrywać niejako kryzys migracyjny, co widać na naszych granicach, wicepremier przypomniał, że "jest to już przez nasze służby od dawna rozpoznane". "Przygotowujemy się już w sposób zdecydowany, organizacyjny do tego. Wiadomo, że to jest nowa forma wojny hybrydowej, jakiegoś nacisku, jakiejś presji. Państwa niedemokratyczne, takie jak Białoruś, Rosja przede wszystkim, tego typu presję wywierają i pewnie będą wywierać. My także będziemy uruchamiać mechanizmy solidarności międzynarodowej. Takich rzeczy być nie może, bo to jest naprawdę bardzo groźne" - zaznaczył.

Szef MKDNiS zwrócił uwagę, że "już w czerwcu, gdy wycofaliśmy się jako Polacy, proponowaliśmy naszym współpracownikom i osobom, które mogą być zagrożone przez nową sytuację, powrót do Polski czy powrót do Europy". "Wtedy kilkanaście osób z rodzinami z tego skorzystało, inni nie. Dlatego też zdecydowaliśmy się, bo sytuacja była dynamiczna. Ja zawsze powtarzam, że specjaliści, którzy znają ten rejon, wiedzieli, że tak to się skończy w momencie nieodpowiedzialnych decyzji" - stwierdził. Dodał, że "w tej chwili polskie samoloty tam już działają, osoby, które wymagają pomocy, są zaopiekowane". "Jako kraj jesteśmy przygotowani zarówno na pomoc tym, którym trzeba pomóc, jak i odpór temu, co zagraża polskiej suwerenności poprzez właśnie takie działania strony białoruskiej. Zdajemy sobie sprawę, że to jest nowa wersja nacisku czy presji hybrydowej na Polskę i wraz z innymi krajami bałtyckimi, z całą Unią Europejską, z naszymi sojusznikami w NATO potrafimy się przeciwko temu obronić" - podsumował Gliński.

Reklama

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę, która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach "wojny hybrydowej".

Po tym, jak Litwa przyjęła przepisy, umożliwiające jej służbom granicznym odsyłanie migrantów na Białoruś, ich grupy przekierowały się na granicę z Łotwą i Polską. Również Łotwa podjęła decyzję o odsyłaniu migrantów i wprowadziła na granicy stan sytuacji wyjątkowej.

Jak podało TVN24, grupa migrantów od tygodnia koczuje w Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej. Według TVN24 uchodźców, którzy pochodzą m.in. z Iraku i Afganistanu, wypychają na teren Polski białoruskie służby. Wśród migrantów są także kobiety i dzieci; jedzenie i wodę przywożą im podlascy pogranicznicy.